<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782</id><updated>2012-02-09T22:04:56.589+01:00</updated><category term='literatura dziecięca'/><category term='Peru'/><category term='wspomnienia rodzinne'/><category term='blogi'/><category term='warsztat pisarza'/><category term='proza amerykańska'/><category term='inne'/><category term='etnografia'/><category term='Wielka Brytania'/><category term='varsaviana'/><category term='Kanada'/><category term='Izrael'/><category term='podróże literackie'/><category term='pamiętniki'/><category term='publicystyka'/><category term='Turcja'/><category term='książki biograficzne'/><category term='Finlandia'/><category term='dziennikarstwo'/><category term='Biblioteki'/><category term='Warmia i Mazury'/><category term='Afryka'/><category term='miejsca dla mola książkowego'/><category term='kulinaria'/><category term='Gruzja'/><category term='albumy'/><category term='proza XX wieku'/><category term='fotografia'/><category term='opowiadania'/><category term='proza dominikańska'/><category term='literatura marynistyczna'/><category term='zbrodnia katyńska'/><category term='fantasy'/><category term='Stany Zjednoczone'/><category term='Warszawa'/><category term='przeżywanie straty'/><category term='autobiografia'/><category term='radio o książkach'/><category term='Żywot mola książkowego'/><category term='proza XIX wieku'/><category term='XXI wiek'/><category term='Podhale'/><category term='góralszczyzna'/><category term='proza hiszpańska'/><category term='saga rodzinna'/><category term='Gdańsk'/><category term='Stambuł'/><category term='żałoba'/><category term='medycyna'/><category term='dominikanie'/><category term='księgarnie'/><category term='śmierć'/><category term='przewodniki'/><category term='kreatywne pisanie'/><category term='reportaż'/><category term='proza XXI wieku'/><category term='poradniki psychologiczne'/><category term='literatura kobieca'/><category term='Polska'/><category term='powieść biograficzna'/><category term='poradniki pedagogiczne'/><category term='dzienniki'/><category term='kryminał'/><category term='literatura podróżnicza'/><category term='Palestyna'/><category term='Liban'/><category term='historia'/><category term='ojcostwo'/><category term='książki o zwierzętach'/><category term='religia'/><category term='proza wiktoriańska'/><category term='biografia'/><category term='proza Ameryki Południowej'/><category term='proza angielska'/><category term='Ameryka Południowa'/><category term='proza polska'/><category term='Dokument'/><category term='literatura irlandzka'/><category term='epos'/><category term='proza'/><category term='XIX wiek'/><category term='social media'/><category term='Bałkany'/><category term='czasopisma o literaturze'/><category term='Włochy'/><category term='Śląsk'/><category term='XX wiek'/><category term='życzenia'/><title type='text'>Szafka z książkami</title><subtitle type='html'>recenzje książkowe, nowości książkowe, literatura, kreatywne pisanie - i nie tylko.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>104</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6325572392259575924</id><published>2012-02-06T21:11:00.000+01:00</published><updated>2012-02-06T21:11:25.377+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XIX wieku'/><title type='text'>Żony i córki - Elisabeth Gaskell</title><content type='html'>Po pół roku od mojej &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/ponoc-i-poudnie-elisabeth-gaskell.html" target="_blank"&gt;poprzedniej notki o książce Elisabeth Gaskell, "Północ i południe"&lt;/a&gt;, doczekałam się tłumaczenia "Żon i córek". To również saga rodzinna z panoramą społeczną angielskiej prowincji w epoce wiktoriańskiej w tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną bohaterką książki jest Molly, córka lekarza w miasteczku Hollingford. To zwyczajna dziewczyna z sąsiedztwa, skromna, sympatyczna, pełna ciepła i życzliwości, prostolinijna i uczciwa, podobnie jak jej ojciec. Wcześnie straciła matkę, a gdy jest w wieku -nastu lat, jej ojciec żeni się ponownie. Macocha okazuje się jednak skrajnie odmienną osobowością od doktora i jego córki. Lubi życie na pokaz, ceni innych ludzi, o ile może dzięki nim uzyskać określone korzyści materialne, jest mistrzynią intryg i manipulacji, zręcznie porusza się w swoim małomiasteczkowym środowisku, jak również wśród wyższych sfer. Jej córka Cynthia, przybrana siostra Molly, jest z kolei notoryczną flirciarą. Niestała w uczuciach, bawi się rozkochiwaniem w sobie kolejnych adoratorów. Taka mieszanka charakterów rzecz jasna musi zaowocować konfliktem, a nawet kilkoma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eDunY67j3Mg/TzAvN9O20HI/AAAAAAAAFM4/8kH1z-VIY5c/s1600/zonyicorki_egaskell.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-eDunY67j3Mg/TzAvN9O20HI/AAAAAAAAFM4/8kH1z-VIY5c/s1600/zonyicorki_egaskell.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ciekawie śledzi się nie tylko losy głównych bohaterów, ale również same opisy przeróżnych sytuacji społecznych w miasteczku i porównuje się z innymi czasami, innymi ludźmi. Wbrew różnicom, jesteśmy dość podobni - tak samo żyjemy życiem innych i plotkujemy o nich, a czasem obmawiamy mylnie interpretując jakieś informacje. Mamy jednak o wiele większą swobodę. Dawniej kręcący się w pobliżu panny kawaler, który ograniczał się do rzucania jej powłóczystych spojrzeń i kręcenia się wokół niej bez wyraźnej deklaracji, przyczyniał się do narażenia na szwank jej i swojej reputacji. Otoczenie robiło wobec tego wszystko, aby skłonić go do oświadczyn. Obecnie taki facet staje się przede wszystkim pośmiewiskiem swoich kolegów. Do tego osoby wolne mogą bez przeszkód spacerować z osobami płci&amp;nbsp;przeciwnej. W czasach Gaskell młodzi ludzie, mogli spotykać się wyłącznie pod kontrolą rodziców, a do krótkich rozmów na osobności dochodziło dopiero wtedy, gdy należało omówić kwestie wzajemnych uczuć. Dzisiaj istnieją portale randkowe, kluby, imprezy... Takich spostrzeżeń możemy dokonać jeszcze wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę czyta się o wiele lepiej niż "Północ i południe". Język pani Gaskell, elegancki i wytworny, w tej książce nie wydaje się specjalnie zawiły i utrudniający lekturę. A może to ja się już przyzwyczaiłam? Liczne konflikty i szybko rozwijająca się fabuła powodują, że jest się trudno oderwać od lektury (przesiedziałam nad książką sobotni wieczór i niedzielne przedpołudnie - ma ona ponad 800 stron).&amp;nbsp;Polecam wszystkim amatorom sag rodzinnych, którzy lubią nie tylko wartką i szybko rozwijającą się akcję, ale również są ciekawi jej szerszego społecznego tła. A ja oczywiście po cichu liczę, że kolejne książki pani Gaskell również zostaną spolszczone :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i style="background-color: #fff9ee; color: #222222; font-family: 'Trebuchet MS', Trebuchet, sans-serif; font-size: 15px; line-height: 21px;"&gt;Elisabeth Gaskell, Żony i córki, Świat Książki, Warszawa 2012. Za książkę dziękuję p. Katarzynie Kwiatkowskiej, tłumaczce.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6325572392259575924?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6325572392259575924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/02/zony-i-corki-elisabeth-gaskell.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6325572392259575924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6325572392259575924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/02/zony-i-corki-elisabeth-gaskell.html' title='Żony i córki - Elisabeth Gaskell'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eDunY67j3Mg/TzAvN9O20HI/AAAAAAAAFM4/8kH1z-VIY5c/s72-c/zonyicorki_egaskell.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-979118084569897136</id><published>2012-02-03T18:34:00.000+01:00</published><updated>2012-02-06T21:15:29.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Ksiądz Paradoks - Magdalena Grzebałkowska</title><content type='html'>Jakoś tak mi się kącik biograficzny ostatnio na blogu zrobił, ale nic na to nie poradzę, że lubię czytać o innych ludziach. O ich życiowych wyborach, nierzadko poplątanych drogach, skomplikowanych charakterach. Stąd też i moje zainteresowanie biografią ks. Jana Twardowskiego "Ksiądz Paradoks", napisaną przez Magdalenę Grzebałkowską, dziennikarkę "Gazety Wyborczej". Niektórzy z Was mogą kojarzyć fragmenty tej książki, ponieważ pojawiały się jako reportaże w "Gazecie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-n9btQlak1iQ/TySCzFovorI/AAAAAAAAFKE/lL2T-lYe8hc/s1600/ksiadzparadoks.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-n9btQlak1iQ/TySCzFovorI/AAAAAAAAFKE/lL2T-lYe8hc/s320/ksiadzparadoks.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Książka zaczyna się od historii odchodzenia księdza Jana. Warszawski szpital, zgromadzone bliskie osoby, słabnący ksiądz-poeta, który dyktuje swój ostatni wiersz. A potem przeskok do Warszawy w czasie pierwszej wojny światowej, gdy na świat przychodzi mały Jaś. Ojciec widziałby w nim kolejarza, chłopcu pisana jest jednak inna droga: chce być literatem. Po studiach polonistycznych zdecyduje się jednak na wstąpienie do seminarium duchownego. Ten wątek często jest obecny w wojennych biografiach: odpowiedzią na bezsens śmierci panoszącej się wokół, staje się wiara i dokonywane pod jej wpływem wybory. Równocześnie nadal będzie pisał wiersze i stopniowo zyska sławę oraz popularność. Ksiądz-poeta jest człowiekiem licznych paradoksów: cichy, skromny, nieprzepadający za publicznymi wystąpieniami, a równocześnie maskujący powiększającą się łysinę sztucznymi włosami (tzw. tupecikiem). Choć oblegany przez licznych wielbicieli i wielbicielki jego twórczości, a niekiedy też i odwiedzany przez duchy (na przykład ducha policjanta wchodzącego mu do łóżka), pozostaje człowiekiem samotnym. Bardzo wymowny jest sposób spędzania przez niego Wigilii: chodzenie po mieście i zaglądanie w okna znajomych i obcych ludzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele pozostaje jednak niewiadome biografce i jej czytelnikom: fakty z życia księdza są niekiedy trudne do ustalenia, gdyż wielu jego bliskich już nie żyje, z kolei o wszelkich trudnych sprawach jego znajomi nie chcą mówić. Wiele kontrowersji budzi też fakt zapisania przez księdza Jana całej swojej spuścizny jednej z opiekujących się nim młodych kobiet i sposób, w jaki spadkobierczyni dochodziła potem swoich praw. Kolejną szeroko dyskutowaną sprawą było niespełnienie przez prymasa Józefa Glempa ostatniej woli zmarłego Księdza-Poety: chciał zostać pochowany na Powązkach, a znalazł się w grobowcach w Świątyni Opatrzności w Wilanowie. Wielbiciele jego twórczości wciąż zostawiają przy jego płycie nagrobnej figurki biedronek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest zilustrowana licznymi zdjęciami. Czarno-białe są dopowiedzeniem do historii życia księdza Jana. Jedyna wklejka przedstawia jego skromne, przytulne mieszkanie przy warszawskim kościele sióstr Wizytek. Zdjęcia zostały zapewne wykonane jeszcze za życia księdza, gdyż mieszkanie jest pełne przedmiotów (tymczasem autorka książki pisze o wizycie w mieszkaniu, które po śmierci księdza zostało częściowo opróżnione z rzeczy po nim). Zdjęcia bliskich na dużym regale z książkami, drewniane figurki, kolorowe poduszki, stare modlitewniki i różańce, czy stojące pod łóżkiem buty mówią o księdzu Twardowskim równie dużo, co tekst...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Magdalena Grzebałkowska, Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-979118084569897136?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/979118084569897136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/02/ksiadz-paradoks-magdalena-grzebakowska.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/979118084569897136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/979118084569897136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/02/ksiadz-paradoks-magdalena-grzebakowska.html' title='Ksiądz Paradoks - Magdalena Grzebałkowska'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-n9btQlak1iQ/TySCzFovorI/AAAAAAAAFKE/lL2T-lYe8hc/s72-c/ksiadzparadoks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1449512539343438115</id><published>2012-01-31T20:04:00.000+01:00</published><updated>2012-01-31T20:04:00.708+01:00</updated><title type='text'>Bóg, kasa, rock'n'roll - Szymon Hołownia i Marcin Prokop</title><content type='html'>Prawdę mówiąc, to obawiałam się tej książki. Nie tylko ja, Wy również się obawialiście. Po "Bogu - życiu i twórczości", produkowanie przez Szymona Hołownię kolejnej książki w tak zastraszającym tempie nie wróżyło dobrze. Do tego telewizyjny wizerunek Marcina Prokopa nie zachęcał do sięgnięcia po tę książkę. Bo o czym to ci dwaj panowie mogą rozmawiać i jaki będzie poziom ich dyskusji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tymi wszystkimi wątpliwościami sięgnęłam po książkę "Bóg, kasa, rock'n'roll". To spisane rozmowy prowadzących "Mam Talent" na ważkie tematy: istnienia Boga, Kościoła katolickiego w jego obecnej formie, współczesnej popkultury z jej idolami, modlitwy, pieniędzy. Mamy tutaj ciekawe zderzenie dwóch osobowości: poszukującego Marcina oraz wierzącego Szymona. Marcin dzieli się swoimi wątpliwościami i przemyśleniami, nie obawia się wyrażać krytycznie o tym, co nie podoba mu się w katolicyzmie czy Kościele, Szymon próbuje znaleźć odpowiedź. Ciekawy to kontrast. A równocześnie pytania znane wierzącym i niewierzącym z ich osobistego doświadczenia rozmów z tymi, którzy mają zupełnie inny światopogląd. Dobrze, że powstała taka książka - utożsamiający się z Marcinem mogą przeczytać, jak na ich wątpliwości odpowiada Szymon. Ci, którzy podzielają poglądy Szymona, mogą przekonać się, z jakimi pytaniami od znajomych mogą się spotkać i dostać inspirację do poszukiwania własnych odpowiedzi. Kontrast stanowią też style obu autorów: wypowiedzi Marcina bardziej przypominają język mówiony, nieformalny, Szymona zaś - język pisany, i bardziej formalny, zwłaszcza tam, gdzie Szymon próbuje zahaczać o wiedzę z zakresu teologii. Jednak i tak jego wypowiedzi są zrozumiałe, a słownictwo bliskie doświadczeniu przeciętnego człowieka (dla porównania, gdy przeczytałam tekst w ostatnim numerze "W Drodze" z analizą języka kościelnych tekstów o ludzkiej seksualności, po prostu się załamałam). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qWO2430PW1M/TyR-ggagZoI/AAAAAAAAFJ8/pKtEzNhiK5k/s1600/shmp.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-qWO2430PW1M/TyR-ggagZoI/AAAAAAAAFJ8/pKtEzNhiK5k/s1600/shmp.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Panowie nie szczędzą sobie, rzecz jasna, żartów, czasem dość uszczypliwych. Czasem śmiałam się na całe gardło. Możemy też dowiedzieć się, że odróżniają swój publiczny wizerunek (który przez opinię publiczną jest z nimi utożsamiany) od wizerunku prywatnego. Marcin Prokop o swojej prywatności mówi jednak niewiele, równie oszczędnie opowiada o niej Szymon. Poza kilkoma wyjątkami: możemy dowiedzieć się, jaka była Szymonowa droga wiary i dlaczego aż dwukrotnie wiodła przez nowicjat zakonu dominikanów, do których zresztą Szymon do dziś ma duży sentyment. Dowiadujemy się, jak Szymon rozmawia z Bogiem, a przy okazji o tym, że lubi kupować różańce.Mnie osobiście najbardziej poruszył opis historii, kiedy Szymon zorientował się, że modlitwa o życie jego krewnego nie będzie wysłuchana: "Nie wiem, do czego to porównać - może do uderzania w struny - słyszysz, które dźwięczą, a które są głuche". Mam podobne doświadczenia. I podobnie lubię słuchać kazań o. Pawła Krupy. Ale wróćmy do książki. Dobrze, że pojawiły się w niej kwestie, które obecnie bardzo mocno są dyskutowane w polskim społeczeństwie: in vitro, pozycja Kościoła katolickiego w Polsce, pedofilia w Kościele, eutanazja, aborcja, ksiądz Rydzyk... Dobrze, że pojawiły się tematy związane ze statusem celebrytów (w końcu obaj panowie nimi są) czy pieniędzmi. Tutaj częściej głos zabiera Marcin Prokop, który mówi o tym, jak gwiazdy showbusinessu są traktowane przez media, czy też opowiada o swoim stosunku do pieniędzy. Zabrakło mi takiego wątku, jak relacje z ludźmi, bo to też jest sfera, na którą duży wpływ ma światopogląd, ale też wokół której toczy się debata (związki osób tej samej płci, małżeństwo, etc. - to się rzecz jasna w tej książce przewija, ale jakby mimochodem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poleciłabym tę książkę przede wszystkim wątpiącym lub niewierzącym, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej, ale równocześnie aby to coś więcej było napisane w przystępnym dla nich języku. Z drugiej strony zaś tym wierzącym, którzy zastanawiają się, jak rozmawiać z ich wątpiącymi lub niewierzącymi znajomymi zadającymi mnóstwo pytań. A także tym wszystkim, którzy są zwyczajnie ciekawi celebryckiego życia - wcale nie jest ono tak usłane różami, jak wydaje się to na ekranie telewizora...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szymon Hołownia, Marcin Prokop, Bóg, kasa i rock'n'roll, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1449512539343438115?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1449512539343438115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/bog-kasa-rocknroll-szymon-hoownia-i.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1449512539343438115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1449512539343438115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/bog-kasa-rocknroll-szymon-hoownia-i.html' title='Bóg, kasa, rock&apos;n&apos;roll - Szymon Hołownia i Marcin Prokop'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qWO2430PW1M/TyR-ggagZoI/AAAAAAAAFJ8/pKtEzNhiK5k/s72-c/shmp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3661504292957464737</id><published>2012-01-28T23:11:00.002+01:00</published><updated>2012-01-28T23:11:54.733+01:00</updated><title type='text'>Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - Małgorzata Gutowska-Adamczyk</title><content type='html'>Dwie poprzednie książki z cyklu "Cukiernia pod Amorem" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/cukiernia-pod-amorem-magorzata-gutowska.html" target="_blank"&gt;tak mnie wciągnęły&lt;/a&gt;, że z niecierpliwością czekałam trzeciej. Bardzo się zmartwiłam, gdy autorka na swojej stronie napisała, że wydanie książki się opóźni - straciła tekst z powodu awarii komputera. "Hryciowie" ukazali się zatem nie w kwietniu zeszłego roku, jak planowano, ale dopiero jesienią. Ja zaś dopadłam książkę w naszej mokotowskiej bibliotece dopiero teraz. Wieczór, rzecz jasna, miałam z głowy - gdy zaczęłam czytać po powrocie do domu z basenu, skończyłam dopiero późno w nocy, a do pracy poszłam niewyspana.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s1600/Cukiernia+pod+amorem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="159" src="http://3.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s320/Cukiernia+pod+amorem.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Książka jest tak samo wciągająco napisana, jak dwie poprzednie.&amp;nbsp;Do tego pchała mnie zwykła ludzka ciekawość, jak dalej potoczyły się losy bohaterów. Współczesnych Hryciów - Igi, jej ojca i wuja (zamieszanych w romans z tą samą kobietą) czy babki Igi, Celiny Hryć i Adama Toroszyna, jej ukochanego z młodzieńczych lat. Czy Tomasz Zajezierski dowiedział się o istnieniu jego nieślubnego syna, Pawła Cieślaka? Czy zwłoki kobiety odnalezione w podziemnym przejściu, to aby na pewno żydowska bojowniczka Lilith Cukierman? Skąd miała na palcu rodowy pierścień Zajezierskich? Czy w czasie wojny aktorka Gina Weylen zdradziła Polskę śpiewajac dla Hitlera? Swoją drogą, jej postać jest tak sugestywnie przedstawiona, że aż chciałam sprawdzić, czy istniała naprawdę - i po wejściach z wyszukiwarek na mojego bloga widzę, że nie tylko ja dałam się złapać ;) Na część tych pytań znajdziecie odpowiedź, jednak lojalnie uprzedzam, że nie na wszystkie - zgodnie z regułami sztuki, czytający zostaje z lekkim niedosytem...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Hryciowie, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3661504292957464737?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3661504292957464737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/cukiernia-pod-amorem-hryciowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3661504292957464737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3661504292957464737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/cukiernia-pod-amorem-hryciowie.html' title='Cukiernia pod Amorem. Hryciowie - Małgorzata Gutowska-Adamczyk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s72-c/Cukiernia+pod+amorem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4367761147862768475</id><published>2012-01-22T00:49:00.002+01:00</published><updated>2012-01-22T00:57:25.286+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>Ratując Amy - Daphne Barak</title><content type='html'>Moja poszła do wydawnictwa, a ja wróciłam do czytania literatury. Nareszcie! Mogłam zajrzeć do biblioteki i wypożyczyć parę nowości wyszperanych na półce z nowościami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszła biografia napisana przez Daphne Barak, "Ratując Amy. Historia bez happy endu". Może dlatego, że bardzo wbił mi się w pamięć ten straszny film z ostatniego koncertu Amy Winehouse, który krążył po internecie. Później zobaczyłam przejmujące zdjęcie artystki, z którego patrzyła na fotografa oczami zaszczutego zwierzęcia. A potem była śmierć, do której, jak się okazało, przyczyniło się wypicie przez Amy dużej dawki alkoholu. Pamiętałam o wiele wcześniejsze recenzje dziennikarzy zachwyconych niezwykłym talentem wokalnym młodej dziewczyny. I ciągle zadawałam sobie pytanie: co takiego właściwie się stało?&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1BCWHwNF4Ok/TxtLY1tupUI/AAAAAAAAFJs/aq8cKcUdrNw/s1600/ratujacamy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-1BCWHwNF4Ok/TxtLY1tupUI/AAAAAAAAFJs/aq8cKcUdrNw/s1600/ratujacamy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chyba dlatego właśnie sięgnęłam po tę książkę. Trochę byłam zawiedziona - Daphne Barak to biografka celebrytów i polityków, która nie chce zostać wyłącznie pasem transmisyjnym. Dyskretnie buduje swój ekspercki wizerunek, napomykając o tych, których już zna czy też o swoim powodzeniu materialnym. Pierwszoplanową postacią książki okazała się też wcale nie sama wokalistka, ale jej ojciec Mitchell Winehouse. I to głównie z jego perspektywy oglądamy historię jego córki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na samo pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Możemy o to obwiniać skomplikowaną sytuację w rodzinie Winehouse'ów - rozwiedzeni rodzice, matka Amy "nierozstana" psychicznie z mężem, który zostawił ją dla innej kobiety. Nadmiernie kontrolujący ojciec, w dodatku realizujący za pomocą córki swoje niespełnione artystyczne ambicje (sam jest uzdolniony muzycznie, ale Amy zdecydowanie go przerosła). Kompletnie niewidoczny i nieobecny w tej książce brat. Sama Amy, którą autorka opisuje jako niedojrzałą dziewczynkę. Czy choroba nie była dla niej przypadkiem sposobem na to, by mieć obydwoje rodziców przy sobie? A może po prostu nie była w stanie poradzić sobie ze swoim sukcesem? Pokazana też została całkowita bezradność całej rodziny w obliczu nałogu narkotykowego Amy (później narkotyki zastąpił alkohol). Matka uważała, że Amy nie chce sobie pomóc sama, ojciec próbował ją na wszelkie sposoby kontrolować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest ilustrowana zdjęciami. Te najwcześniejsze, chociażby z Mercury Awards w 2004 r. przedstawiają młodą, pełną życia dziewczynę. Na kolejnych widać, jak Amy powoli staje się cieniem samej siebie, chociaż to nie są jeszcze te najbardziej drastyczne zdjęcia.&amp;nbsp;Pozostała muzyka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Daphne Barak - Ratując Amy. Historia bez happy endu, G+J Książki, Warszawa 2011&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4367761147862768475?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4367761147862768475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/ratujac-amy-daphne-barak.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4367761147862768475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4367761147862768475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2012/01/ratujac-amy-daphne-barak.html' title='Ratując Amy - Daphne Barak'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1BCWHwNF4Ok/TxtLY1tupUI/AAAAAAAAFJs/aq8cKcUdrNw/s72-c/ratujacamy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7092502503431886509</id><published>2011-12-30T21:55:00.000+01:00</published><updated>2011-12-30T21:55:36.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Subiektywne podsumowanie roku</title><content type='html'>Koniec roku, a zatem czas podsumowań. Mól Książkowy postanowił również coś wysmażyć, w przerwie między sprzątaniem mieszkania, a przepisywaniem kalendarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książki. Niekoniecznie w tym roku wydane, ale w tym roku przez Mola przeczytane:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;"Marzenie Celta" Mario Vargasa Llosy - czyli noblista w swojej najlepszej formie.&amp;nbsp; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Spiski" Wojciecha Kuczoka - Mól Książkowy płakał przy nich ze śmiechu. Zwłaszcza przy opisie misiołaka i bitwy na krowie placki.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Sagi - tutaj dwie się wyróżniają. Wydana przez Znak druga część powieści o księdzu Rafale i wydana przez Prószyńskiego trzytomowa "Cukiernia pod Amorem". Wciągająco i zarazem lekko.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Gottland" Mariusza Szczygła - czyli jak w krótkich reporterskich obrazach oddać całą złożoność czeskiej (i ludzkiej) natury.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Albumy Andrzeja Waszczuka, czyli warmińska przyroda w malarskich ujęciach.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Miejsca książkowe:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Księgarnia Warszawa - bo jest tanio, a do tego najnowszy punkt odbioru książek znajduje się w pobliżu pracy Mola Książkowego.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Spółdzielnia Literacka w Sopocie - ma klimat :) &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Rozczarował natomiast Empik Outlet w Tesco. Nie powala, o czym świadczy wątek komentarzy pod odpowiednim postem.&amp;nbsp; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&amp;nbsp;Media o książkach:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;"Z najwyższej półki" - audycja trójkowa, na szczęście dla Mola przełożona z 19.30 na 21.00 w niedziele.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Książki - kwartalnik wydawany przez Agorę. Ani za bardzo literacko-naukowe, ani za bardzo rynkowe, a po prostu ciekawe.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Inne:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt; Akcja pomocy bibliotece w Kobułtach - zobaczcie, &lt;a href="http://bibliotekabiskupiec.blogspot.com/p/filia-w-kobutach.html" target="_blank"&gt;ile to już osób włączyło się do akcji&lt;/a&gt;. Próżność Mola Książkowego też została mile połechtana ;-)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Duży minus dla władz Warszawy za obcięcie budżetów bibliotecznych na zakup nowych książek. Przez to biblioteka mola książkowego nie ma już tylu ciekawych nowości :(&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Noworoczne postanowienia Mól Książkowy ma dwa. Sprawić sobie regały na książki. Sam zakup nie jest trudny, ale wiąże się ze wcześniejszym remontem, a Mól Książkowy baaaardzo remontów nie lubi. Drugie zaś to pisać częściej i więcej - ale to, ze względu na obecne zobowiązania, dokona się raczej w dziedzinie literatury branżowej, niż na blogu ;-) W tym roku i tak nie było źle. Liczba postów okazuje się taka sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mól Książkowy jeszcze raz życzy Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i teraz zabiera się za swój nowy kalendarz. Z kotem Simona, oczywiście. &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7092502503431886509?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7092502503431886509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/12/subiektywne-podsumowanie-roku.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7092502503431886509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7092502503431886509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/12/subiektywne-podsumowanie-roku.html' title='Subiektywne podsumowanie roku'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2655715429162785324</id><published>2011-12-23T18:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-23T18:12:25.243+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życzenia'/><title type='text'>Boże Narodzenie 2011</title><content type='html'>Życzę Wam spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Dużo książek znalezionych pod choinką, i wielu świetnych lektur w nadchodzącym Nowym Roku ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-C9TwdVP3Z4c/TvS1DRYvTFI/AAAAAAAAFC4/AfZLSZZ2rDs/s1600/DSC06173.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-C9TwdVP3Z4c/TvS1DRYvTFI/AAAAAAAAFC4/AfZLSZZ2rDs/s320/DSC06173.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;P.S.1. Dziękuję tym wszystkim z Was, którzy zaangażowali się w pomoc Kobułtom. Udało się zebrać 7 tys. książek, dokładnie tyle, ile biblioteka straciła w pożarze. Bardzo się z tego cieszę! &lt;br /&gt;P.S.2. Nadal pracuję nad moją książką branżową, co widać po częstotliwości moich wpisów tutaj. Bo prawdę mówiąc, nie czytam też nic innego poza książkami branżowymi... Ale w przyszłym miesiącu mam nadzieję, że to się już zmieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2655715429162785324?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2655715429162785324/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/12/boze-narodzenie-2011.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2655715429162785324'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2655715429162785324'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/12/boze-narodzenie-2011.html' title='Boże Narodzenie 2011'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-C9TwdVP3Z4c/TvS1DRYvTFI/AAAAAAAAFC4/AfZLSZZ2rDs/s72-c/DSC06173.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7071387212239342665</id><published>2011-11-23T20:06:00.001+01:00</published><updated>2011-11-23T20:47:55.015+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biblioteki'/><title type='text'>Pomóż bibliotece w Kobułtach - przekaż książki</title><content type='html'>Drogie Mole Książkowe!Jest sprawa. W małej miejscowości niedaleko Biskupca Reszelskiego, spłonęła biblioteka. Całkowicie. 7000 książek, do tego sprzęt komputerowy i zabawki dla dzieci. Ocalało jedynie 300 książek, które akurat były w domach czytelników. Biblioteka to na wsi jest bardzo ważne miejsce. Dzieci, które nie mają dobrych warunków we własnych domach, przychodzą odrabiać lekcje czy się wspólnie bawić. Młodzież zagląda w internet. Dorośli, których normalnie nie stać na kupowanie książek, mają na bieżąco kontakt ze słowem pisanym. Dokładnie tak działa biblioteka w moim rodzinnym Ramsowie, które leży zaledwie kilkanaście kilometrów dalej. Aby biblioteka w Kobułtach mogła nadal działać, potrzebne są książki.&lt;b&gt;Z pewnością macie w domach dużo książek, które przeczytaliście raz, odłożyliście na półkę i do tej pory tam sobie leżą. Proszę, przekażcie je bibliotece!&lt;/b&gt;Książki można dostarczać do:1) Miejskiej Biblioteki Publicznej w Biskupcu, Aleja Niepodległości 3, 11-300 Biskupiec, tel. 89 715 21 11, 89 715 25 72,2) Biblioteki Szkolnej SP Bisztynek, ul. Kolejowa 7, 11-230 Bisztynek.&lt;b&gt;Link do &lt;a href="http://bibliotekabiskupiec.blogspot.com/p/filia-w-kobutach.html"&gt;strony biblioteki w Kobułtach z informacją o pożarze&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7071387212239342665?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7071387212239342665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/11/pomoz-bibliotece-w-kobutach-przekaz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7071387212239342665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7071387212239342665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/11/pomoz-bibliotece-w-kobutach-przekaz.html' title='Pomóż bibliotece w Kobułtach - przekaż książki'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>11-300 Kobułty, Polska</georss:featurename><georss:point>53.7991133 21.0280767</georss:point><georss:box>53.761600300000005 20.9491127 53.8366263 21.1070407</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1363357376984635849</id><published>2011-11-20T16:27:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T10:33:29.999+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miejsca dla mola książkowego'/><title type='text'>Spółdzielnia Literacka w Sopocie</title><content type='html'>Podczas zajęć w SWPS Oddział Sopot polecono mi, abym obiadu nie jadła w uczelnianej stołówce, a wybrała się zaledwie kawałeczek dalej, do Spółdzielni Literackiej, bo tam dobrze karmią. Posłuchałam miejscowych i po zakończeniu zajęć wyruszyłam na spacer urokliwymi uliczkami Sopotu Wyścigi. Stare poniemieckie wille, kamienice z lat 50., gdzieniegdzie budynek przemysłowy, nad tym wszystkim góruje betonowa wieża kościoła Św. Michała Archanioła. I jeśli ktoś z Was chciałby do Spółdzielni Literackiej trafić, to na tę wieżę musi właśnie się orientować. Spółdzielnia znajduje się bowiem dokładnie naprzeciw wejścia do świątyni, w przyklejonym do nowoczesnego budynku parterowym lokalu. Z zewnątrz Spółdzielnia wygląda dość niepozornie, ale wnętrze jest ciepłe i przytulne, co zawdzięcza przewadze ciepłych i jasnych barw, starym meblom i pomysłowym dekoracjom. Po uważniejszym rozejrzeniu się można dostrzec rzędy starych książek na ścianach jako element wystroju, książki na stolikach i parapetach, które można tak po prostu brać i czytać. Mól książkowy w tym momencie poczuł się dokładnie jak u siebie w domu ;) Kolejnym niebanalnym elementem wnętrza są malowane temperami (jajowymi) na desce obrazy Piotra Sosińskiego, nieżyjącego już artysty malarza, utrzymane w jasnej tonacji złamanej kilkoma nasyconymi barwami. Już po tym można się zorientować, że trafiliśmy do miejsca, które nie tylko jest restauracją. Spółdzielnia Literacka pełni też rolę miejsca spotkań dla osób zainteresowanych szeroko rozumianą kulturą - odbywają się tutaj spotkania z filozofami, literatami, giełdy płyt winylowych, pokazy filmów dokumentalnych czy imprezy klubowe prowadzone przez DJ-ów. Do tego dobrze rzeczywiście dobrze karmią. Smakowała mi i pomidorowa z prawdziwym domowym makaronem, i Bułka Krytyka, i pizza na dobrym domowym cieście. Desery też zapowiadały się apetycznie, ale tym razem postanowiłam zadbać o swoją linię ;)&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Hz1H-byvqVc/TskeAP7ONTI/AAAAAAAAFCc/NZ9AhgvbUPM/s1600/spoldzielnialiteracka1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="213" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hz1H-byvqVc/TskeAP7ONTI/AAAAAAAAFCc/NZ9AhgvbUPM/s320/spoldzielnialiteracka1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jednak to nie jest cała działalność Spółdzielni. W lokalu można nabyć wydawany przez spółdzielców kwartalnik literacki "Korespondencja z ojcem", który zawiera m.in. wywiady, eseje i miniatury literackie, zarówno polskich jak i zagranicznych, autorów, a do tego porcję dobrej grafiki i malarstwa. W najnowszym numerze, 20/2011, takie nazwiska, jak Mariusz Sieniewicz, Daniel Odija czy Małgorzata Rejmer. Ale tekstem, który najbardziej mnie urzekł, jest wywiad z Piotrem Sosińskim - bardzo głęboka i mądra opowieść o byciu artystą, codzienności, ojcostwie i przemijaniu. Można go czytać wręcz jako testament, bo artysty nie ma od kilku miesięcy wśród żywych. Coś, co jednak najbardziej mnie poruszyło, to jego wypowiedź o wpatrywaniu się we chmury. Też mogę przyglądać się im godzinami, a na komputerze mam mnóstwo zdjęć z chmurami w roli głównej... Mole książkowe z Trójmiasta (lub często w Trójmieście bywające) gorąco zachęcam do odwiedzin w Spółdzielni :)&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kXFfuvX5eIA/TskeFlNI8KI/AAAAAAAAFCo/huBKsHkVo-I/s1600/spoldzielnialiteracka2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="213" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-kXFfuvX5eIA/TskeFlNI8KI/AAAAAAAAFCo/huBKsHkVo-I/s320/spoldzielnialiteracka2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tutaj dowiesz się więcej:1. Spółdzielnia Literacka: &lt;a href="http://www.spoldzielnialiteracka.pl"&gt;www.spoldzielnialiteracka.pl&lt;/a&gt; (stąd pochodzą zdjęcia w tekście, wykorzystane za zgodą p. Grzegorza Pawelaka - za którą dziękuję)2. Kwartalnik "Korespondencja z ojcem": &lt;a href="http://www.korespondencjazojcem.pl/"&gt;www.korespondencjazojcem.pl&lt;/a&gt;3. Piotr Sosiński: &lt;a href="http://www.piotrsosinski.art.pl/"&gt;www.piotrsosinski.art.pl&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1363357376984635849?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1363357376984635849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/11/spodzielnia-literacka-w-sopocie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1363357376984635849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1363357376984635849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/11/spodzielnia-literacka-w-sopocie.html' title='Spółdzielnia Literacka w Sopocie'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Hz1H-byvqVc/TskeAP7ONTI/AAAAAAAAFCc/NZ9AhgvbUPM/s72-c/spoldzielnialiteracka1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3553541343858243136</id><published>2011-10-23T22:52:00.002+02:00</published><updated>2011-10-23T22:52:47.660+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza Ameryki Południowej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ameryka Południowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afryka'/><title type='text'>Marzenie Celta - Mario Vargas Llosa</title><content type='html'>Nie dałam rady wybrać się na spotkanie z Mario Vargasem Llosą w Warszawie, ale po bardzo wyczerpującym tygodniu miałam marzenie, aby zaszyć się w jakimś spokojnym kącie, bez ludzkiego towarzystwa. Sala wypełniona dużą liczbą ludzi - nawet jeśli występuje mój ulubiony pisarz - takich warunków zdecydowanie nie spełnia. Choć wiem, że warto jest pójść. Że z całej publicznej rozmowy da się wyłowić jakąś istotną, inspirującą myśl. Że warto zobaczyć na własne oczy człowieka, którego zna się tylko przez pryzmat napisanych przez niego książek. Nie martw się, na pewno ta rozmowa będzie na jakimś portalu, powiedział Michał, i były to prorocze słowa, bo nawet &lt;a href="http://www.polskieradio.pl/9/1278/Artykul/465871,Zobacz-wywiad-Mario-Vargasem-Llosa"&gt;Trójka przeprowadziła wywiad z noblistą&lt;/a&gt;.Ale przejdźmy do rzeczy. Jestem po lekturze najnowszej książki Mario Vargasa Llosy, "Marzenie Celta". To opowieść o Rogerze Casemencie, brytyjskim dyplomacie i irlandzkim patriocie. Casement zaczynał jako handlowiec, zafascynowany Czarnym Lądem i ideologią kolonializmu. Jednak wyprawa do Konga otworzyła mu oczy na ciemne strony cywilizacji białego człowieka: wyzysku mieszkańców Afryki, rabunkowej gospodarki oraz brutalnej przemocy. Z naiwnego młodzieńca Casement staje się obrońcą praw człowieka i autorem krytycznych raportów o kolonializmie. Najpierw opracowuje raport dotyczący Konga, później wyruszy do Amazonii. Równocześnie, podczas pobytów w rodzinnych stronach w Irlandii (która jest wówczas częścią Korony Brytyjskiej - my, Polacy, coś o tym wiemy, w książce pojawi się zresztą polski wątek - znajomość Casementa z Josephem Conradem), Casement staje się zagorzałym irlandzkim patriotą (znajomi przezywają go Celtem), wspierającym kultywowanie rodzimych tradycji, kultury, zwyczajów. Jego największym marzeniem jest niepodległość jego kraju i to zwiedzie go na polityczne manowce - nawiąże kontakt z Niemcami, aby u ich boku stworzyć oddział Irlandczyków walczący o wyzwolenie Irlandii. Niezrozumiany przez rodaków Celt poniesie klęskę - oddział nie powstanie, on sam dostanie się w ręce Brytyjczyków. Akcja książki dzieje się w momencie, w którym uwięziony Casement czeka na decyzję rządu brytyjskiego w sprawie jego ułaskawienia. Dodatkowe komplikacje w tej sprawie powoduje fakt ujawnienia zapisków Casementa, świadczących o tym, że jest on aktywnym homoseksualistą (ponad sto lat temu ujawienie takiej informacji było poważną skazą na publicznym wizerunku). Razem z bohaterem przyglądamy się jego dotychczasowemu życiu, jesteśmy świadkami jego nawrócenia i razem z nim zadajemy sobie pytanie - czy to, że w którymś momencie pobłądzimy, przekreśla nasze dobre czyny? &lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WwzcBmmqGUk/TqR8uSHwwxI/AAAAAAAAE-I/_IEFxzQPccg/s1600/marzeniecelta.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://4.bp.blogspot.com/-WwzcBmmqGUk/TqR8uSHwwxI/AAAAAAAAE-I/_IEFxzQPccg/s320/marzeniecelta.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Byłam głęboko tą książką poruszona, czytałam ją, zatrzymywałam się, przeżuwałam w myślach, wracałam do lektury. Jest świetnie napisana. Do tego Llosa, który do tej pory nie miał oporów przed opisywaniem najbardziej drastycznych scen, tutaj jest wyjątkowo dyskretny i raczej sygnalizuje niż dokładnie rejestruje. Do końca nie wiemy, na ile jego bohater przeżył to wszystko, co opisał w swoich intymnych zapiskach, a na ile fantazjował (Llosa w posłowiu wyjaśnia, że przyjął, że w wielu przypadkach była to jednak fantazja). Świetnie zostały też pokazane rozterki i wątpliwości Casementa związane z jego orientacją seksualną - homoseksualizm nie był częścią publicznej debaty, a represyjna kultura nie sprzyjała samoświadomości w tym zakresie - a także jego dojmujące poczucie samotności i tęsknota za bliską relacją, gdy patrzył na udane małżeństwa swoich przyjaciół. Równocześnie z "Marzeniem Celta" kupiłam malutką książeczkę "Fonsito i księżyc". Jest adresowana do dzieci, ale dorośli czytelnicy znajdą tutaj dobrze znanego im Fonsita z "Pochwały macochy" oraz "Zeszytów don Rigoberta". Książeczka jest przepięknie ilustrowana, utrzymana w konwencji graficznej wszystkich książek Mario Vargasa Llosy wydanych przez Znak. Opowiada historię pierwszej szkolnej miłości i po prostu jest wzruszająca. Ale nic więcej Wam nie zdradzę, aby nie psuć przyjemności z ewentualnej lektury.&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LSr9bdIfs2Y/TqR9xT13_DI/AAAAAAAAE-U/youMCwllvTI/s1600/fonsitoiksiezyc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="220" src="http://3.bp.blogspot.com/-LSr9bdIfs2Y/TqR9xT13_DI/AAAAAAAAE-U/youMCwllvTI/s320/fonsitoiksiezyc.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;"Marzenie Celta", "Fonsito i księżyc", Mario Vargas Llosa, Wydawnictwo Znak, 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3553541343858243136?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3553541343858243136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/marzenie-celta-mario-vargas-llosa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3553541343858243136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3553541343858243136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/marzenie-celta-mario-vargas-llosa.html' title='Marzenie Celta - Mario Vargas Llosa'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WwzcBmmqGUk/TqR8uSHwwxI/AAAAAAAAE-I/_IEFxzQPccg/s72-c/marzeniecelta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7839160583717851082</id><published>2011-10-17T21:38:00.003+02:00</published><updated>2011-10-17T21:38:48.989+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='albumy'/><title type='text'>Sto widoków Warmii - Andrzej Waszczuk</title><content type='html'>Zainteresował mnie tytuł albumu na księgarnianej półce - "Sto widoków Warmii". Czy będzie to taka Warmia, jaką znam? Czy kolory będą podobne do tych, widywanych przeze mnie w dzieciństwie, czy widoki również będą miały w sobie coś znajomego? Czy będą równie malarskie jak zdjęcia Mieczysława Wieliczki?&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NgLhxvqHcRg/TpyAiL9UrCI/AAAAAAAAE94/wm9r6YTI8Fk/s1600/stowidokowwarmii.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="219" src="http://3.bp.blogspot.com/-NgLhxvqHcRg/TpyAiL9UrCI/AAAAAAAAE94/wm9r6YTI8Fk/s320/stowidokowwarmii.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pani księgarz podała mi album Andrzeja Waszczuka, zaczęłam przeglądać i już wiedziałam, że go kupię. Choć nie do końca było to to, czego się spodziewałam, zachwyciła mnie malarskość ujęć i twórcze wykorzystanie kolorów (ha, właśnie wyczytałam w &lt;a href="http://www.dobremiasto.info/slowo/andrzej-waszczuk/"&gt;biogramie autora w sieci&lt;/a&gt;, że jego pasją jest malarstwo olejne - no to teraz jest już wszystko jasne). Choć fotografie są inne niż te, do których przyzwyczaił mnie Mieczysław Wieliczko, tam kolory wychodziły dokładnie takie, jak w naturze. Choć zdjęcia Andrzeja Waszczuka są również cyfrowe, ich kolorystyka jest jednak inna (i czasem nie do końca zgodna z barwami natury). Jednak ma to swój urok. Oglądałam ten album kilkakrotnie i ciągle nie miałam go dość.Tak w ogóle - kupujecie albumy? (A propos Warmii - Zbyszku, a kiedy przyjdzie czas na Twój album?)&lt;i&gt;Andrzej Waszczuk, Sto widoków Warmii, PHU Wenecja, Dobre Miasto 2009&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7839160583717851082?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7839160583717851082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/sto-widokow-warmii-andrzej-waszczuk.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7839160583717851082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7839160583717851082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/sto-widokow-warmii-andrzej-waszczuk.html' title='Sto widoków Warmii - Andrzej Waszczuk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NgLhxvqHcRg/TpyAiL9UrCI/AAAAAAAAE94/wm9r6YTI8Fk/s72-c/stowidokowwarmii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7860738784368862319</id><published>2011-10-11T23:51:00.001+02:00</published><updated>2011-10-11T23:51:59.455+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medycyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy</title><content type='html'>&amp;nbsp;Mało ostatnio czytam, co jak na mnie, jest zjawiskiem dość niezwykłym. Powód jest dość prozaiczny: pracuję intensywnie nad moją pierwszą książką, a żeby nie było tak łatwo, w kolejce czeka już druga (wydawca zgłosił się sam). Nie, jeszcze nie jest to proza (czego w przyszłości nie wykluczam), a raczej proza życia, czyli literatura specjalistyczna. Z tego powodu stosik nieprzeczytanych książek na moim biurku wciąż rośnie, a tradycyjna książkowa żarłoczność ustąpiła miejsca wręcz postowi literackiemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem jednak po coś sięgam. I tak było z wypożyczoną z biblioteki pracą zbiorową "Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy", wywiadami z 14 wybitnymi polskimi lekarzami spisane i opracowane przez Annę Mateję. Wśród rozmówców znajdziemy takie nazwiska jak: Bogdan de Barbaro, Andrzej Bochenek, Jacek Imiela, Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Jan Lubiński, Bolesław Rutkowski, Maria Siemionow, Janusz H. Skalski, Cezary Szczylik, Tomasz Trojanowski, Mieczysław Wasielica, Jacek Zaremba oraz nieżyjący już Marek Edelman i Zbigniew Religa. Zainteresował mnie sam temat i tytuł - co mówią lekarze na temat swojej pracy, na temat najbardziej niezwykłych przypadków pacjentów, na których stawiali już kreskę, a mimo to oni żyli dalej? Co sądzą o życiu i śmierci? Jak tłumaczą nagłe i nieprawdopodobne przypadki ozdrowień? Te pytania stawiała im właśnie redaktorka książki, a oni dzielili się swoim doświadczeniem, przemyśleniami czy najciekawszymi historiami swoich pacjentów.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CDjGRdJh7yU/TpS0-J7KCzI/AAAAAAAAE9s/AWp308wuUFY/s1600/cudwmedycynie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-CDjGRdJh7yU/TpS0-J7KCzI/AAAAAAAAE9s/AWp308wuUFY/s320/cudwmedycynie.jpg" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;To, co uderzyło mnie w tych rozmowach najbardziej, to ogromna pokora wszystkich lekarzy. To nie jest już zapał początkujących studentów medycyny, którzy próbują rozpisać całego człowieka na szereg reakcji chemicznych i wydaje im się, że stoją na progu odkrycia tajemnicy ludzkiego istnienia. To doświadczeni i uznani w swoim zawodzie ludzie, którzy wiedzą, że... no właśnie, nie wiedzą. Człowiek wciąż wydaje im się zagadką. Nie mają odwagi nazwać cudem niewytłumaczalnego uzdrowienia, mimo, że bliscy takich pacjentów mówią im o swoich modlitwach wstawienniczych i przekonaniu, że zostały one wysłuchane. I tak samo wolą nie określać, ile czasu zostało danej osobie - bo wiedzą, że wszystko może się zdarzyć. Natomiast walczą o ludzkie życie do samego końca, nawet jeśli nie zawsze wierzą w sens podejmowanych działań, drobiazgowo analizują i silnie przeżywają każdą porażkę, cieszą się ze zwycięstw, nawet tych najdrobniejszych, jak podarowane pacjentowi kilka dodatkowych miesięcy życia pod troskliwą opieką najbliższych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co warto zauważyć, książka jest napisana przystępnie, bez zbędnych szczegółów i natłoku specjalistycznej terminologii. Zrozumie ją nawet taki laik, jak ja, który o każdy drobiazg wypytuje siostrę-lekarza. "Cud w medycynie" to także źródło nadziei - że mimo trudności, jakie przeżywa polska służba zdrowia, dzieją się w niej też sprawy dobre i piękne.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7860738784368862319?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7860738784368862319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/cud-w-medycynie-na-granicy-zycia-i.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7860738784368862319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7860738784368862319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/10/cud-w-medycynie-na-granicy-zycia-i.html' title='Cud w medycynie. Na granicy życia i śmierci. Opowieści lekarzy'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CDjGRdJh7yU/TpS0-J7KCzI/AAAAAAAAE9s/AWp308wuUFY/s72-c/cudwmedycynie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-128608843826340918</id><published>2011-09-21T22:00:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T22:00:37.958+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varsaviana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='albumy'/><title type='text'>:: Korzenie Siekierek. Historia pisana losami rodzin ::</title><content type='html'>Z rok temu trafiłam na bardzo ciekawą wystawę w warszawskim &lt;a href="http://www.dsh.waw.pl/"&gt;Domu Spotkań z Historią&lt;/a&gt;. Dotyczyła warszawskiej dzielnicy Siekierki, ale była opowiedziana nie poprzez suche fakty, lecz zdjęcia. Właściwie ciekawe zestawienia zdjęć z archiwów rodzinnych ze zdjęciami współczesnymi. Na tych archiwalnych byli rodzice, na współczesnych - ich dzieci, ewentualnie te same osoby jako dzieci i jako starsi już ludzie. W tle dzielnica Siekierki. Kolejnym fascynującym elementem były stare zdjęcia dzielnicy, które oglądało się, przykładając oko do lunet.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przypomniałam sobie tę wystawę, gdy przeglądając internetowe zasoby mojej biblioteki znalazłam w nich album "Korzenie Siekierek". Podejrzewałam, że album może mieć jakiś związek z tą wystawą. I słusznie. Była ona elementem projektu o takim samym tytule, którego dokumentację zawiera właśnie ten album. Miał on na celu odkrywanie zapomnianej historii, przywrócenie miejscu jego przeszłości, do tej pory znanej nielicznym mieszkańcom Siekierek z ich rodzinnych przekazów. Koordynatorka projektu, Joanna Mikulska, rozpoczęła swoje poszukiwania najstarszych i najwięcej pamiętających mieszkańców dzielnicy poprzez nauczycieli siekierkowskich szkół (kilka pań udało się zaangażować do współpracy) oraz społeczności zgromadzonej wokół sanktuarium oo. Pijarów. W ten sposób docierano do kolejnych osób. Ważnym elementem&amp;nbsp; prowadzonych działań była mapa dzielnicy, na której mieszkańcy rysowali lokalizację swoich rodzinnych domów i innych obiektów ważnych dla dzielnicy. W ten sposób stworzono opis dzielnicy, a podczas rozmów gromadzono zdjęcia i spisywano relacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były one punktem wyjścia do utworzenia strony &lt;a href="http://www.korzeniesiekierek.pl/"&gt;Korzenie Siekierek&lt;/a&gt; (zresztą, bardzo ładnej i wysmakowanej graficznie. Równocześnie organizowano konkursy i gry dla siekierkowskich dzieci, wystawy dotyczące Siekierek w Warszawie (jej elementami były wspomniane lunety, ale też betonowe znaki z opisami miejsc, które później stanęły w dzielnicy). Zaproszono dwie białoruskie artystki, Annę Emelianową i Aleksandrę Iwanową, które poproszono o zilustrowanie siekierkowskich opowieści, czego efektem są ulotne, barwne, nieco bajkowe prace. Nakręcono filmy animowane, powstała też sztuka teatralna "Kredens", bazująca na dziejach siekierkowskich rodzin. Ciekawa jestem, jaki wpływ te wszystkie działania miały na poczucie więzi z miejscem mieszkańców dzielnicy - mam nadzieję, że dodatni. Jak piszą autorzy projektu na stronie www, jest on ciągle w toku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opisywany album jest niszowym wydawnictwem i podejrzewam, że może być trudno go gdzieś kupić czy wypożyczyć, ale jego spore fragmenty możecie zobaczyć na stronie &lt;a href="http://www.korzeniesiekierek.pl/"&gt;Korzenie Siekierek&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Korzenie Siekierek. Historia pisana losami rodzin, Dom Kultury Dorożkarnia, Warszawa 2010.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-128608843826340918?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/128608843826340918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/09/korzenie-siekierek-historia-pisana.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/128608843826340918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/128608843826340918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/09/korzenie-siekierek-historia-pisana.html' title=':: Korzenie Siekierek. Historia pisana losami rodzin ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-805627546911932392</id><published>2011-09-04T21:46:00.000+02:00</published><updated>2011-09-04T21:46:13.456+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XIX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XIX wieku'/><title type='text'>:: Shirley :: Charlotte Bronte</title><content type='html'>Coś dla miłośniczek i miłośników XIX-wiecznej powieści angielskiej. Ta książka do tej pory nie została opublikowana w Polsce. Dlatego chwała Wydawnictwu MG, że podjęło się trudu przekładu. Tak zaraz po powrocie z urlopu w mojej szafce z książkami przybyła kolejna ciekawa pozycja.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Shirley" Charlotte Bronte to trzecia chronologicznie powieść pisarki, po nieudanej książce "The Professor" i "Dziwnych losach Jane Eyre", które okazały się sukcesem (i równocześnie pociągnęły sprzedaż wydanych w tym samym czasie książek pozostałych sióstr, "Wichrowych Wzgórz" Emily Bronte i "Agnes Grey" Anne Bronte). Charlotte pisała ją w trudnym dla siebie momencie, w czasie, gdy kolejno chorowało i umierało jej rodzeństwo, brat Branwell oraz obie siostry. Biografowie zwracają uwagę, że obu bohaterkom książki nadała zresztą cechy Emilii i Anny. W książce można również odnaleźć potrety innych znanych jej osób. Niewątpliwie pisarka wykonała wielką pracę, przeglądając stare roczniki gazet ze swojej okolicy, aby szczegółowo nakreślić tło powstań luddytów, którzy niszczyli nowoczesne maszyny tkackie i sabotowali pracę fabryk, sprzeciwiając się postępowi powodującemu bezrobocie. Działo się to w Anglii na początku XIX wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RRHTjV-OgHo/TmPSe03ztoI/AAAAAAAAE8Y/7r1ONkIaYGM/s1600/shirley.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-RRHTjV-OgHo/TmPSe03ztoI/AAAAAAAAE8Y/7r1ONkIaYGM/s320/shirley.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W tej scenerii rozgrywa się właśnie powieść Charlotte Bronte. Wbrew tytułowi, "Shirley" wcale nie jest główną bohaterką tej książki. Jest nią nieśmiała Caroline, bratanica pastora, zakochana w miejscowym fabrykancie, Robercie Moore. Shirley, jej nowa przyjaciółka, dzierżawczyni terenów, na których stoi fabryka Roberta, pojawi się mniej więcej w jednej trzeciej książki. I rzecz jasna, skomplikuje to nieco sprawy, gdyż małżeństwo Roberta i Caroline byłoby dla miejscowych swatów mariażem wręcz idealnym: obydwoje młodzi, urodziwi i bogaci, do tego potrafiący toczyć ciekawe rozmowy. Czy Shirley, która odrzuciła już zaloty kilku równie bogatych konkurentów, a nawet postaci numer jeden w miejscowym światku, bardzo bogatego baroneta, tym razem powie "tak"? Czy Caroline, mimo obserwowanej przez siebie sympatii Roberta i Shirley, będzie nadal w stanie być lojalna wobec przyjaciółki? W tle konfliktów uczuciowych wielki konflikt społeczny: oto Robert po sprowadzeniu przez siebie nowoczesnych maszyn, będzie musiał stawić czoła agresji luddytów. Zresztą, podobnie jak w "Północy i Południu" Elisabeth Gaskell mężczyźni będą tutaj toczyć nieustępliwą wojnę i nie przyjmować argumentów drugiej strony, kobiety natomiast (z Shirley na czele) będą szukać sposobów pomocy tym, którzy stracili pracę. Pojawi się też wątek braku pracy dla kobiet i staropanieństwa, które w owych czasach wyrzucało kobietę poza margines społeczeństwa - trzeba było wiele wysiłku, aby w tej roli umieć się odnaleźć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dziwi mnie to, że książka została uznana za słabszą od "Dziwnych losów Jane Eyre". Tytuł sugeruje zupełnie inną bohaterkę, książka zaczyna się od przydługawego opisu obiadu spożywanego przez trzech wesołych wikarych. Prawdziwi bohaterowie pojawiają się dopiero później. Narrator nie szczędzi również całkiem osobistych wtrętów; widać było, że autorka próbuje odreagować różne prywatne upokorzenia. Akcja jest nierówna - momentami bieg wydarzeń się wlecze, momentami zaś mocno przyspiesza. To, co widać jednak od razu, to świetny dar obserwacji autorki, pozwalający na kreślenie żywych, przekonujących postaci. Dobra znajomość psychologii i umiejętności wczucia się w sytuację poszczególnych postaci (piękne są opisy Caroline, cierpiącej z powodu nieodwzajemnionej miłości). Dobra znajomość lokalnych zwyczajów i języka, która dodatkowo urealnia miejsce akcji. Dlatego jednak warto przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Charlotte Bronte, "Shirley", Wydawnictwo MG, Warszawa 2011.&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-805627546911932392?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/805627546911932392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/09/shirley-charlotte-bronte.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/805627546911932392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/805627546911932392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/09/shirley-charlotte-bronte.html' title=':: Shirley :: Charlotte Bronte'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RRHTjV-OgHo/TmPSe03ztoI/AAAAAAAAE8Y/7r1ONkIaYGM/s72-c/shirley.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5702462019959991058</id><published>2011-08-22T15:12:00.000+02:00</published><updated>2011-08-22T15:12:00.275+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza wiktoriańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XIX wieku'/><title type='text'>:: Północ i Południe :: Elisabeth Gaskell</title><content type='html'>Wymarzona lektura dla miłośników Jane Austen i sióstr Bronte - tak reklamuje pierwszą powieść Elisabeth Gaskell, przetłumaczoną na polski, wydawca na okładce. Sięgnęłam bez wahania - autorka jest mi znana jako przyjaciółka Charlotte Bronte i jej biografka (jej książkę na temat rodzeństwa Bronte czytałam w oryginale). I pierwsze wrażenie, już po kilku stronach lektury, było takie, że jednak pani Gaskell bliżej było do Jane Austen niż do sióstr Bronte (choć żyła w tym samym czasie, co one). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proza Elisabeth Gaskell ma elegancki, wytworny charakter. To język ludzi wyższych sfer, gdzie toczono eleganckie konwersacje, używanie potocznego języka było traktowane jako wyjątkowy nietakt, a nawet zjawiska przyrody opisywano poetyckim, wysublimowanym językiem. Jeśli tak wyglądała literatura pisana przez współczesnych, nic więc dziwnego, że to, co tworzyły siostry Bronte, tak radykalnie od niej odstawało, łamiąc wszystkie możliwe dla Anglików tabu. Swoją drogą, jest mi bliższa autentyczność sióstr, niż elegancja pani Gaskell. Zawiły język jej książki, bogaty w liczne upiększenia, momentami mnie irytował, przeszkadzając w śledzeniu akcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0r26Zdg5U-c/Tk9bRAw1bnI/AAAAAAAAE48/Gv5YYXVbQLk/s1600/gaskell.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="175" src="http://3.bp.blogspot.com/-0r26Zdg5U-c/Tk9bRAw1bnI/AAAAAAAAE48/Gv5YYXVbQLk/s320/gaskell.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;O czym jest ta książka? Osią powieści "Północ i południe" jest konflikt wartości pomiędzy Margaret Hale, córką ubogiego pastora (a potem nauczyciela) z południa Anglii, a Johnem Thorntonem, przemysłowcem. Spotykają się w Milton (pierwowzorem tego miasta był Manchester, gdzie mieszkała autorka powieści), gdzie ojciec Margaret pomaga Johnowi nadrobić braki w wykształceniu. Margaret jest wrażliwa na biedę i niedolę robotników, z którymi przyjdzie zetknąć jej się w Milton. John uważa, że ludzie są biedni głównie dzięki własnej niezaradności i lenistwu. Jednak pod wpływem Margaret jego postawa powoli łagodnieje... Ich ciągłe spory przywodzą na myśl pytania, które musiały być aktualne w XIX-wiecznej Anglii: co powoduje, że niektórzy ludzie bogacą się łatwiej, niż inni? Czy jest to rodzaj talentu, czy raczej ścieżka dostępna dla każdego, jeśli włoży odrobinę wysiłku w wykonywane zadania? Jak pogodzić sprzeczne interesy pracodawcy i pracownika? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W książce pojawia się też nawiązanie do "Manifestu komunistycznego" opublikowanego przez Marksa i Engelsa w 1848 roku (przed napisaniem go, Marks sporo czytał w &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Chetham%27s_Library"&gt;Bibliotece Chethama w Manchesterze&lt;/a&gt; - do dziś pokazuje się tam wnękę okienną, gdzie spotykał się z Engelsem). Autorka sportretowała też życie przedstawicieli różnych warstw społecznych: mamy i zubożałą rodzinę pastora (możliwe, że pewne elementy zostały tutaj zaczerpnięte z życia rodziny Bronte, w latach powstania powieści pani Gaskell znała już Charlotte), i przedstawicieli bogatej arystokracji w postaci ciotki Shaw i jej córki Edith, i świata naukowego - przyjaciel ojca Margaret, pan Bell, jest wykładowcą w Oxfordzie, i przemysłowców, którzy próbują żyć na modłę arystokratyczną - pan Thronton, jego matka i siostra, i robotników - pan Higgins, rodzina Boucherów, co powoduje, że książka jest ciekawa jako świadectwo pewnej epoki w dziejach Anglii. Język, jakim została napisana książka, przywodzi na myśl powieści Jane Austen. Jednak problematyka, jaką porusza pani Gaskell jest znacznie szersza - los niezamężnej kobiety czekającej na tego jedynego to jeden z wątków powieści i wcale nie ten główny. Jej bohaterka, Margaret, to też postać, która wymyka się wszelkim ówczesnym konwenansom. Ma odwagę być szczera i mówić prawdę, ma ugruntowane poczucie własnej wartości, które nie każe jej zabiegać o czyjekolwiek względy, odrzuca kandydatów na męża, jeśli nie ma o nich wyrobionego zdania (choć jej sytuacja materialna jest nie do pozazdroszczenia), ale też potrafi skłamać, jeśli ma to chronić bliską jej osobę, nawet jeśli ją samą narazi to potem na przykrości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam tę książkę wszystkim, którzy są ciekawi, jak wyglądało życie w innych państwach i w innych epokach. Także tym, którzy lubią romansowe historie z happy endem. Z tego względu książka może się spodobać miłośniczkom tzw. literatury kobiecej. Ja zaś czekam na tłumaczenia kolejnych książek pani Gaskell (z zapowiedzi na okładce wynika, że zostaną wydane "Wives and daugthers"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Elisabeth Gaskell, Północ i Południe, Świat Książki, Warszawa 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5702462019959991058?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5702462019959991058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/ponoc-i-poudnie-elisabeth-gaskell.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5702462019959991058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5702462019959991058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/ponoc-i-poudnie-elisabeth-gaskell.html' title=':: Północ i Południe :: Elisabeth Gaskell'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0r26Zdg5U-c/Tk9bRAw1bnI/AAAAAAAAE48/Gv5YYXVbQLk/s72-c/gaskell.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3953270593358645924</id><published>2011-08-20T09:22:00.001+02:00</published><updated>2011-08-20T10:24:33.377+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki o zwierzętach'/><title type='text'>:: Dziewięć wcieleń kota Deweya :: Vicki Myron, Bret Witter</title><content type='html'>Wydawało mi się, że zrecenzowałam tutaj książkę "Dewey. Wielki kot w małym mieście" Vicki Myron i Breta Wittera, ale tylko mi się to wydawało. Na pewno ją przeczytałam. To historia Deweya, bibliotecznego kota o niezwykłej osobowości, który ze zwykłej miejskiej biblioteki uczynił centrum życia społeczności. Vicki Myron, bibliotekarka, która uratowała kotka wrzuconego do otworu na książki, spisała historię Deweya z pomocą Breta Wittera. Ciepła, sympatyczna, krzepiąca na duchu opowieść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MZ97desUO9M/Tk9alt5vhII/AAAAAAAAE40/mAO_WiAb840/s1600/dewey.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="199" src="http://3.bp.blogspot.com/-MZ97desUO9M/Tk9alt5vhII/AAAAAAAAE40/mAO_WiAb840/s320/dewey.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie inaczej jest z kolejną książką napisaną przez tę samą dwójkę autorów. "Dziewięć wcieleń kota Deweya" to dziewięć kocich historii, które Vicki poznała już po wydaniu swojej książki i dzięki temu, że zdecydowała się opowiedzieć historię niezwykłego kota, który zmienił życie wielu osób. Dlatego opisała je w kolejnej książce. Niektóre z tych opowieści wiążą się z Deweyem (jak na przykład historia nieśmiałej Tobi, regularnie zaglądającej do biblioteki), inne dotyczą innych kotów, tak samo cudem odratowanych przez ich właścicieli, jak na przykład Duszek, Bożonarodzeniowy Kot czy Ciasteczko. Niektóre koty pojawiły się w przełomowym dla ich ludzkich opiekunów momencie - taka jest historia Kartona Książek, kota przygarniętego przez Vicki Myron krótko przed tym, zanim poznała swojego partnera, Glenna. Książka ma charakter raczej dokumentu, niż literatury, jest ilustrowana zdjęciami opisywanych zwierząt (aż szkoda, że czarno-białymi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na prykładach zwierząt i ich ludzi Vicki Myron pokazuje, że miłość do zwierząt dodaje nam pewności siebie i pozwala budować dobre poczucie własnej wartości, bo po prostu jesteśmy kochani przez jakąś inną żywą istotę. Poza tym, że czyni nas bardziej otwartymi i wrażliwymi wobec innych czy wręcz pozwala nawiązywać z nimi dobre relacje. Lektura obowiązkowa dla kociarzy, zalecana dla wszystkich miłośników zwierząt i dla tych, którzy potrzebują czegość pokrzepiającego i optymistycznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Vicki Myron, Bret Witter, Dziewięć wcieleń kota Deweya, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3953270593358645924?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3953270593358645924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/dziewiec-wielen-kota-deweya-vicki-myron.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3953270593358645924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3953270593358645924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/dziewiec-wielen-kota-deweya-vicki-myron.html' title=':: Dziewięć wcieleń kota Deweya :: Vicki Myron, Bret Witter'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MZ97desUO9M/Tk9alt5vhII/AAAAAAAAE40/mAO_WiAb840/s72-c/dewey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3560989423148977264</id><published>2011-08-09T20:04:00.047+02:00</published><updated>2011-08-09T20:04:00.389+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza polska'/><title type='text'>:: Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy :: Maciej Grabski</title><content type='html'>Zachęcona Waszymi opiniami, sięgnęłam po drugą część przygód księdza Rafała Nowiny, napisaną przez Macieja Grabskiego. Pisaliście w komentarzach, że jest lepsza od części pierwszej, która była recenzowana przeze mnie &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/05/ksiadz-rafa-maciej-grabski.html"&gt;tu&lt;/a&gt;. Przeczytałam. W dwa wieczory, przy czym czytanie skończyłam dzisiaj o 2:00 w nocy, co jest najlepszym świadectwem bycia wciągniętą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy. Ksiądz Rafał Nowina jest proboszczem w Gródku, niewielkiej miejscowości gdzieś na wschodzie Polski. Na świecie i w kraju mają miejsce faktycznie niespokojne czasy: Polak zostaje papieżem, system komunistyczny coraz bardziej drży w posadach, zostaje wprowadzony stan wojenny. Bardziej lokalną perspektywą, zwłaszcza dla głównego bohatera, są nagłe zmiany w kurii: umiera dotychczasowy biskup, w jego miejsce pojawia się nowy i niezbyt księdzu Rafałowi przychylny. Jednak lokalna społeczność, która zaakceptowała i polubiła Rafała, w trudnych sytuacjach staje za nim murem. Wyjątkowym oparciem jest dla niego rodzina organisty Antoniego, u której mieszka zresztą na stancji siostra księdza, Maja, pracująca w lokalnym ośrodku zdrowia jako lekarka. Próbuje ona z różnym skutkiem uchronić przed poborem do wojska miejscowych chłopaków. Do tego czubi się i lubi z jednym ze swoich miejscowych rówieśników, niejakim Koconiem, a miejscowi doskonale orientują się, dlaczego, zanim jeszcze wiedzą to sami zainteresowani. Chociaż Rafał ma dobry kontakt z siostrą, jego relacje z rodzicami już takie nie są i nie umie się z tym uporać. Za to pomaga Michałowi, utalentowanemu muzycznie chłopcu, który zostaje przyłapany przez niego na zakradaniu się do kościoła i grę na organach. Jest jeszcze kilka innych ciekawych wątków, ale te przemilczę, żeby nie psuć przyjemności z lektury tym z Was, które i którzy sięgną po tę książkę.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ThS0s3r-P9Y/Tj5ZWoJhiwI/AAAAAAAAEvc/PGlaV3Wb81Y/s1600/ksiadz%2Brafal%2Bniespokojne%2Bczasy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-ThS0s3r-P9Y/Tj5ZWoJhiwI/AAAAAAAAEvc/PGlaV3Wb81Y/s320/ksiadz%2Brafal%2Bniespokojne%2Bczasy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Książka, tak jak poprzedniczka, napisana dobrze i lekko. Maciej Grabski ma też niezłe poczucie humoru, co widać chociażby w scenie, w której ksiądz Rafał negocjuje uwolnienie żołnierzy z patrolu wojskowego, obezwładnionego przez podchmielonych gości weselnych. Czy też w scenie, w której na wzmiankę o kanoniku Jeanie-Lucu członkowie rady parafialnej jak jeden mąż cytują jego pochwałę pierogów: "Pierrogi rruskie barrdzo dobrze!". Nie może też zabraknąć współczesnej wersji antycznego greckiego chóru (telewidzom znanej z serialu Ranczo). Tutaj nie ma co prawda ławeczki pod sklepem, ale stolik w barze, gdzie mężczyźni komentują bieżące wydarzenia, by w końcu podsumować je zwyczajowym powiedzonkiem: "jebate to życie". A ponieważ książka znowu urywa się w momencie, który zapowiada znaczące zmiany w życiu bohaterów, pozostaje nadzieja na kolejną część. Panie Macieju, pisze ją już Pan?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Maciej Grabski, Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3560989423148977264?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3560989423148977264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/ksiadz-rafa-niespokojne-czasy-maciej.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3560989423148977264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3560989423148977264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/ksiadz-rafa-niespokojne-czasy-maciej.html' title=':: Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy :: Maciej Grabski'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ThS0s3r-P9Y/Tj5ZWoJhiwI/AAAAAAAAEvc/PGlaV3Wb81Y/s72-c/ksiadz%2Brafal%2Bniespokojne%2Bczasy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3174422619231174758</id><published>2011-08-07T11:05:00.000+02:00</published><updated>2011-08-07T11:05:20.636+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gdańsk'/><title type='text'>:: Panna Ferbelin :: Stefan Chwin ::</title><content type='html'>Mam sentyment do prozy Stefana Chwina jeszcze z czasów moich studiów w Gdańsku. Mieszkałam w akademikach przy ul. Polanki, niedaleko budynku wydziałów historycznego i filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego, nazywanych potocznie "humaną". To miejsce pracy Stefana Chwina i stąd już tylko o krok do urokliwej starej części dzielnicy Oliwa, z którą pisarz jest związany od swoich najmłodszych lat. Stare, zdobione wille i kamienice przypominają o ich niemieckiej przeszłości, podobnie jak stare przedmioty na stoiskach handlarzy starociami podczas Jarmarku Dominikańskiego, chociaż ich dawnych mieszkańców w Gdańsku już nie ma. Moja wyobraźnia próbuje sięgnąć czasem do dawnych czasów; nie inaczej w swoich niektórych książkach czyni Stefan Chwin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego najnowsza książka, "Panna Ferbelin", to właśnie tego rodzaju ćwiczenie: wyobraźmy sobie, że jesteśmy w Gdańsku z końca XIX wieku - poukładany, mieszczański świat. Tytułowa bohaterka powieści, panna Maria Ferbelin, córka stolarza, dostaje właśnie pracę jako guwernantka Helmuta, syna prokuratora Hammelsa - głównego reprezentanta władzy w mieście. Ma zagwarantowaną wysoką pensję, co zapewnia bezpieczeństwo skromnemu domowemu budżetowi - stolarz Ferbelin na skutek kryzysu ekonomicznego od jakiegoś czasu nie ma już zamówień na meble. I oto pojawia się Nauczyciel z Neustadt, mężczyzna, który głosi w Gdańsku nauki na temat sensu życia. Zainspirowani jego słowami pracownicy stoczni zaczynają walczyć o swoje prawa pracownicze, a równocześnie ma miejsce poważny zamach terrorystyczny. Dla prokuratora Hammelsa stanowi to nie lada wyzwanie: jego główny konkurent, komisarz policji, tylko czeka na potknięcie prokuratora, aby móc udowodnić mu jego słabość i przejąć władzę w mieście. Sytuacja jest też wyzwaniem dla samej panny Ferbelin, która zostaje kochanką Nauczyciela. I jak to w powieści bywa, wszystko się jeszcze bardziej skomplikuje. Jak? A to już tajemnica.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Hhz0iprk-6A/Tj5M1ALGELI/AAAAAAAAEvU/Ibbj8eJMv5M/s1600/schwin_panna%2Bferbelin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="187" src="http://3.bp.blogspot.com/-Hhz0iprk-6A/Tj5M1ALGELI/AAAAAAAAEvU/Ibbj8eJMv5M/s320/schwin_panna%2Bferbelin.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;To, co mnie zafascynowało najbardziej, to realizm, w jaki pisarz oddał tamten świat. Czytając, czułam, że jestem właśnie w tym dawnym Gdańsku, zarówno przez starannie nakreśloną topografię miejsc, posługiwanie się starymi nazwami ulic czy drobiazgowe opisy przedmiotów. Z drugiej strony, zdawałam sobie sprawę, że jest to właśnie swego rodzaju ćwiczenie intelektualne na temat: co by było, gdyby Chrystus pojawił się na ziemi po raz kolejny, właśnie w XIX-wiecznym Gdańsku? Kim byłaby Maria Magdalena, uczniowie, kto wystąpiłby w roli Poncjusza Piłata? Co więcej, pojawiają się też aluzje do wydarzeń już późniejszych - strajków robotniczych na Wybrzeżu w latach 1970 i 1980 czy Lecha Wałęsy. Najciekawsze są jednak dyskusje toczone przez głównych bohaterów, ale też konflikt pomiędzy ich dążeniami, który nieuchronnie się pojawi. Polityka nazwała zresztą książkę Stefana Chwina powieścią idei, podkreślając, że najciekawsze w niej jest właśnie starcie racji głównych bohaterów. Jednak to nie tylko starcie racji. Jak dla mnie przede wszystkim ciekawe były pytania, które stawiają sobie bohaterowie i które nie zostają rozstrzygnięte. Bo każdy z nas musi znaleźć odpowiedzi na nie sam, w swoim życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Stefan Chwin, Panna Ferbelin, Wydawnictwo Tytuł, Gdańsk 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3174422619231174758?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3174422619231174758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/panna-ferbelin-stefan-chwin.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3174422619231174758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3174422619231174758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/08/panna-ferbelin-stefan-chwin.html' title=':: Panna Ferbelin :: Stefan Chwin ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Hhz0iprk-6A/Tj5M1ALGELI/AAAAAAAAEvU/Ibbj8eJMv5M/s72-c/schwin_panna%2Bferbelin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6035100672794811918</id><published>2011-07-16T23:01:00.000+02:00</published><updated>2011-07-16T23:01:41.396+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><title type='text'>:: Kiedyś przy Błękitnym Księżycu :: Katarzyna Enerlich</title><content type='html'>Kasia Enerlich ostatnio nie stroni od trudnych tematów. Już "Czas w dom zaklęty" opowiadał historię Ruty, kobiety, która próbuje wyzwolić się z balastu przejść z toksyczną sąsiadką. Bohaterką "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu" jest Barbara, córka alkoholika, która czuwając przy ciężko chorym ojcu, sama przed sobą robi rozrachunek ze swojego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-EPG6PJvVi_A/TiH0_xPmLAI/AAAAAAAAEdw/xuNBN4ZF2qk/s1600/kiedysprzyblekitnymksiezycu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="214" src="http://1.bp.blogspot.com/-EPG6PJvVi_A/TiH0_xPmLAI/AAAAAAAAEdw/xuNBN4ZF2qk/s320/kiedysprzyblekitnymksiezycu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;A jest w nim wiele nieszczęść. Dzieciństwo Barbary jest naznaczone odejściem jej matki i chorobą alkoholową ojca, z którym dziewczynka zostaje i którym się opiekuje. Nie otrzymawszy ciepła w domu rodzinnym, próbuje je znaleźć w ramionach przygodnych partnerów, czy w kolejnych, nieudanych związkach. Na partnerów dziwnym trafem wybiera sobie mężczyzn, traktujących ją podobnie źle, czy również mających problem z alkoholem. W trakcie analizy (i rozmów z sąsiadami) Barbara odkryje rodzinną tajemnicę i zacznie rozumieć, z czym przez całe życie zmagał się (i nie mógł sobie poradzić) jej ojciec oraz co spowodowało odejście jej matki. Jednak nie będzie to bynajmniej ostatnia tajemnica, z którą przyjdzie jej się zmierzyć, los zgotuje jej jeszcze jedną - ostatecznie wychodzącą jednak na dobre - niespodziankę... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie jak w "Czasie w dom zaklętym", i tutaj pokazane jest, że nawet największe rany mogą być uzdrowione, jeśli wpierw zostaną przez nas przyjęte i opłakane. Przeżycie emocji pozwala odejść przeszłości i tym samym prowadzi do wyzwolenia. Nieważne, jak długo błądziliśmy i ile popełniliśmy błędów - zawsze mamy szansę zacząć zupełnie od nowa. To jest siła tej książki - dawanie otuchy i nadziei. Bardzo wiarygodny jest portret psychologiczny samej bohaterki, z jej emocjami i życiowym pogubieniem. Fajnie, że Kasia sięgnęła po kolejny trudny temat. Zapewne dużo kobiet w Polsce zmaga się z byciem Dorosłym Dzieckiem Alkoholika (DDA) i zapewne wiele z nich nie wie, że wiele w ich obecnym życiu ma źródło w ich nieszczęśliwym dzieciństwie. Książka jest też bardzo sprawna warsztatowo - mieści się doskonale w konwencji literatury kobiecej: mamy i opisy oddziałujące na wszystkie zmysły i pełne emocji, i sekrety rodzinne, i nagłe zwroty akcji, i rzecz jasna wielką miłość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co do czego miałam wątpliwości, to teraz, że aby odnaleźć spokój w sobie, potrzeba zamieszkać w jakimś spokojnym miejscu, najlepiej na prowincji. Tam i ludzie są inni, i życie płynie wolniej, i łatwiej nawiązać kontakt ze sobą. Tymczasem przed sobą można uciekać praktycznie wszędzie, nawet w sielankowej i cichej okolicy (co potwierdzają grupy panów stojące pod prowincjonalnymi sklepami i ich zapracowane żony lub matki). Spotkanie ze sobą to raczej kwestia zmierzenia się z tym wszystkim, co dzieje się w naszym wnętrzu i pracy nad tym, niż wyprowadzki z miasta na wieś.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6035100672794811918?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6035100672794811918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/07/kiedys-przy-bekitnym-ksiezycu-katarzyna.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6035100672794811918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6035100672794811918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/07/kiedys-przy-bekitnym-ksiezycu-katarzyna.html' title=':: Kiedyś przy Błękitnym Księżycu :: Katarzyna Enerlich'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-EPG6PJvVi_A/TiH0_xPmLAI/AAAAAAAAEdw/xuNBN4ZF2qk/s72-c/kiedysprzyblekitnymksiezycu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-438274603853292402</id><published>2011-07-05T09:13:00.000+02:00</published><updated>2011-07-05T09:13:15.533+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeżywanie straty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żałoba'/><title type='text'>:: Ludzie na walizkach :: Szymon Hołownia ::</title><content type='html'>Poprzednia książka Szymona Hołowni mi się nie podobała i uważam ją za jedną z najsłabszych w dorobku autora, ale w recenzji napisałam, że "Ludzie na walizkach" była z kolei jedną z jego lepszych książek. Teraz pokazała się jej druga część - "Ludzie na walizkach. Nowe historie", której wyżej wymienionych  powodów byłam bardzo ciekawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-YWW3FCIs84U/ThK2vGtlXcI/AAAAAAAAEb4/OoypBaHhDBA/s1600/ludzienawalizkach2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="224" src="http://2.bp.blogspot.com/-YWW3FCIs84U/ThK2vGtlXcI/AAAAAAAAEb4/OoypBaHhDBA/s320/ludzienawalizkach2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Ludzie na walizkach. Nowe historie" to zapisy rozmów z programu o tym samym tytule, emitowanym w religia.tv, ale też i chyba w którymś paśmie TVN (posiadacze telewizorów, poprawcie mnie proszę, jeśli się mylę). Bohaterowie Szymona Hołowni to ludzie postawieni w sytuacjach krańcowych - osoby, które niedawno straciły kogoś bliskiego (nie tylko z powodu jego śmierci - jest też wywiad z kobietą, która opowiadała, jak radziła sobie ze zdradą i odejściem męża do innej kobiety - zresztą jest to bardzo znana osoba) miały doświadczenie śmiertelnej choroby, ale też kapelan szpitalny czy lekarz, często mający ze śmiercią do czynienia. Jest też mężczyzna chory na stygmatyzującą chorobę skóry czy prawosławny proboszcz, doświadczający ciężkiej choroby swojej córki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szymon Hołownia występuje tutaj w zupełnie innej roli - nie jako błyskotliwy publicysta i showman, ale dociekliwy rozmówca. Nie boi się zadawać choćby najtrudniejszych pytań, takich, które przeciętnemu zjadaczowi chleba może i cisną się z tyłu głowy, ale nie miałby ich odwagi zadać. Czasem spiera się z interpretacją wydarzeń rozmówcy, kobietę, która w dość specyficzny sposób przeżywa żałobę po synu, kilkakrotnie dopytuje o relacje pomiędzy nimi czy też wręcz zarzuca, że zatrzymała się w jednym z etapów żałoby. Same teksty wywiadów są bardzo dobrze zredagowane, łatwo się je czyta, a każdy z nich jest poprzedzony krótką autocharakterystyką bohatera. Same historie bohaterów są do tego bardzo poruszające - przyznaję, że płakałam, czytając o losach niektórych z nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem tak - warto przeczytać. Nie ma zbyt wielu książek na ten temat, a śmierć, umieranie, żałoba, są w naszym społeczeństwie tematem tabu. Ludzie boją się o tym rozmawiać, nie wiedzą też, jak się zachować wobec osoby, która przeżywa stratę, więc na wszelki wypadek unikają tematu czy wręcz unikają człowieka. Wydaje im się, że powinien zostać sam, podczas, gdy on nie ma siły wyjść do innych, a równocześnie bardzo potrzebuje ich towarzystwa. Odpowiedź, którą dają rozmówcy Szymona Hołowni, jest banalnie prosta: wystarczy być i słuchać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Szymon Hołownia, Ludzie na walizkach. Nowe historie, Wydawnictwo Znak, 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-438274603853292402?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/438274603853292402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/07/ludzie-na-walizkach-szymon-hoownia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/438274603853292402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/438274603853292402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/07/ludzie-na-walizkach-szymon-hoownia.html' title=':: Ludzie na walizkach :: Szymon Hołownia ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-YWW3FCIs84U/ThK2vGtlXcI/AAAAAAAAEb4/OoypBaHhDBA/s72-c/ludzienawalizkach2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4074832185297033114</id><published>2011-06-23T13:07:00.000+02:00</published><updated>2011-06-23T13:07:28.103+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czasopisma o literaturze'/><title type='text'>Książki. Magazyn do czytania</title><content type='html'>Czegoś takiego mi brakowało. Nie tak naukowego, jak "Literatura na Świecie", nie tak łatwego, jak "Bluszcz" i nie tak rynkowego, jak pisma rynku księgarskiego. Po prostu pisma o książkach, z informacją, co w danym momencie wchodzi na rynek, z wywiadami z pisarzami, fragmentami tekstów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu się doczekałam. Na rynku pojawiło się właśnie &lt;b&gt;pismo "Książki - magazyn do czytania"&lt;/b&gt;, wydane przez Gazetę Wyborczą. Nie jest to jednak dodatek do gazety, lecz byt całkowicie odrębny. Kosztuje niecałe 10 PLN. Według informacji prasowych Agory, pismo ma nakład 60 tys. egz. i można je kupić w kioskach, salonach prasowych i innych punktach sprzedaży prasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AcOWX8mI2XM/TgMV-5IQdCI/AAAAAAAAETU/kVKFCh0T2Qs/s1600/magazynksiazki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="250" src="http://1.bp.blogspot.com/-AcOWX8mI2XM/TgMV-5IQdCI/AAAAAAAAETU/kVKFCh0T2Qs/s320/magazynksiazki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pierwszy, lipcowy już, numer ma 76 stron i &lt;b&gt;przeczytałam go od deski do deski&lt;/b&gt;. Wywiady z Joanną Olczak-Ronikier (o Korczaku), Olivierem Sacksem (o właściwościach ludzkiego mózgu), Zadie Smith (o niej samej), Jackiem Podsiadłą (o książkach dla dzieci łamiących tabu obyczajowe). Teksty Janusza Rudnickiego o szkolnych lekturach (nawołuje do całkowitej zmiany kanonu dla dzieciaków), krytyczna analiza książek Janusza L. Wiśniewskiego, esej Olgi Tokarczuk o Benedykcie Chmielowskim, autorze pierwszej polskiej encyklopedii, żeby wspomnieć tylko o kilku, które najbardziej przykuły moją uwagę. Najciekawsze nowości literackie w nadchodzącym kwartale, najważniejsze książki z innych krajów świata, lista bestsellerów, a nawet... literackie plotki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szata graficzna pisma jest bardzo atrakcyjna&lt;/b&gt;. Przykuwa oko, ale przede wszystkim - bardzo ułatwia uważne czytanie (włącznie z białym papierem - większość papierów gazetowych ma lekko żółtawy kolor, co pogarsza jakość czytania). Podobają mi się &lt;b&gt;krótkie recenzje książek&lt;/b&gt; - na tyle długie, aby się dowiedzieć, co w książce jest i zdecydować, czy jest dla nas ciekawa, i na tyle krótkie, aby nie poświęcać jej zbyt wiele czasu, jeśli okazuje się nieinteresująca. Podoba mi się też &lt;b&gt;dobór literatury&lt;/b&gt;, większość książek pochodzi przeważnie z  wydawnictw: W.A.B., Znak, Czarne, Zysk i S-ka, Wydawnictwa Literackiego, Sonia Draga, ale pojawiają się też ambitniejsze pozycje wydane przez wydawnictwa specjalizujące się w najbardziej popularnych gatunkach. Oczywiście, chciałabym więcej zapowiedzi z polskiego rynku (dlaczego tylko kilka książek na nadchodzący kwartał?). Jestem zadowolona z reklam wydawnictw książkowych - w tym piśmie są one całkowicie na miejscu. Parę tekstów mi nie podeszło, ale to bardziej kwestia bardziej sposobu ich napisania - na przykład, chociaż lubię teksty Zbigniewa Mikołejki, w przypadku jego omówienia książek ateistycznych zabrakło mi wyraźnego powiedzenia, że ich książki w wielu przypadkach są po prostu słabe merytorycznie (wspominany Dawkins może i jest znanym biologiem, ale jego "Bóg urojony" jest wybitnie pełen nieścisłości i błędów, które naukowcowi trudno wybaczyć) i ogólnie sam tekst wydawał mi się przegadany. Ogólnie na plus - z niecierpliwością czekam na więcej!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://kulturalnysklep.pl/MDC/premi/-quot-ksiazki--magazyn-do-czytania-quot-.html#description"&gt;Książki. Magazyn do czytania, nr 1 (1) lipiec 2011&lt;/a&gt;.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4074832185297033114?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4074832185297033114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/ksiazki-magazyn-do-czytania.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4074832185297033114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4074832185297033114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/ksiazki-magazyn-do-czytania.html' title='Książki. Magazyn do czytania'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-AcOWX8mI2XM/TgMV-5IQdCI/AAAAAAAAETU/kVKFCh0T2Qs/s72-c/magazynksiazki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6476427436748817622</id><published>2011-06-19T22:21:00.000+02:00</published><updated>2011-06-19T22:21:23.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fantasy'/><title type='text'>:: Era pięciorga :: Trudi Canavan</title><content type='html'>Książki Trudi Canavan wciągaja tak, że kiedy zacznie się czytać pierwszą książkę z serii, to człowiek nie zatrzymuje się, dopóki nie przeczyta ostatniej. Mam już na to sposób: sukcesywnie kupuję kolejne tomy, ale czytam dopiero wtedy, gdy mam już wszystkie w garści i nieco więcej wolnego czasu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie inaczej było z cyklem "Era Pięciorga", po który sięgnęłam dopiero teraz. W ubiegłym tygodniu zaczęłam czytać "Kapłankę w bieli", w weekend czytałam "Ostatnią z Dzikich", zaś około środka tygodnia zakończyłam ten napad książkowego obżarstwa "Głosem bogów". Akcja trzech tomów koncentruje się wokół Aurayi, kobiety obdarzonej niezwykłymi uzdolnieniami (Darami), która zostaje przez bogów rządzących jej światem wybrana na najwyższą kapłankę, następnie przeciwko tym bogom się buntuje i rezygnuje z pełnienia najważniejszej funkcji, a w końcu przeciwko nim wystąpi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xprKVxhah1Y/Tf5T5QA5YuI/AAAAAAAAESg/PLSkjvIyvWo/s1600/erapieciorga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="167" width="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-xprKVxhah1Y/Tf5T5QA5YuI/AAAAAAAAESg/PLSkjvIyvWo/s320/erapieciorga.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Canavan specjalizuje się zresztą w takich bohaterkach kobiecych: ponadprzeciętnie utalentowanych, dokonujących szybkiego awansu społecznego, niezależnych i ambitnych (przychodzi mi tu na myśl pisarka tworząca na innym kontynencie i inny gatunek literacki, Isabel Allende, której bohaterki również takie są). Akcja książek jest wartka, toczy się szybko, pojawia się też mnóstwo pytań i ciekawość, jak dalej potoczą się losy bohaterów. W każdym z tomów, poza postaciami pierwszoplanowymi,  pojawiają się nowi za każdym razem bohaterowie drugoplanowi. Czego mi bardzo brakowało, to kontynuacji ich losów w kolejnych częściach - na przykład w tomie pierwszym pojawiali się zakochani latający ludzie Tryss i Drilli, którzy zawarli małżeństwo bez zgody rodziny panny młodej, ale w pozostałych tomach sagi nie znalazła się choćby wzmianka na ich temat. W tomie drugim obecna jest księżniczka Imi, córka króla Elai, porwana przez piratów i sprzedana w niewolę, ale w tomie trzecim pojawi się już tylko jej ojciec.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawy jest też sam świat stworzony przez Canavan - zasiedlają go różne rasy ludzi, nie tylko o odmiennych kolorach skóry, ale też umiejętnościach, na przykład latania (Siyee) czy pływania (Elai). Występuje w nim mnóstwo gatunków zwierząt (na przykład udomowione veezy, które komunikują się z ludźmi w ich języku). Światem tym rządzi pięcioro bogów, przypominających zresztą bogów z mitologii greckiej - mocno ingerują w życie podległych im ludów, traktując ich działania (a zwłaszcza toczone przez ludzi wojny religijne) jako swoistą rozrywkę, wiążą się ze śmiertelnikami czy też nienawidzą ich, całkiem po ludzku przeżywają zazdrość, niechęć czy miłość. Komunikacja ma miejsce na kilka sposobów - poza komunikacją werbalną ludzie są w stanie porozumiewać się na odległość w snach lub też słysząc swoje myśli dzięki magicznym pierścieniom (lub wybitnym magicznym uzdolnieniom). Wszystko to powoduje, że w tym świecie chce się przebywać i trudno jest się z niego wyrwać - wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Trudi Canavan, Era Pięciorga: t.1 - Kapłanka w bieli, t.2 - Ostatnia z Dzikich, t.3 - Głos bogów, Galeria Książki, Kraków 2009-2010.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6476427436748817622?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6476427436748817622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/era-pieciorga-trudi-canavan.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6476427436748817622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6476427436748817622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/era-pieciorga-trudi-canavan.html' title=':: Era pięciorga :: Trudi Canavan'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xprKVxhah1Y/Tf5T5QA5YuI/AAAAAAAAESg/PLSkjvIyvWo/s72-c/erapieciorga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4021946384541305391</id><published>2011-06-12T13:27:00.000+02:00</published><updated>2011-06-12T13:27:57.556+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><title type='text'>:: Borussia - Ziemia i ludzie. Antologia literacka ::</title><content type='html'>Długo czytałam tę książkę. Zajęła mi ponad tydzień, bo i jest obszerna: 604 strony, a na tych stronach fragmenty tekstów czy krótkie opowiadania różnych autorów. Ledwo przyzwyczaisz się do sposobu opowiadania i zaczynasz go mniej więcej rozumieć, następuje zmiana opowiadającego. Trudno się tak co chwila przestawiać, dlatego najlepiej smakuje się małe fragmenty, a to powoduje rozciągnięcie procesu czytania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Antologia "Borussia - ziemia i ludzie" została przygotowana przez dwóch literatów związanych z obecnymi Warmią i Mazurami: Winifrieda Lipschera i Kazimierza Brakonieckiego. W 1996 roku ukazała się w języku niemieckim, trzy lata później Wspólnota Kulturowa Borussia wydała ją po polsku. Skąd tytuł? Autorzy przyznają się do swoich kłopotów z poprzednimi zbiorczymi nazwami regionów Warmii, Mazur, Sambii i Pruskiej Litwy. Prusy, Ziemia Pruska, Prusy Wschodnie? Niemcy mniej wiedzą o co chodzi, ale w Polsce już się źle kojarzy. Warmia i Mazury? A co w takim razie z litewską i rosyjską częścią dawnych Prus Wschodnich? Stanęło zatem na Borussi, czyli łacińskiej nazwie Prus, która póki co nie niesie ze sobą żadnych emocjonalnych znaczeń. Autorzy wyboru zastrzegają też sobie, że nie jest to typowa antologia literacka, bo poza literaturą znajdziemy tutaj fragmenty prac naukowych (przedmowa do "Obrotów ciał niebieskich" Mikołaja Kopernika) czy dzieł filozoficznych ("Czym jest oświecenie?" Immanuela Kanta czy "Odrazy do wojny" Johanna Gottfrieda Herdera), a także wspomnień (chociażby Kaethe Kollwitz czy Marion hr. Doenhoff). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5UkoGUdoGQ0/TfSZ223qLlI/AAAAAAAAERo/gbW5qGJe4jg/s1600/borussia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="180" width="129" src="http://4.bp.blogspot.com/-5UkoGUdoGQ0/TfSZ223qLlI/AAAAAAAAERo/gbW5qGJe4jg/s320/borussia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jednak "Borussia" to przede wszystkim przegląd literatury tworzonej przez literatów związanych z Warmią, Mazurami, Sambią czy Pruską Litwą. Lista autorów nie zawiera jednak nazwisk znanych przeciętnemu polskiemu czytelnikowi (no może za wyjątkiem biskupa Ignacego Krasickiego, który do tej pory jest obecny na licealnych listach lektur). Część z pisarzy została zapomniana, część nie jest szeroko znana poza swoim regionem, a utwory części z nich nie były dotąd przekładane na język polski. W każdym razie ta antologia to dobry punkt wyjścia, aby sięgnąć po kolejne książki (o ile wydała je chociażby olsztyńska Wspólnota Kulturowa Borussia, która zajmuje się popularyzacją twórczości literatów związanych z regionem), taki drogowskaz, który pokazuje nam różne kierunki, ale decyzję co do wyboru drogi, pozostawia już nam. Autorzy poprzez dobór tekstów starali się też pokazać niełatwą historię regionu - znajdziemy tutaj i teksty niemieckie niechętne Polakom, jak też teksty twórców powojennych, starających się udowodnić tezę, że Warmia i Mazury zawsze były polskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwraca uwagę też jeden, wspólny większości pisarzy rys. Choć urodzeni na terenie dawnych Prus Wschodnich, rzadko który pozostał w swojej ojczyźnie. Większość w poszukiwaniu wykształcenia poosiedlała się w większych miastach i dopiero wtedy tworzyła teksty opiewające piękno rodzinnych stron. Tęsknota wyostrza zmysły, pozwala pełniej oddać klimat tego, co zostało bezpowrotnie stracone. Wiele z utworów zamieszczonych w antologii ma swój klimat. Mnie najbardziej urzekło opowiadanie "Szaktarp" Ernsta Wicherta (imiennika Ernsta Wiecherta, było dwóch literatów o tych samych imionach i prawie identycznych nazwiskach), którego akcja dzieje się w środowisku sambijskich rybaków, na przedwiośniu ("szaktarp" to określenie specyficznego nastroju, pojawiającego się na krótko przed rozpoczęciem przedwiośnia). Szalony rybak w akcie zemsty za wyrządzone krzywdy podpiłowuje pale domu mistrza rybackiego, jednak mistrza i jego rodzinę ocala córka tegoż rybaka, Eliza. Historia opowiedziana w konwencji ni to baśni, ni to moralitetu. Zapadła mi mocno w pamięć.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Borussia - ziemia i ludzie. Antologia literacka, red. Kazimierz Brakoniecki, Winfried Lipscher, Wspólnota Kulturowa Borussia, Olsztyn 1999&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4021946384541305391?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4021946384541305391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/borussia-ziemia-i-ludzie-antologia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4021946384541305391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4021946384541305391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/06/borussia-ziemia-i-ludzie-antologia.html' title=':: Borussia - Ziemia i ludzie. Antologia literacka ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5UkoGUdoGQ0/TfSZ223qLlI/AAAAAAAAERo/gbW5qGJe4jg/s72-c/borussia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5504855280531375075</id><published>2011-05-30T21:09:00.002+02:00</published><updated>2011-05-31T11:59:26.255+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gruzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura podróżnicza'/><title type='text'>:: Gaumardżos! :: Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller</title><content type='html'>A wszystko przez Michała, który namówił nas na patronat nad portalem &lt;a href="http://kaukaz.pl/"&gt;Kaukaz.pl&lt;/a&gt; (gdzie się też udziela), raport o sytuacji w Gruzji latem 2008 r., a na moją parapetówkę przyniósł dobre gruzińskie wino. Kiedy zobaczyłam, że wśród nowości w Świecie Książki znalazła się książka małżeństwa Mellerów "Gaumardżos. Opowieści z Gruzji", pomyślałam, że fajnie byłoby po nią sięgnąć i dowiedzieć się czegoś więcej. Po drugie, zaintrygowało mnie, co wspólnego z Gruzją może mieć naczelny Playboya? Sięgnęłam - okazało się, że bardzo dużo. Do tego książka wydawała się sensownie napisana i miała dużo ładnych, barwnych zdjęć. Kupiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7w7LSAGlg_M/TePkdiIbd5I/AAAAAAAAEPM/qXeR6tshg8E/s1600/gaumardzos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="311" width="220" src="http://3.bp.blogspot.com/-7w7LSAGlg_M/TePkdiIbd5I/AAAAAAAAEPM/qXeR6tshg8E/s320/gaumardzos.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wciągnęło mnie tak, że przeczytałam ją niemal jednym tchem w dwa weekendowe wieczory. Mam jednak kłopot z określeniem, czym do końca ta książka jest. Niby podróżnicza, ale nie jest to chronologiczny zapis jednej podróży, a garść luźno powiązanych ze sobą obserwacji i historii co najmniej z kilku wyjazdów. Poczynając od 1992 r. i pierwszego pobytu Marcina Mellera jako korespondenta wojennego na Kaukazie, który to pobyt o mało nie skończył się tragicznie. Kolejne wyjazdy, już o charakterze turystycznym (oraz ślub i wesele Mellerów), nie obfitowały już w tak ekstremalne emocje, ale pozwoliły na spokojną obserwację kultury i zwyczajów (gruzińskiej gościnności i umiejętności świętowania, które zdecydowanie przebijają polskie, zwyczaj picia wina nie tylko z rogów, ale również z kloszy od lamp naftowych czy dachówek, czy umiejętność wspólnego śpiewania, która nie zanikła tak, jak w Polsce), zachwyt górskimi krajobrazami i gruzińską kuchnią, opisanie spraw, które do tej pory dzielą gruzińskie społeczeństwo (jak zamach terrorystyczny na samolot, dokonany w 1983 r. przez grupę studentów) czy ciekawych historii ludzkich (jak historia Gruzina Mamuki i Polski Katarzyny, którzy zakochali się w sobie jako nastolatkowie, a spotkali się po latach już jako ludzie dorośli). Do tego mnóstwo zdjęć ilustrujących materiał. Moim faworytem zdecydowanie jest zdjęcie łaźni z podpisem: "Kopuły przy Abanos Kucza to dachy słynnych siarkowych łaźni, do których od setek lat Gruzini przychodzą moczyć swe strudzone członki". Zważywszy na to, że autor jest naczelnym Playboya, ta dwuznaczność może być całkiem zamierzona ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie teraz sama chciałabym tam pojechać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller, "Gaumardżos! Opowieści z Gruzji", Świat Książki, Warszawa 2011.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o książce na jej &lt;a href="http://www.gaumardzos.kaukaz.pl/"&gt;podstronie w portalu Kaukaz.pl&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5504855280531375075?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5504855280531375075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/gaumardzos-anna-dziewit-meller-marcin.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5504855280531375075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5504855280531375075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/gaumardzos-anna-dziewit-meller-marcin.html' title=':: Gaumardżos! :: Anna Dziewit-Meller, Marcin Meller'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7w7LSAGlg_M/TePkdiIbd5I/AAAAAAAAEPM/qXeR6tshg8E/s72-c/gaumardzos.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3887039380274021444</id><published>2011-05-28T11:46:00.000+02:00</published><updated>2011-05-28T11:46:49.223+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza amerykańska'/><title type='text'>:: Ada albo Żar :: Vladimir Nabokov</title><content type='html'>Dzięki mojemu szwagrowi, który w latach 90. zgromadził niezłą biblioteczkę, w liceum miałam przeczytanego praktycznie całego Nabokova, ze słynną "Lolitą" na czele i w tamtym czasie uważałam go za jednego z moich ulubionych pisarzy. Dlatego dwa lata temu kupiłam "Adę albo Żar", reklamowaną przez wydawnictwo jako pierwsze polskie wydanie, ale dzieło wieńczące całą twórczość pisarza. Przez dwa lata "Ada" była typowym półkownikiem w szafce z książkami - leżała w stosiku i czekała na swoją kolej, w czym niemałe znaczenie miał rozmiar dzieła (książka ma ponad 800 stron). Ale i w końcu nadszedł na nią czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-o8gyYNahHb4/TeDBS3F4IWI/AAAAAAAAEO8/Nz86cxK9S1Y/s1600/ada.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="209" src="http://2.bp.blogspot.com/-o8gyYNahHb4/TeDBS3F4IWI/AAAAAAAAEO8/Nz86cxK9S1Y/s320/ada.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu jest takie: nie wiem. Ta książka budzi we mnie tyle różnych skojarzeń i emocji, że nie umiem jednoznacznie jej określić po pierwszej lekturze, w której skupiłam się głównie na akcji: co dalej z romansem głównych bohaterów, Ady i Vana? Tymczasem jest w niej o wiele więcej: są gry słowne, aluzje do innych książek (osobna część książki to przypisy objaśniające, do fragmentów jakich dzieł w danym momencie nawiązuje autor), aluzje do wcześniejszej twórczości samego Nabokova, aluzje do filmów, dzieł malarskich czy muzycznych czy zakamuflowana historia powieści jako gatunku literackiego. Tego nie da się ogarnąć po pierwszej lekturze, po której czuje się już, że sama warstwa fabularna nie ma tutaj aż takiego znaczenia. Bo tak bohaterowie mogą się wydawać nieco papierowi i sztuczni, a fabuła zwyczajnie się dłuży. No, ale właśnie, nie o prawdę psychologiczną tutaj chodzi, a o literaturę samą w sobie. I chyba tak należy czytać to dzieło: jako przypowieść o historii literatury. Lektura jednak do najłatwiejszych nie należy - zmagałam się z tą książką przez cały tydzień, a i tak dokładnie nie przestudiowałam wszystkiego.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Vladimir Nabokov, Ada albo Żar, MUZA SA, Warszawa 2009&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3887039380274021444?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3887039380274021444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/ada-albo-zar-vladimir-nabokov.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3887039380274021444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3887039380274021444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/ada-albo-zar-vladimir-nabokov.html' title=':: Ada albo Żar :: Vladimir Nabokov'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-o8gyYNahHb4/TeDBS3F4IWI/AAAAAAAAEO8/Nz86cxK9S1Y/s72-c/ada.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7737417652703832266</id><published>2011-05-21T18:58:00.000+02:00</published><updated>2011-05-21T18:58:09.211+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza polska'/><title type='text'>:: Romans licealny :: Piotr Zaremba ::</title><content type='html'>Był taki czas, kiedy żyłam przede wszystkim życiem mojej klasy w szkole podstawowej, tak mniej więcej w wieku 11-15 lat. Zapisywałam co śmieszniejsze dialogi i sceny. Gdy nazbierało się tego już całkiem sporo, spróbowałam powiązać je w całość, nieco zmieniając scenerię akcji. Tak powstały "Sceny z życia VI C". W liceum przepisałam ten tekst na komputerze i nieco go zredagowałam. Trzymałam go w szufladzie, dopóki Tata nie zaproponował, abym pokazała go zaprzyjaźnionemu autorowi i wydawcy zbiorów aforyzmów, Władysławowi A Grzeszczykowi. A ten udzielił mi kilka cennych rad. Przede wszystkim kazał zapoznać się z poetyką, która dokładnie określa, jakie wymogi powinien spełnić tekst, aby stać się pełnoprawną powieścią, a nie ciągiem luźno napisanych scen z wartkimi dialogami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TbPHzH-psgc/Tdfp3fzEvEI/AAAAAAAAEIU/GNYkdb-w0fM/s1600/romanslicealny.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="250" width="155" src="http://3.bp.blogspot.com/-TbPHzH-psgc/Tdfp3fzEvEI/AAAAAAAAEIU/GNYkdb-w0fM/s320/romanslicealny.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Podobna rada przydałaby się Piotrowi Zarembie, autorowi książki "Romans licealny". Mam wrażenie, że to ciąg zapisanych przez niego luźnych obserwacji ze szkoły, w której niegdyś pracował. Wartkie dialogi, umiejętność obserwacji (fajnie pokazane relacje pomiędzy uczniami czy nauczycielami w pokoju nauczycielskim), jednak bez pogłębienia tematu. Brakuje bliższego przyjrzenia się postaciom, które w zamyśle miały być pierwszoplanowe - kompletnie nie rozumiem polonistki Anny czy też uczennicy Kaweckiej, ale też motywacji głównego bohatera, Pawła, który, chociaż czuje się spełniony jako nauczyciel, postanawia zmienić pracę. Trudno też zaobserwować w nim jakąś istotną przemianę (bez której w powieści przecież ani rusz). Za dużo jest dialogów, które w takiej ilości przytłaczają. Za dużo tajemnic pozostaje niedoświetlonych, niewyjaśnionych, a tytułowy romans okazuje się być jednym z pobocznych i niezbyt istotnych wątków. Przyznaję, że nieco się rozczarowałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Piotr Zaremba, Romans licealny, Świat Książki, Warszawa 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7737417652703832266?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7737417652703832266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/romans-licealny-piotr-zaremba.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7737417652703832266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7737417652703832266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/romans-licealny-piotr-zaremba.html' title=':: Romans licealny :: Piotr Zaremba ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TbPHzH-psgc/Tdfp3fzEvEI/AAAAAAAAEIU/GNYkdb-w0fM/s72-c/romanslicealny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8621293361271793659</id><published>2011-05-08T21:55:00.000+02:00</published><updated>2011-05-08T21:55:59.855+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><title type='text'>:: Proste życie :: Ernst Wiechert ::</title><content type='html'>Po dość intensywnym życiu społecznym (pod koniec tygodnia impreza u znajomych i szkolenie) jestem tak wyczerpana, że najlepiej odpoczywa mi się w samotności. Spacerując z dala od większych skupisk ludzkich, jeśli pogoda ku temu, ale też czytając książki. Takie jak "Proste życie" Ernsta Wiecherta, niemieckiego pisarza, który pochodził z Mazur. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5IM96YZY-T4/Tcbxpq_5qTI/AAAAAAAAD9I/rbYiy_5rmIs/s1600/prostezycie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="225" width="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-5IM96YZY-T4/Tcbxpq_5qTI/AAAAAAAAD9I/rbYiy_5rmIs/s320/prostezycie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;To książka o poszukiwaniu spokoju wewnętrznego. Główny bohater, Thomas, to weteran walk na morzu. Traumatyczne wspomnienia powodują u niego coś w rodzaju depresji: pozwala, by jego życie przeciekało mu przez palce, ma coraz gorszy kontakt z żoną spragnioną światowego towarzystwa i rozrywek i małym synkiem. Mimo zachęt do podjęcia pracy kierowanych do niego przez znajomych, woli włóczyć się całymi dniami po mieście, zastanawiając się nad sensem swojego życia. Napotkany pastor doradza mu podjęcie jakiejkolwiek pracy. Thomas opuszcza swoją rodzinę i wyrusza do Prus Wschodnich i tam w majątku emerytowanego generała otrzymuje pracę rybaka odpowiedzialnego za pobliskie jezioro. W rytmie codziennych zajęć powoli odnajdzie spokój i ukojenie, nawiąże też nowe relacje z mieszkańcami okolicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy byłam młodsza, to, co najbardziej przyciągało mnie w książkach Wiecherta, to klimat - jak dotąd, nikt tak nie potrafił opisać mazurskiej przyrody, ale też ciekawość, jak mogło wyglądać życie ludzi na Mazurach kilka dobrych dziesięcioleci temu. Teraz zwracam też uwagę na inne wątki. Wiechert był dobrym obserwatorem. Ludzie, których opisuje, na różne sposoby próbują sobie poradzić z wojenną traumą (bardzo przejmujący jest zwłaszcza opis cierpienia matki, która straciła na wojnie jedynego syna, w dodatku syna, z którym, jak mówi jej mąż, była zbyt silnie związana). Przenikanie się świata realnego z zaświatami (wierzenia miejscowej ludności, stary rybak - mistyk, duch pokazujący się hrabiemu na dzień przed jego śmiercią). Uczciwość własnego bohatera w poszukiwaniu samego siebie czy jego przebywanie gdzieś na peryferiach wiary (chociaż twierdzi, że jest niewierzący i religia nie pozwala mu znaleźć odpowiedzi na pytania o sens, jednocześnie szuka w niej inspiracji do dobrego życia). Zastanawiam się na ile Thomas jest alter ego samego pisarza, z którego &lt;a href="http://www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Zyciorys.htm"&gt;biografii&lt;/a&gt; wiadomo, że zmagał się z podobnymi wątpliwościami, a równocześnie był mocniej niż jego bohater pogubiony życiowo. Tak więc "Proste życie" okazuje się wcale nie takie proste, jak by się mogło wydawać. I w tym tkwi cała siła tej książki.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ernst Wiechert, Proste życie, Borussia, Olsztyn 2001.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8621293361271793659?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8621293361271793659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/proste-zycie-ernst-wiechert.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8621293361271793659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8621293361271793659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/proste-zycie-ernst-wiechert.html' title=':: Proste życie :: Ernst Wiechert ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5IM96YZY-T4/Tcbxpq_5qTI/AAAAAAAAD9I/rbYiy_5rmIs/s72-c/prostezycie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1724650496739179435</id><published>2011-05-03T14:29:00.000+02:00</published><updated>2011-05-03T14:29:17.805+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Zaległy stosik</title><content type='html'>Stosiki książek znane są praktycznie wszystkim molom książkowym, a aparat fotograficzny w komórce daje możliwość ich opisania bez potrzeby wyliczania wszystkich tytułów zgromadzonych w stosiku. I ja takowy stosik mam (dla odmiany - będzie bez zdjęcia), tyle, że zawiera on nie najnowsze nowości (bo te czerpię z biblioteki), ale książki zaległe. Takie, kupione juz parę lat temu (jak na przykład Sigrid Undset, zakupiona na jarmarku dominikańskim w naszej parafii - w "antykwariacie pod chmurką" można czasem nabyć ciekawe starocie czy kilka książek Orhana Pamuka, kupionych w Merlinie w ramach jakiejś promocji). Takie, kupione całkiem niedawno (jak choćby kolejne książki Erwina Kruka, kupione na Allegro po tym, jak przeczytałam "Spadek"). Ciągle nie było na niego czasu, bo a to wpadała jakaś biblioteczna nowość, na przeczytanie której czas był ograniczony, a to znajomi podrzucali coś nowego, a to w domu pojawiały się nowe, fascynujące tytuły, po które sięgało się od razu. A stosik leżał i ciążył, jak wyrzut sumienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu jednak i na niego przyszedł czas. Lektury nie okazały się jednak łatwe. Sigrid Undset i jej opowieści o ubogich ludziach bez szans na poprawę własnego losu podziałały na mnie depresyjnie, tak samo jak "Kronika Mazur" Erwina Kruka, książka będąca swego rodzaju wstępem do "Spadku". Orhan Pamuk "Nazywam się Czerwień" nie wciągnął, a nieco zmęczył - poza ciekawą intrygą kryminalną mamy tutaj opowieść o twórcach miniatur na dworze sułtana i starciu między kulturami Wschodu i Zachodu (i choćby dlatego warto byłoby tę książkę przeczytać raz jeszcze, aby uchwycić wszystkie niuanse i smaczki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie wpadło parę nowości. Przyszła w końcu rezerwacja na pierwszy tom sagi "Cukiernia pod Amorem" - okazał się równie sprawnie napisany, jak tom drugi. Sięgnęłam też po opowiadania Katarzyny Enerlich "Oplątani Mazurami", które były prezentem dla mojej Mamy. Historie ludzi, poruszające, niekiedy powodujące smutek, aż szkoda, że tak ich mało... Teraz kolejne książki dotyczące Warmii i Mazur, o Janie Liszewskim, założycielu lokalnej "Gazety Olsztyńskiej" i o malarzu Hieronimie Skurpskim (każda wizyta w rodzinnych stronach to pretekst do dowiedzenia się o nich i o związanych z nimi ludziach, czegoś więcej). Jednak kolejne książki w stosiku zaległym już czekają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy macie takie swoje zaległe stosiki? Co powoduje, że przekładacie lekturę na później?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1724650496739179435?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1724650496739179435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/zalegy-stosik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1724650496739179435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1724650496739179435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/05/zalegy-stosik.html' title='Zaległy stosik'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3563424053390614275</id><published>2011-04-20T17:50:00.013+02:00</published><updated>2011-04-21T09:50:01.245+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Pies Kuba zdrowy</title><content type='html'>O psie Kubie pisałam jakieś trzy miesiące temu. Fundacja, która wzięła pod opiekę dotkliwie poparzonego zwierzaka, podjęła się leczenia i gromadziła na niego środki. Zachęcałam do wsparcia jej wysiłków w &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/pies-kuba-potrzebuje-waszej-pomocy.html"&gt;tej notce&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tego, co napisano na Facebookowej stronie fundacji, środki pokryją leczenie Kuby i starczą jeszcze, aby pomóc innym zwierzakom. Sam Kuba ma się bardzo dobrze. Już wiadomo, że leczenie się powiodło, co sprawia mi ogromną radość. To zestawienie zdjęć zrobiła jedna z fanek strony Fundacji Mrunio - sami zobaczcie, jak wyglądał postęp:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fZ7su9xUDDI/Ta6QPOdPrRI/AAAAAAAAD7Q/6nGrBmRENsg/s1600/Kuba2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="286" src="http://4.bp.blogspot.com/-fZ7su9xUDDI/Ta6QPOdPrRI/AAAAAAAAD7Q/6nGrBmRENsg/s320/Kuba2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Aktualne informacje o Kubie można znaleźć na stronie &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Fundacja-Mrunio/160153134034113"&gt;Fundacji Mrunio na Facebooku&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3563424053390614275?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3563424053390614275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/pies-kuba-zdrowy.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3563424053390614275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3563424053390614275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/pies-kuba-zdrowy.html' title='Pies Kuba zdrowy'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fZ7su9xUDDI/Ta6QPOdPrRI/AAAAAAAAD7Q/6nGrBmRENsg/s72-c/Kuba2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6250946611842668560</id><published>2011-04-12T14:34:00.000+02:00</published><updated>2011-04-12T14:34:45.274+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><title type='text'>:: Dom ciszy :: Orhan Pamuk</title><content type='html'>Czas choroby pozwolił na rozpoczęcie rozpracowywania stosiku kupionych ze dwa lata temu i jeszcze nieprzeczytanych książek. Na pierwszy ogień poszedł "Dom ciszy" Orhana Pamuka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z góry uprzedzam, że to niełatwa książka. Pozornie dzieje się w niej niewiele: trójka ludzi - Faruk - pracownik naukowy, Nilgun - studentka socjologii i Metin - licealista przyjeżdżają na wakacje do swojej babci Fatmy w Cennetisarze. O ile Faruk zajęty jest przeglądaniem archiwów sądowych i piciem, Nilgun wyleguje się na plaży, a Metin spotyka się z bogatymi rówieśnikami z okolicy. Fatma nie rusza się nigdzie z domu (poza doroczną wyprawą z wnukami na cmentarz) i nieustannie szkoli swojego karłowatego służącego, Recepa. Bratanek Recepa, Hasan, poza tym, że razem z kolegami z nacjonalistycznego stowarzyszenia wymusza haracze od sklepikarzy, interesuje się Nilgun. Wydawałoby się, zwykli ludzie, zwykłe lato we wczasowej miejscowości pod Stambułem. W toku akcji okazuje się, że jednak nie. Na jaw stopniowo wychodzą rodzinne sekrety, a długo tłumione emocje wybuchają z niszczycielską siłą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1YtuAis_62I/TaRA-lEM6SI/AAAAAAAAD7E/btlyjqBj6sg/s1600/domciszy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="223" src="http://1.bp.blogspot.com/-1YtuAis_62I/TaRA-lEM6SI/AAAAAAAAD7E/btlyjqBj6sg/s320/domciszy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ciekawy jest sposób prowadzenia narracji. Mamy tutaj kilku bohaterów, którzy mówią własnym głosem. Przede wszystkim Fatma, wspominająca historię swojego nieudanego małżeństwa, Recep, który użala się na chlebodawczynię i na to, jak jest traktowany przez inne osoby z otoczenia, Faruk opowiadający o swoich intelektualnych poszukiwaniach, Metin i Hasan, z których każdy boryka się z lękiem przed odrzuceniem przez rówieśników czy też przez upatrzoną dziewczynę. Mężczyźni, jak to zwykle u Pamuka, skoncentrowani są na swoich ideach-fix, roją o wielkich czynach, podczas, gdy nie potrafią nawet stawić czoła zwyczajnej codzienności i popadają w alkoholizm. Kobiety są jakby na drugim planie, ich zdanie tutaj prawie się nie liczy (poza Fatmą, seniorką rodu). W tle - tarcia polityczne w unowocześniającej się Turcji. Wszystko to tworzy dość przygnębiający obraz i bynajmniej nie kończy się happy endem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Orhan Pamuk, Dom ciszy, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6250946611842668560?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6250946611842668560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/dom-ciszy-orhan-pamuk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6250946611842668560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6250946611842668560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/dom-ciszy-orhan-pamuk.html' title=':: Dom ciszy :: Orhan Pamuk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1YtuAis_62I/TaRA-lEM6SI/AAAAAAAAD7E/btlyjqBj6sg/s72-c/domciszy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1702177985679260046</id><published>2011-04-10T14:30:00.000+02:00</published><updated>2011-04-10T14:30:08.162+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='saga rodzinna'/><title type='text'>:: Cukiernia pod Amorem :: Małgorzata Gutowska-Adamczyk</title><content type='html'>Koło sagi "Cukiernia pod Amorem" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk chodziłam przez jakiś czas. Moją uwagę przede wszystkim przykuły okładki, sugerujące klimat trochę staroświecki, trochę rodzinny, trochę małomiasteczkowy... Tak, czegoś takiego było mi trzeba, w ramach odpoczynku od wyjątkowo intensywnej ostatnio działalności zawodowej i zawodowych lektur (też mam ich niemało do przeczytania). Namówiłam zatem na kupno książek moją dzielnicową bibliotekę (czytelnicy mogą zgłaszać swoje propozycje), i gdy tylko się pojawiły w katalogu, od razu zarezerwowałam obie. Pech chciał, że jako pierwszy otrzymałam drugi tom. Pomyślałam, że raz kozie śmierć - i zaczęłam lekturę sagi od środka, od losów rodziny Cieślaków, którzy są pierwszoplanową rodziną drugiego tomu. Akcja obejmuje lata 1890-1939, a w drugim planie czasowym książki - rok 1995. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s1600/Cukiernia%2Bpod%2Bamorem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="159" width="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s320/Cukiernia%2Bpod%2Bamorem.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pod koniec XIX wieku Cieślakowie są rodziną sprytnych złodziejaszków z Powiśla.  Wzbogaciwszy się, powoli rezygnują z przestępczego procederu i wkraczają na drogę legalnych biznesów. Jeden z nich, sprytny Marian, wżenia się w rodzinę drobnego przedsiębiorcy, Partyki, i razem z teściem rozkręca rodzinny interes. Wiele lat później historia się powtórzy - Marian wyda swoją córkę Zytę za przybyłego ze Stanów rzutkiego młodzieńca Paula, który tuż przed wojną wyprowadzi się z Warszawy w rodzinne strony swojej matki. W tle nadal toczy się historia arystokratycznego rodu Zajezierskich (z którymi Paul jest notabene spokrewniony), bohaterów pierwszego tomu sagi. Przedstawiciele obu rodzin spotkają się zresztą przed zakończeniem tomu drugiego w tytułowej cukierni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam czytanie - i wciągnęło. Książka jest dobrze napisana, po prostu nie można się od niej oderwać, każdy fragment rodzi kolejne pytania, na które chciałoby się natychmiast uzyskać odpowiedź. Więc siedzi się i się czyta, dopóki się nie skończy. Mimo, że jest to druga część sagi, stanowi odrębną całość (moje obawy okazały się niesłuszne). Pewną trudność może z kolei sprawiać obserwowanie wątków kilku rodzin i przenikanie się dwóch planów czasowych - teraźniejszości i minionych lat (tutaj akcja rozwija się chronologicznie), jednak dzięki krótkiej kronice pokazującej najważniejsze wydarzenia z fabuły i drzewom genealogicznym można się łatwo zorientować w wydarzeniach i postaciach opisanych w tomie. Niestety, drzewa mają też braki - chociażby aktorka Gina Weylen, spokrewniona z Zajezierskimi, nie jest na wykresie pokrewieństw w ogóle pokazana.&lt;br /&gt;Teraz z niecierpliwością czekam, aż dostanę z biblioteki tom pierwszy i aż na rynku ukaże się tom trzeci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Saga ma swojego bloga &lt;a href="http://cukierniapodamorem.blogspot.com/"&gt;Cukiernia pod Amorem&lt;/a&gt; (z którego zresztą pochodzi obrazek okładek trzech tomów). Tutaj możecie dowiedzieć się więcej na temat powieści oraz jej autorki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2010.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1702177985679260046?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1702177985679260046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/cukiernia-pod-amorem-magorzata-gutowska.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1702177985679260046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1702177985679260046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/cukiernia-pod-amorem-magorzata-gutowska.html' title=':: Cukiernia pod Amorem :: Małgorzata Gutowska-Adamczyk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-uiKn3P-nGGg/TaGbXcqJmyI/AAAAAAAAD6s/oGQ2auu-gWQ/s72-c/Cukiernia%2Bpod%2Bamorem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4094645222442312702</id><published>2011-04-06T21:05:00.001+02:00</published><updated>2011-04-06T21:06:10.055+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><title type='text'>Nowe szablony od Google</title><content type='html'>Tym razem ciekawostka blogowa. Otóż na Blogspocie istnieje nowa opcja pozwalająca wyświetlać danego bloga na pięć różnych sposobów. Tym razem właściciel bloga nic nie musi zmieniać w szablonie, aby czytelnik to zobaczył. Wystarczy, że adres bloga umieścimy w którymś z pięciu hiperłącz:&lt;br /&gt;# Flipcard: [blogURL]/view/flipcard&lt;br /&gt;# Mosaic: [blogURL]/view/mosaic&lt;br /&gt;# Sidebar: [blogURL]/view/sidebar&lt;br /&gt;# Snapshot: [blogURL]/view/snapshot&lt;br /&gt;# Timeslide: [blogURL]/view/timeslide&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli dla Szafki z Książkami wygląda to tak (trzeba kliknąć w link):&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/flipcard"&gt;http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/flipcard&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/mosaic"&gt;http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/mosaic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/sidebar"&gt;http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/sidebar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/snapshot"&gt;http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/snapshot&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/timeslide"&gt;http://www.szafkazksiazkami.blogspot.com/view/timeslide&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi się najbardziej spodobała skórka Snapshot - wyświetla okładki książek, a po najechaniu kursorem na którąś z nich - początek posta. A Wam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6HMzAcZtVwM/TZy4NZqQwII/AAAAAAAAD6k/JJSkHB3PUCw/s1600/sk%25C3%25B3rki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="200" width="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-6HMzAcZtVwM/TZy4NZqQwII/AAAAAAAAD6k/JJSkHB3PUCw/s320/sk%25C3%25B3rki.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4094645222442312702?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4094645222442312702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/nowe-szablony-od-google.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4094645222442312702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4094645222442312702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/04/nowe-szablony-od-google.html' title='Nowe szablony od Google'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6HMzAcZtVwM/TZy4NZqQwII/AAAAAAAAD6k/JJSkHB3PUCw/s72-c/sk%25C3%25B3rki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2373442406888495665</id><published>2011-03-27T14:11:00.000+02:00</published><updated>2011-03-27T14:11:49.526+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><title type='text'>:: Sosnowe dziedzictwo :: Maria Ulatowska</title><content type='html'>Moja babcia nie lubiła żadnych konfliktów. Chciała, żeby bohaterom filmów wszystko się układało, aby nie napotykali żadnych przeszkód czy nie musieli o nic walczyć,  ani też nie kłócili się z innymi. Dlatego książka Marii Ulatowskiej "Sosnowe dziedzictwo" byłaby dla niej wręcz idealna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jn1tjgPp2GI/TY8oMNHC_3I/AAAAAAAAD58/74WtaQJh11Y/s1600/sosnowe%2Bdziedzictwo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="320" width="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-jn1tjgPp2GI/TY8oMNHC_3I/AAAAAAAAD58/74WtaQJh11Y/s320/sosnowe%2Bdziedzictwo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Bohaterka, Anna - trzydziestokilkuletnia rozwiedziona redaktorka pewnego wydawnictwa, otrzymuje niezwykły spadek - podniszczony dworek położony pod kujawskim miasteczkiem, w sosnowym lesie, tuż opodal jeziora. I wszystko jej się wyjątkowo układa: adwokat, który obsługuje sprawę jej spadku w miasteczku dziwnym trafem odnajduje kolegę ze studiów, bohaterka ma od razu pieniądze na remont i od razu zjawia się u niej, sama z siebie, idealna pani do prowadzenia domu, do tego poznaje faceta, jednak gdy okazuje się, że to nie to, od razu zaczyna się kręcić koło niej nowy mężczyzna, a poprzedni szybko przeprowadza się gdzie indziej. Brakuje konfliktu, przeszkód, które są motorem napędowym każdej powieści, czegoś, co spowoduje zmianę głównego bohatera. Miałam nieustanne wrażenie, że autorka książki jest w stosunku do swojej bohaterki wyjątkowo nadopiekuńczą mamą: usuwa jej spod nóg wszystkie kłody i organizuje kolejne szczęśliwe zbiegi okoliczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to przecież nie tak. W życiu rzadko kiedy jest idealnie. Dojrzewamy, wzrastamy nie tylko doświadczając okresów szczęścia i spokoju, ale przede wszystkim stawiając czoła niełatwym sytuacjom, konfliktom ze samym(samą) sobą i innymi ludźmi. Gdyby nasze życie byłoby rajem na ziemi, kręcilibyśmy się w kółko, nie zmieniając się, niczego nowego się nie ucząc. Tak jak bohaterka "Sosnowego dziedzictwa".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Maria Ulatowska, Sosnowe dziedzictwo, Prószyński i S-ka, Warszawa, 2011.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2373442406888495665?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2373442406888495665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/sosnowe-dziedzictwo-maria-ulatowska.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2373442406888495665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2373442406888495665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/sosnowe-dziedzictwo-maria-ulatowska.html' title=':: Sosnowe dziedzictwo :: Maria Ulatowska'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-jn1tjgPp2GI/TY8oMNHC_3I/AAAAAAAAD58/74WtaQJh11Y/s72-c/sosnowe%2Bdziedzictwo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5585538699061171575</id><published>2011-03-19T22:00:00.001+01:00</published><updated>2011-03-19T22:00:01.785+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Rock-Mann :: Wojciech Mann</title><content type='html'>Wojciech Mann to jeden z głosów radiowych mojego dzieciństwa. Kojarzę go przede wszystkim z sobotnią audycją w Trójce w latach 90., w której puszczał dużo country i bluesa. Z telewizją i programami prowadzonymi razem z Krzysztofem Materną Potem, kiedy już mieszkałam w Warszawie - z piątkowym pasmem porannym, ale też z opowieściami koleżanki koleżanki, której Wojciech Mann był pracodawcą. Przede wszystkim jednak z Trójką, w której Wojciech Mann znowu jest obecny jako głos. Nieco inny głos. Podczas, gdy Piotr Kaczkowski od lat brzmi tak samo, w głosie Wojciecha Manna znać już nieuchronny upływ czasu. Być może próbą jego zatrzymania jest garść wspomnień, którą opublikował niedawno w Wydawnictwie Znak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5T6sdpOe9Ms/TX503f36qDI/AAAAAAAAD5o/bOi6JoIetrk/s1600/rockmann.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="215" src="http://4.bp.blogspot.com/-5T6sdpOe9Ms/TX503f36qDI/AAAAAAAAD5o/bOi6JoIetrk/s320/rockmann.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Rockmann" to opowieść o drodze zawodowej autora, równoznacznej z jego miłością do muzyki. Od pierwszych inspiracji muzycznych, płyt winylowych (w przypadku zniszczeń pieczołowicie przez autora podrasowywanych i odsprzedawanych dalej, do czego ze wstydem się przyznaje) odbiorników radiowych, czasy legendarnego Radia Luxemburg, prężnie działający klub miłośników muzyki, który podpowiadał Pagartowi, które światowe gwiazdy zaprosić do Polski na koncert, pracę w Rozgłośni Harcerskiej i Trójce, tworzenie własnych rozgłośni radiowych. Wartko napisane, wciągające. Szkoda, że brakuje informacji o działalności satyrycznej czy powodach powrotu do Trójki - ale zdaje się, że rozumiem intencję Wojciecha Manna, że miało być przede wszystkim o muzyce. W każdym razie - dla miłośników Trójki rzecz obowiązkowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wojciech Mann, Rock-Mann, czyli jak nie zostałem saksofonistą, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5585538699061171575?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5585538699061171575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/rock-mann-wojciech-mann.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5585538699061171575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5585538699061171575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/rock-mann-wojciech-mann.html' title=':: Rock-Mann :: Wojciech Mann'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5T6sdpOe9Ms/TX503f36qDI/AAAAAAAAD5o/bOi6JoIetrk/s72-c/rockmann.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7918292498964315200</id><published>2011-03-17T09:59:00.004+01:00</published><updated>2011-03-17T09:59:00.424+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>:: Gottland :: Mariusz Szczygieł</title><content type='html'>Żeby umieć pisać dobre reportaże, warto nie tylko znać teorię, ale przede wszystkim czytać dobre reporterskie teksty. Chociażby takie, jak te, które pisze Mariusz Szczygieł. Najpierw sięgnęłam po "Zrób sobie raj", a skoro mi się spodobał, ktoś ze znajomych polecił mi "Gottland". Książkę całkiem niedawno udało mi się wypożyczyć w mojej bibliotece.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CtQamm9icZI/TX5xS7ysYnI/AAAAAAAAD5g/H7eZK8zm294/s1600/gottland.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="280" width="180" src="http://4.bp.blogspot.com/-CtQamm9icZI/TX5xS7ysYnI/AAAAAAAAD5g/H7eZK8zm294/s320/gottland.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;"Gottland", podobnie jak "Zrób sobie raj" to zbiór reportaży o Czechach, tworzący panoramę czeskich losów w XX wieku. Mamy tutaj i historię rodziny Bata, twórców państwa w państwie. Historię Lidy Baarovej, aktorki, która podczas swojego pobytu w Niemczech spotykała się z Goebbelsem, a po zakończeniu wojny wróciła do swojego rodzinnego kraju. Otokara Sveca, rzeźbiarza, który stworzył największy na ziemi pomnik Stalina, a potem postanowił się zabić. Marty Kubisovej, piosenkarki skazanej przez władze na artystyczną banicję. Zdenka Adamca, który wzorem Palacha dokonał samospalenia - być może też w buncie przeciwko rzeczywistości. To rzecz jasna, nie wszyscy bohaterowie tej książki - ale nie będę psuć Wam przyjemności czytania. Szczygieł, pokazując ich dramatyczne, powikłane losy, cenę, jaką płacili za sprzeciw przeciwko aktualnemu systemowi lub też za bliski flirt z władzą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mariusz Szczygieł, Gottland, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2006. Na zdjęciu okładka drugiego wydania książki, które ukazało się w zeszłym roku - poza poprawkami, różni się obecnością jednego dodatkowego tekstu.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7918292498964315200?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7918292498964315200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/gottland-mariusz-szczygie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7918292498964315200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7918292498964315200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/gottland-mariusz-szczygie.html' title=':: Gottland :: Mariusz Szczygieł'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-CtQamm9icZI/TX5xS7ysYnI/AAAAAAAAD5g/H7eZK8zm294/s72-c/gottland.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8226421815524018863</id><published>2011-03-16T10:51:00.000+01:00</published><updated>2011-03-16T10:51:00.205+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><title type='text'>:: Warmia i Mazury :: Erwin Kruk</title><content type='html'>Dlaczego ludzie mieszkający na Warmii złoszczą się, gdy ich tereny nazywa się Mazurami? Jeśli ktoś z Was się nad tym kiedykolwiek zastanawiał, warto, aby sięgnął po przewodnik Erwina Kruka "Warmia i Mazury" wydany przez Wydawnictwo Dolnośląskie w serii "A to Polska właśnie". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja sama nabrałam ochoty na przeczytanie innych książek Erwina Kruka po lekturze "Spadku" (dzieliłam się wrażeniami &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/spadek-erwin-kruk.html"&gt;tu&lt;/a&gt;). Na Allegro udało mi się upolować stare powieści pisarza, natomiast w mojej dzielnicowej bibliotece znalazłam jego przewodnik "Warmia i Mazury". Rzecz jasna, wypożyczyłam. I aż żałuję, że książka nie jest już dostępna w regularnej sprzedaży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-lDkJq0HciVY/TXuXNqIaoBI/AAAAAAAAD5A/PJyW2rTGStk/s1600/warmia_i_mazury.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 274px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-lDkJq0HciVY/TXuXNqIaoBI/AAAAAAAAD5A/PJyW2rTGStk/s320/warmia_i_mazury.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583222423959543826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Warmia i Mazury" to przystępnie napisany przewodnik po dziejach regionu. Można dowiedzieć się z niego, co stało się z pruskimi plemionami (czy rzeczywiście plemiona pruskie zostały wycięte w pień przez Krzyżaków, tak jak w którymś momencie dziejów przedstawiali to historycy), dlaczego Warmia to Warmia, a Mazury to Mazury (powiedzieć, że Olsztyn leży na Mazurach to taki sam błąd jak twierdzenie, że Warszawa leży na Podlasiu) i gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, jacy ludzie mieli największy wpływ na dzieje regionu, jakie były najważniejsze wydarzenia w jego historii, które miejsca są warte odwiedzenia. Do tego mnóstwo zdjęć i ilustracji, które łatwiej pozwalają przyswoić sobie cały materiał. Nie tylko zdjęć ludzi, budowli czy cennych pamiątek historycznych, także krajobrazów, ptaków i zwierząt (znalazłam wielkie zdjęcie jednego z jezior w mojej rodzinnej okolicy czy nazwę "Ramsau" na XVII-wiecznej rycinie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka inspiruje, nie tylko do odwiedzin regionu, także do zgłębiania jego niełatwej historii czy zapoznania się z twórczością wybitnych osób, które tutaj mieszkały. Jest dobra jako taki pierwszy krok, by dowiedzieć się więcej o Warmii i Mazurach, ale też drogowskaz do dalszych poszukiwań (a trzeba przyznać, że oferta regionalnych wydawnictw, które oferują wszelkiego rodzaju wznowienia, czy nowe ciekawe pozycje książkowe, jest bardzo imponująca). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Erwin Kruk, Warmia i Mazury, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2003.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8226421815524018863?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8226421815524018863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/warmia-i-mazury-erwin-kruk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8226421815524018863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8226421815524018863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/warmia-i-mazury-erwin-kruk.html' title=':: Warmia i Mazury :: Erwin Kruk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lDkJq0HciVY/TXuXNqIaoBI/AAAAAAAAD5A/PJyW2rTGStk/s72-c/warmia_i_mazury.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5172187853132664961</id><published>2011-03-13T23:32:00.000+01:00</published><updated>2011-03-13T23:32:11.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradniki psychologiczne'/><title type='text'>Uwolnij emocje. Elementarz uczuć - Anna Maruszeczko, Lucyna Wieczorek</title><content type='html'>Pierwsze, co rzuca się w oczy w poradniach psychologicznych, są wielkie pudła z chusteczkami higienicznymi stojące na stolikach, przy których siedzą rozmówcy. Tropem tego skojarzenia poszli twórcy kampanii public relations "Uwolnij emocje" realizowanej dla Velvet. Organizatorzy wystawili w kilku największych miastach niebieską sofę i stolik (rzecz jasna, z wielkim pudełkiem chusteczek wzmiankowanej firmy) i zaprosili Polaków do rozmów o emocjach. Dobra, dość już tych zboczeń zawodowych; miałam pisać nie o efektywnych narzędziach public relations, a o książkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż owocem kampanii jest e-book dziennikarki Anny Maruszeczko i trenerki Lucyny Wieczorek (znanej z Dojrzewalni Róż) o tym samym tytule: "Uwolnij emocje. Elementarz uczuć". Już pierwszy odcinek, opublikowany niedawno, wygląda dość ciekawie. To zapisy rozmów z niebieskiej sofy. Poniżej załączam link do wydania w Issuu - po kliknięciu w obrazek książki wyświetla Wam się powiększony widok, z którego można czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;object style="width:420px;height:298px" &gt;&lt;param name="movie" value="http://static.issuu.com/webembed/viewers/style1/v1/IssuuViewer.swf?mode=embed&amp;amp;layout=http%3A%2F%2Fskin.issuu.com%2Fv%2Flight%2Flayout.xml&amp;amp;showFlipBtn=true&amp;amp;documentId=110308150217-cb1fdd08353840db8776e5359af62d3a&amp;amp;docName=i_rozdzia__uwolnij_emocje_elementarz_uczu_&amp;amp;username=Elementarzuczuc&amp;amp;loadingInfoText=Uwolnij%20emocje.%20Elementarz%20uczu%C4%87&amp;amp;et=1300054360058&amp;amp;er=57" /&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"/&gt;&lt;param name="menu" value="false"/&gt;&lt;embed src="http://static.issuu.com/webembed/viewers/style1/v1/IssuuViewer.swf" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" menu="false" style="width:420px;height:298px" flashvars="mode=embed&amp;amp;layout=http%3A%2F%2Fskin.issuu.com%2Fv%2Flight%2Flayout.xml&amp;amp;showFlipBtn=true&amp;amp;documentId=110308150217-cb1fdd08353840db8776e5359af62d3a&amp;amp;docName=i_rozdzia__uwolnij_emocje_elementarz_uczu_&amp;amp;username=Elementarzuczuc&amp;amp;loadingInfoText=Uwolnij%20emocje.%20Elementarz%20uczu%C4%87&amp;amp;et=1300054360058&amp;amp;er=57" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div style="width:420px;text-align:left;"&gt;&lt;a href="http://issuu.com/Elementarzuczuc/docs/i_rozdzia__uwolnij_emocje_elementarz_uczu_?mode=embed&amp;amp;layout=http%3A%2F%2Fskin.issuu.com%2Fv%2Flight%2Flayout.xml&amp;amp;showFlipBtn=true" target="_blank"&gt;Open publication&lt;/a&gt; - Free &lt;a href="http://issuu.com" target="_blank"&gt;publishing&lt;/a&gt; - &lt;a href="http://issuu.com/search?q=elementarz" target="_blank"&gt;More elementarz&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Plik można też pobrać w formacie pdf z &lt;a href="http://www.uwolnijemocje.com.pl/pdfs/ebook.pdf"&gt;tej podstrony&lt;/a&gt;. Ja, jak na mola książkowego przystało, marzę oczywiście o tym, aby książeczka ukazała się też w tradycyjnej wersji papierowej. Nie ma jak zapach świeżej farby drukarskiej, czyli używka wszystkich moli ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozdział pierwszy mówi o różnicach w tym zakresie między kobietami a mężczyznami, które wcale nie są takie oczywiste: one nie panują nad swoimi emocjami, oni za wszelką cenę próbują je stłumić. Autorki nie próbują tutaj sprzedawać gotowych prawd, raczej prowadzą nas przez kolejne rozmowy (obserwacje), które są dla nich pretekstem do dalszej dyskusji na temat bogatego i skomplikowanego świata emocji. Książka jest prosta i przystępna, a równocześnie - mądra. Dodatkowym atutem mogą być rysunki Agaty "Endo" Nowickiej. Polecam tym wszystkim, którzy chcieliby lepiej poznać i siebie, i innych ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli Wam się spodobało, kolejnych rozdziałów należy co jakiś czas szukać na &lt;a href="http://www.uwolnijemocje.com.pl/ebook.html"&gt;stronie kampanii&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Anna Maruszeczko, Lucyna Wieczorek, "Uwolnij emocje. Elementarz uczuć", Velvet, 2011. &lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5172187853132664961?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5172187853132664961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/uwolnij-emocje-elementarz-uczuc-anna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5172187853132664961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5172187853132664961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/uwolnij-emocje-elementarz-uczuc-anna.html' title='Uwolnij emocje. Elementarz uczuć - Anna Maruszeczko, Lucyna Wieczorek'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1596877264660295896</id><published>2011-03-12T15:43:00.008+01:00</published><updated>2011-03-12T16:51:22.588+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradniki pedagogiczne'/><title type='text'>:: Poradnik dla babci i dziadka :: Elizabeth LaBan</title><content type='html'>Nie mam jeszcze swoich dzieci (a tym bardziej wnucząt), ale jestem ciotką dwóch nastoletnich panienek, całkiem jeszcze niedawno - ciekawych wszystkiego i wszędobylskich dziewczynek. Jestem (lub będę) przyszywaną ciotką dzieci znajomych. A dzieci, jak wiadomo, poza tym, że są ciekawe i wszędobylskie, to szybko się nudzą i proszą o coraz to nowe zabawy. Jeśli nie miało się do czynienia z młodszym lub starszym rodzeństwem, z dorosłymi, którzy lubili bawić się z dziećmi, albo też z edukacją dzieci, skąd brać pomysły? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pomocą może tutaj przyjść "Poradnik dla babci i dziadka" Elizabeth LaBan wydany przez gdyńskie Wydawnictwo Pestka. Zawiera porady, które mogą pomóc babciom i dziadkom w opiece nad wnukami, ale też propozycje wspólnych zabaw i gier. Moim zdaniem, nie tylko babciom i dziadkom, ale tym wszystkim, którzy rzadko mają do czynienia z małymi dziećmi, a nie są ich rodzicami. Bo, prawdę mówiąc dziadkowie wiele rzeczy dotyczących opieki nad dziećmi już wiedzą ze swojego doświadczenia. O wielu innych rzeczach powinni jednak wiedzieć i fajnie, że ta książeczka zwraca na to uwagę - na przykład, jak traktować swoje dzieci mające dzieci. Inspirujące są pomysły na wspólne zabawy - na przykład tworzenie drzewa genealogicznego, olimpiada czy wydawanie gazety. Przyznam, że dorośli się ze mną w to nie bawili, a szkoda.  Przepisy na różne słodkości przypominały mi z kolei moją Babcię ze strony mojego Taty, która zawsze pamiętała, żeby na mój przyjazd przygotować szarlotkę czy Babcię ze strony Mamy, która na mój przyjazd wyciągała zawsze swoją puszkę ze słodyczami i dzieliła się tym, co miała. Opisy spacerów - Dziadka, który zabierał nas na długie spacery po okolicy, w której mieszkał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-f73d_XDFbgA/TXuHFv-LtPI/AAAAAAAAD44/6gEtvExPQ3A/s1600/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 233px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-f73d_XDFbgA/TXuHFv-LtPI/AAAAAAAAD44/6gEtvExPQ3A/s320/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583204695902237938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W książce brakowało mi koloru - okładka jest radosna i wielobarwna, rodzi apetyt na więcej, natomiast wnętrze posiada jedynie proste, pomarańczowo-szare ilustracje. Brakowało mi też instrukcji w formie ilustracji, np. jak zawinąć niemowlę w tzw. rożek - takie czynności łatwiej się pojmuje, widząc sekwencję obrazków, nie zaś czytając opis. Zastanawiałam się też, co to są kanapki lodowe, gdyż w jednym z przepisów chodziło wyraźnie o gotowy produkt dostępny na rynku amerykańskim, skąd przywędrowała książeczka - tutaj warto by było podać polski odpowiednik. Zazgrzytała mi też wzmianka o tym, że można wykorzystać cukierki pozostałe po Halloween, tak, jakby to było powszechnie obchodzone polskie święto. Podobało mi się z kolei, że wierszyki do zabaw z niemowlakami i bardzo małymi dziećmi zastąpiono polskimi odpowiednikami. Przydałoby się ich jednak więcej, tak samo, jak gier i zabaw - a może to już pomysł na polski odpowiednik tej książeczki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Pestka debiutuje tą książeczką na polskim rynku. Kolejne pozycje z oferty mają być poradnikami na temat rodzicielstwa, rodzicielstwa, macierzyństwa i ojcostwa, a także bycia dziadkiem/babcią. Przewidziano również książeczki dla milusińskich. W każdym razie, lektura "Poradnika" obudziła we mnie mnóstwo ciepłych wspomnień związanych z moimi Dziadkami, ale też dzieciństwem moich siostrzenic. Taka jest też misja Wydawnictwa Pestka - wydawać książki pełne dobrej energii. &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Elizabeth LaBan, Poradnik dla babci i dziadka, Wydawnictwo Pestka, Gdynia 2010. Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wandy Stompór z Wydawnictwa Pestka.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1596877264660295896?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1596877264660295896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/poradnik-dla-babci-i-dziadka-elizabeth.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1596877264660295896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1596877264660295896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/poradnik-dla-babci-i-dziadka-elizabeth.html' title=':: Poradnik dla babci i dziadka :: Elizabeth LaBan'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-f73d_XDFbgA/TXuHFv-LtPI/AAAAAAAAD44/6gEtvExPQ3A/s72-c/poradnik_dla_babci_i_dziadka_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5882251857925325081</id><published>2011-03-01T11:10:00.000+01:00</published><updated>2011-03-01T11:10:00.789+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kreatywne pisanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warsztat pisarza'/><title type='text'>:: Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika :: Stephen King</title><content type='html'>Obiecywałam sobie (i Wam), że będę tutaj poruszać tematy dotyczące kreatywnego pisania, a jak do tej pory, chyba tylko raz ledwo dotknęłam tego wątku. Mimo, że pisanie jest dla mnie tak samo ciekawe, jak czytanie. Czas na nadrobienie zaległości. Dzięki Iwonie, która pożyczyła ode mnie inną książkę o pisaniu i koniecznie chciała się zrewanżować, sięgnęłam po "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" wydany przez Stephena Kinga, znanego autora powieści grozy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-UmNFZiHNvUs/TWvv7Xqm2YI/AAAAAAAAD4g/ob4J_DsZbqw/s1600/sking.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-UmNFZiHNvUs/TWvv7Xqm2YI/AAAAAAAAD4g/ob4J_DsZbqw/s320/sking.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578816366672533890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka Kinga ma dwa główne wątki. Pierwszy, autobiograficzny, opisuje jego pisarską drogę, poczynając od pierwszych prób w szkole (pismo zawierające satyry na nauczycieli), rzecz jasna, ostro ukróconych. Drugi to tajniki warsztatu pisarza, którymi King chętnie się dzieli. Jego zdaniem, w pisaniu pomaga mu kilka zasad, które pokrótce przedstawię:&lt;br /&gt;1. Dużo czytać. King czyta 70-80 książek rocznie, głównie beletrystyki. Czyta, bo lubi dobre historie, nie zaś dla analizy - jednak przyznaje, że tez się przy tym uczy. I złego, i dobrego pisania.&lt;br /&gt;2. Regularne tempo pracy. King mówi, że pisze 10 stron dziennie. Radzi wyznaczać sobie stały, realistyczny cel i zapewnić sobie ku temu warunki.&lt;br /&gt;3. Zacznij od pisania tego, co lubisz czytać. "Piszcie o tym, czym chcecie, a potem tchnijcie życie w swoją historię i uczyńcie ją czymś wyjątkowym, nasączając ją swą osobistą wiedzą o świecie, przyjaźni, związkach, seksie i pracy - zwłaszcza pracy. Ludzie uwielbiają czytać o pracy. Bóg jedne wie czemu, ale tak jest".&lt;br /&gt;4. Nie ma sensu planować opowieści. Zdaniem Kinga, opowiadania i powieści składają się z trzech elementów: narracji posuwającej opowieść z punktu A do punktu B i w końcu do punktu Z, opisów, tworzących zmysłową rzeczywistość na użytek czytelnika, i dialogu, ożywiającego postaci przez ich mowę.&lt;br /&gt;5. Dobry opis angażuje czytelnika w opowieść, bardziej niż opis postaci. Składa się on z kilku starannie dobranych szczegółów (tych, które pierwsze przychodzą nam na myśl), symbolizujących wszystko inne. &lt;br /&gt;6. Dialog jest kluczowym elementem określającym charakter postaci - tylko czyny ludzi, zdaniem Kinga, mówią o nich więcej niż słowa. Nigdy też nie mówimy o tym, co można pokazać. Dobry dialog po prostu dobrze się czyta, źle napisany "męczy uszy niczym rozstrojony instrument muzyczny". &lt;br /&gt;7. Konstruowanie postaci sprowadza się do uważnego przyglądania się temu, jak zachowują się otaczający nas prawdziwi ludzie, a następnie przekazaniu prawdy o tym, co widzimy. &lt;br /&gt;8. Skończona powieść wymaga odłożenia (na minimum 6 tygodni), a potem przeredagowania. Pozwala to na lepsze wyeksponowanie motywu przewodniego (czyli tego, o co chodzi w powieści), a także na podkreśleniu symboliki, o ile taka w tekście się pojawiła. Dobra proza zawsze zaczyna się od historii i stopniowo rozwija, ukazując wiodący temat.&lt;br /&gt;9. Po pierwszej redakcji warto rozdać tekst kilku zaprzyjaźnionym osobom i poprosić o opinie. Łatwiej wychwycą błędy, które będą jeszcze możliwe do skorygowania. &lt;br /&gt;10. Tekst powinien mieć dobre tempo i tło (które składa się z zebranych faktów).&lt;br /&gt;11. Nie ma sensu, zdaniem Kinga, zapisywać się na kursy kreatywnego pisania, bo to nie zastąpi samodzielnej pracy. Z drugiej strony nie jest ich całkowitym przeciwnikiem - pisze, że dają szansę uczenia się pod okiem kogoś bardziej doświadczonego w pisaniu oraz szansę nawiązania kontaktów zawodowych.&lt;br /&gt;12. King radzi też, gdy początkujący adept sztuki pisarskiej może się już pochwalić jakimiś opowiadaniami, skorzystać z pomocy agentów literackich, ale wydaje mi się, że w Polsce takowej instytucji jeszcze nie ma.&lt;br /&gt;13. King pisze, że nie pisze dla kasy ale dla czystej radości pisania. Twierdzi, że kiedy robimy coś, do czego mamy talent, robimy to tak długo, dopóki kompletnie nie opadniemy z sił. &lt;br /&gt;14. Oczywiście - pamiętać o gramatyce, oszczędności w doborze słów i składni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż gatunek literacki, w którym specjalizuje się Stephen King, nie należy do moich ulubionych, to myślę sobie, że jego rady są uniwersalne i dadzą się zastosować także na innych literackich poletkach. Do tego dzieli się swoją radością płynącą z pisania i przekonuje adeptów sztuki pisarskiej, aby po prostu podejmowali kolejne próby: "jeśli jednak uważacie, że trzeba wam zezwolenia na to, by czytać i pisać, ile dusza zapragnie, możecie niniejszym uznać, że je otrzymaliście". Dlatego tym z Was, którzy marzą o pisaniu, książkę bardzo polecam. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Stephen King, "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", Prószyński i S-ka, Warszawa 2008.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5882251857925325081?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5882251857925325081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/jak-pisac-pamietnik-rzemieslnika.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5882251857925325081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5882251857925325081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/03/jak-pisac-pamietnik-rzemieslnika.html' title=':: Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika :: Stephen King'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UmNFZiHNvUs/TWvv7Xqm2YI/AAAAAAAAD4g/ob4J_DsZbqw/s72-c/sking.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6475731252481023188</id><published>2011-02-26T20:28:00.006+01:00</published><updated>2011-02-26T21:01:22.994+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Spadek :: Erwin Kruk</title><content type='html'>"Spadek" Erwina Kruka to nietypowy dziennik. Mazurski pisarz dokumentuje w nim przebieg starań podjętych przez niego wraz z bratem w latach 2007-2008, o odzyskanie gospodarstwa, z którego w 1945 r. została wyrzucona jego rodzina. Najpierw trzeba uzyskać akty zgonu rodziców, potem stwierdzenie nabycia spadku - jednak w przypadku Kruków to nie taka prosta sprawa. Są Mazurami, których władza ludowa pozbawiła domu, natomiast obecne państwo nie jest w stanie wykazać, na jakiej tamci to właściwie zrobili podstawie. Dzięki wycieczkom sądowym pisarz ma jednak częstszy kontakt z bratem, z którym, jak przyznaje, do tej pory prowadzili dość osobne żywoty. Batalia sądowo-prawna to główny wątek książki, jednak nie jedyny. W tle - codzienne życie małżeństwa Kruków i tęsknota za dorosłymi dziećmi, które los rozrzucił po świecie (córka w Anglii, syn w Warszawie), olsztyńska polityka (w mieście właśnie wybucha seksafera), życie olsztyńskiej parafii ewangelickiej czy życie kulturalne, w którym Krukowie biorą dość aktywny udział. Jest też rodzinny Dobrzyń, w którym pisarz się urodził, i regularnie do niego powraca, zapalając lampki na rodzinnych grobach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-E9wMGOZxgWc/TWlbVhFowMI/AAAAAAAAD4Q/Tu4ujFd6RMo/s1600/ekruk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 304px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-E9wMGOZxgWc/TWlbVhFowMI/AAAAAAAAD4Q/Tu4ujFd6RMo/s320/ekruk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578090038692462786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Człowiek jest istotą doludną, a ja - zajmujący się umarłym światem Mazur - byłem zawsze odludkiem. Pisałem o tym, o czym chciałbym porozmawiać z kimś, kto chciałby mnie zrozumieć, albo w tym rozumieniu siebie mi pomógł. Jednak kto całe życie przeżył poza domem, zachowuje się ta, jakby się skradał i jakby nie chciał, aby go dostrzeżono, że jest tak blisko. To po części wynikało z mojej natury, z darowanej mi od dzieciństwa samotności, ale zależało też od okoliczności, w jakich żyłem. Kto chce zaznaczyć własną obecność, musi zachować dystans wobec innych. Lecz potem okazuje się, że nie ma już tych, do których chciałby się zbliżyć. Gdzieś są coraz młodsi, zajęci swoimi sprawami. Są właścicielami innych doświadczeń, a może też innego już świata, w którym mazurska grupa etniczna, rozproszona do cna, należy już tylko do legend.&lt;/blockquote&gt; &lt;br /&gt;Symbolem tego odosobnienia pisarza jest cmentarz w Dobrzyniu, dawniej zarośnięty i zaniedbany, gdzie pisarz odwiedzał groby swoich bliskich, ale też chował się przed światem. W niepodległej Polsce, gdy regionalne różnice przestają być zwalczane, a z dumą podkreślane, cmentarz w Dobrzyniu zostaje odsłonięty poprzez wycięcie kępy otaczających go drzew, a nagrobki zostają odnowione. Spory udział ma w tym sam pisarz, który dzięki swojej twórczości jest już znaną publicznie osobą, a zatem ma duży wpływ na opinię i działania innych. To może być też metafora jego pisarstwa - podtrzymywanie pamięci o tym, co bezpowrotnie minęło. Świetna, bardzo osobista i refleksyjna książka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Erwin Kruk, Spadek. Zapiski mazurskie 2007-2008, Oficyna Retman, Dąbrówno 2009.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6475731252481023188?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6475731252481023188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/spadek-erwin-kruk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6475731252481023188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6475731252481023188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/spadek-erwin-kruk.html' title=':: Spadek :: Erwin Kruk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-E9wMGOZxgWc/TWlbVhFowMI/AAAAAAAAD4Q/Tu4ujFd6RMo/s72-c/ekruk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-774880402403690626</id><published>2011-02-24T11:16:00.001+01:00</published><updated>2011-02-24T11:16:00.705+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='epos'/><title type='text'>:: Gilgamesz ::</title><content type='html'>Gdzieś tak w drugiej-trzeciej klasie podstawówki bardzo polubiłam "Mitologię" Jana Parandowskiego. Zaczytywałam się w niej nieustannie i wręcz znałam ją na pamięć, co moi rodzice wykorzystywali przy rozwiązywaniu krzyżówek. Egzemplarz, którego wtedy używałam, gdzieś przepadł. Niedawno kupiłam sobie nowy. W ogóle, lubiłam też wszelkiego rodzaju baśnie i legendy. W tym jeden ze zbiorów baśni opracowany przez Roberta Stillera. Nie pamiętam tytułu, pamiętam jak przez mgłę okładkę i pamiętam, że te baśnie były poruszające. Nic więc dziwnego, że dałam się namówić koledze na pożyczenie od niego "Gilgamesza", przez tegoż samego Roberta Stillera przetłumaczonego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Hbpy4iP-I7k/TWWCp4w9SLI/AAAAAAAAD4I/fHYzt0xem4g/s1600/Gilgamesz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Hbpy4iP-I7k/TWWCp4w9SLI/AAAAAAAAD4I/fHYzt0xem4g/s320/Gilgamesz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577007369692203186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Gilgamesz" to epos babiloński i asyryjski. Tytułowy bohater to władca miasta Uruk, bóg i człowiek jednocześnie. Dzięki swej boskości ma nadludzką moc, ale równocześnie jak każdy człowiek, podlega śmierci, co uprzytamnia sobie po śmierci jego najbliższego przyjaciela i towarzysza walk z potworami, Enkindu. Ta śmierć stawia go przed wieloma pytaniami, w tym o własną śmiertelność, o sens życia, o przyjaźń i relacje z ludźmi. Gilgamesz wyrusza więc w podróż w zaświaty, aby poszukać odpowiedzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy zwracają uwagę na wątek homoseksualny w przyjaźni dwóch bohaterów, ale również biseksualne upodobania Gilgamesza. Niektóre ilustracje też to zresztą sugerują. Nie jest to paradygmat odczytywania literatury, w którym czuję się jakoś mocna, więc nie będę rozwijać tego wątku. To, co natomiast sama zauważyłam, to wątek "uczłowieczania" Enkindu, który, zanim poznał Gilgamesza, żył sobie swobodnie w puszczy, za pan brat z różnymi zwierzakami. Doradcy Gilgamesza podpowiadają mu sposób na wywabienie Enkindu z leśnej głuszy i zachęcenie go do wejścia między ludzi: wysłać mu kobietę (notabene, świątynną nierządnicę, czyli w owych czasach panią o wysokim prestiżu społecznym, jak tłumaczy Stiller w przypisach), niech ona go uwiedzie i on się z nią zwiąże, to stanie się obcy zwierzakom i chcąc nie chcąc trafi do świata ludzi. Tak się faktycznie dzieje. Zwierzęta uciekają przed "uczłowieczonym" Enkindu. Co wydaje się brzmieć znajomo, jest taka książka, a właściwie księga, posiadająca najwięcej tłumaczeń ze wszystkich książek na świecie, gdzie piszą, że pełnego człowieka stanowi dopiero mężczyzna i kobieta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe jest posłowie, a właściwie dwa posłowia. W pierwszym tłumacz opowiada szczegółowo historię powstania samego eposu, jak też jego tłumaczenia. W drugim - daje upust swojej wieloletniej niechęci do polskiego środowiska naukowego i wydawniczego, wyjątkowo nieufnego wobec badaczy nieposiadających formalnego umocowania oraz dyplomatów utrudniających prowadzenie badań. Tak najkrócej mówiąc. Ciekawa jestem, z czego taka sytuacja mogła Stillerowi wyniknąć. Z jego niechęci wobec zgniłych kompromisów i politycznych układów? Z jego perfekcjonizmu? Z ludzkiej zawiści? Może z wszystkiego po trochu, ale nie mi to rozstrzygnąć.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;A do tego wszystkiego piękne w swojej surowości litografie Romana Opałki (tak, tego od &lt;a href="http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_opalka_roman"&gt;malowania cyferek&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gilgamesz. Epos babiloński i asyryjski ze szczątków odczytany i uzupełniony także pieśniami szumerskimi przez Roberta Stillera, Vis-a-vis Etiuda, Kraków 2008&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-774880402403690626?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/774880402403690626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/gilgamesz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/774880402403690626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/774880402403690626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/gilgamesz.html' title=':: Gilgamesz ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Hbpy4iP-I7k/TWWCp4w9SLI/AAAAAAAAD4I/fHYzt0xem4g/s72-c/Gilgamesz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-797346182412577212</id><published>2011-02-20T21:58:00.003+01:00</published><updated>2011-02-20T22:53:06.533+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradniki psychologiczne'/><title type='text'>:: Buty szczęścia :: Ewa Woydyłło</title><content type='html'>Aby umieć mądrze kochać innych, najpierw potrzebna jest mądra miłość samego siebie - tak można by jednym zdaniem podsumować przesłanie najnowszego zbioru felietonów znanej psycholog Ewy Woydyłło, "Buty szczęścia". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ootUJSQj3UU/TWGMTg0yE6I/AAAAAAAAD3w/Vt2AGVEqgV0/s1600/buty%2Bszczescia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ootUJSQj3UU/TWGMTg0yE6I/AAAAAAAAD3w/Vt2AGVEqgV0/s320/buty%2Bszczescia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575892080518108066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na czym polega ta mądra miłość samego siebie? Na umiejętności zaufaniu sobie i swojej intuicji, równowadze między czasem dla siebie i czasem dla innych, podarowywaniu sobie czasem odrobiny luksusu, dawaniu sobie więcej ciepła i humoru w smutne jesienno-zimowe dni czy walce z własną nieśmiałością. Ale nie tylko, wszystkiego jednak Wam nie zdradzę. Druga część książki dotyczy już naszych relacji z innymi - jak odróżnić zauroczenie od miłości, co oznacza zazdrość, jakie korzyści płyną z przyjaźni, jak poradzić sobie z niespełnioną miłością, tego, co możemy zrobić dla innych i tego, czego robić nie powinniśmy Całość uzupełniają sympatyczne zdjęcia kotów i psów zrobione przez Magdalenę Czajkowską i Marcina Zegarka - coś dla wszystkich psiarzy i kociarzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ewa Woydyłło, Buty szczęścia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-797346182412577212?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/797346182412577212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/buty-szczescia-ewa-woydyo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/797346182412577212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/797346182412577212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/buty-szczescia-ewa-woydyo.html' title=':: Buty szczęścia :: Ewa Woydyłło'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ootUJSQj3UU/TWGMTg0yE6I/AAAAAAAAD3w/Vt2AGVEqgV0/s72-c/buty%2Bszczescia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1427840908759053883</id><published>2011-02-19T12:38:00.008+01:00</published><updated>2011-02-21T09:57:10.801+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księgarnie'/><title type='text'>Empik Outlet w Warszawie - pierwsze wrażenia</title><content type='html'>Nie ukrywam, że z radością przywitałam informację o powstaniu pierwszego outletu Empiku w Warszawie, zamieszczoną we wczorajszym newsletterze portalu Wydawca. Radość była tym większa, że outlet zlokalizowany został w Tesco na Kabatach, gdzie często robię duże zakupy. Rzecz jasna, dzisiaj na weekendowe zakupy pojechałam właśnie do Tesco...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W outlecie można kupić &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;praktycznie wszystko to, co znajduje się w ofercie Empiku&lt;/span&gt;. Przede wszystkim książki. Niektóre dlatego, iż podniszczyły się podczas ekspozycji, większość zapewne dlatego, że ich rynkowy cykl życia znalazł się w fazie schyłkowej - widziałam i książki Kalicińskiej, i Tokarczuk, i innych poczytnych autorów, jeszcze w całkiem dobrym stanie. Jest sporo albumów, płyt z muzyką i filmami, artykułów papierniczych - głównie dużo zeszytów i notesów różnej wielkości, trochę materiałów malarskich (jednak głównie dziecięcych), sporo puzzli, a także pojedyncze artykuły z kolekcji okolicznościowych (pudełka, ramki na zdjęcia). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sprawa wygląda cenowo. Co do książek, należy uważać, bo ceny może i są atrakcyjne... ale w porównaniu ze stałą ofertą Empiku, który jak wiadomo, jest sklepem dość drogim. Przykład. Książka Edwarda T. Halla, "Ukryty wymiar", z nacięciem na okładce, po przecenie w outlecie Empiku kosztuje 24,99 PLN, tymczasem w internetowej &lt;a href="http://ksiegarniawarszawa.pl/"&gt;Księgarni Warszawa&lt;/a&gt; &lt;a href="http://ksiegarniawarszawa.pl/modules.php?name=Sklep&amp;plik=lista&amp;nazwa=opis&amp;nr_katal=49233601049KS&amp;hthost=1&amp;store_id=2"&gt;nowa kosztuje 23,81 PLN&lt;/a&gt;. Warszawiakom bardziej opłaca się cenowo zamawiać w tej księgarni i odbierać książki na miejscu. Kolejny przykład. "Podręcznik artysty" Simona Jenningsa po rabacie kosztował niecałe 65 pln, tymczasem w ofercie Muzy był po 59,93 PLN (na korzyść Empiku przemawia jedynie to, że &lt;a href="http://www.muzaklub.com/index.php?p1015,podrecznik-artysty-simon-jennings"&gt;książka w Muzie jest już niedostępna&lt;/a&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ceny artykułów papierniczych wyglądają całkiem nieźle&lt;/span&gt;. Za pół ceny można kupić zazwyczaj bardzo drogie notesy &lt;a href="http://allegro.pl/listing.php/search?string=paperblanks&amp;category=0&amp;sg=0"&gt;Paperblanks&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://allegro.pl/listing.php/search?string=notes+teneues&amp;category=0&amp;sg=0"&gt;teNeues&lt;/a&gt; z nieco tylko podniszczonymi okładkami, czy też grube zeszyty z kolekcji sezonowych Empiku. Z kolei zestaw 10 temper Koh-i-noor kupiłam za 17,49 PLN, tylko dlatego, że papierowe pudełko było przecięte (farby były nienaruszone). &lt;a href="http://allegro.pl/listing.php/search?string=tempery+koh-i-noor&amp;category=0&amp;sg=0"&gt;Ceny na Allegro zaczynają się od 16,90 PLN&lt;/a&gt; (podobnie będzie w plastycznych sklepach internetowych), ale tutaj trzeba jeszcze uwzględnić koszt dostawy, z którym to samo pudełko temper jest już nawet droższe niż kosztowało wyjściowo w Empiku. Czyli - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;prawdziwe okazje się tutaj trafiają, jednak aby móc z nich skorzystać, trzeba dobrze znać ofertę Empiku i innych księgarni czy sklepów z asortymentem, który nas interesuje&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego sklepu. Wydaje mi się, że skoro Empik firmuje go swoją marką, powinien włożyć więcej wysiłku stworzenie tego sklepu. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Outlet jest po prostu kiepsko urządzony&lt;/span&gt; i to gorzej, niż standardowy kiosk z tanią książką stojący w mocno uczęszczanym miejscu. Aby obejrzeć dużą część produktów trzeba się schylać lub kucać - a równocześnie szerokie alejki powodują, że do outletu wchodzą zakupowicze z Tesco z dużymi wózkami. Więc, jeśli się schylasz lub kucasz - uważaj, żeby nie zostać rozjechanym. O ile ekspozycja książek w stosikach ma jeszcze sens (tytuły widać z daleka), o tyle nie ma sensu ekspozycja książek w stosikach na środku stołu (wiąże się z koniecznością kopania i robienia ogólnego bałaganu). Dobrze chociaż, że albumy i filmy są wystawione na półkach. Kompletnie nie ma natomiast sensu wykładanie płyt w stosikach na niskich szafkach - aby się dowiedzieć, co jest w stosiku, trzeba kucnąć i mocno wytężyć wzrok. I to mnie dziwi, bo gdy Empik na Marszałkowskiej robi swoją letnią wyprzedaż, ma specjalne szafki na płyty, w których są one wyeksponowane rzędami na wysokości dłoni oglądającego. Jeśli Empik chce się szybko pozbyć zalegającego niepełnowartościowego towaru, to ten outlet zdecydowanie tego  nie ułatwia. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;No i bardzo bardzo duży minus za brak możliwości wystawiania faktur&lt;/span&gt;, choć w ofercie jest bardzo dużo książek profesjonalnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1427840908759053883?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1427840908759053883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/empik-outlet-w-warszawie-pierwsze.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1427840908759053883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1427840908759053883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/empik-outlet-w-warszawie-pierwsze.html' title='Empik Outlet w Warszawie - pierwsze wrażenia'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6226923561082054706</id><published>2011-02-05T22:32:00.008+01:00</published><updated>2011-02-05T23:38:35.253+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura irlandzka'/><title type='text'>:: Niedotykalny :: John Banville</title><content type='html'>Bohater ostatnio wydanej w Polsce książki Johna Banville, "Niedotykalny", Victor Maskell, robi ostatni obrachunek ze sobą. Niedawno publicznie ujawniono, że ten zasłużony historyk sztuki, opiekun królewskich zbiorów, był równocześnie tajnym współpracownikiem sowieckiej Rosji, co spowodowało pozbawienie go wszystkich dotychczasowych funkcji. Victor, schowany w domowym zaciszu, spisuje historię swojego życia - od młodych lat w irlandzkiej posiadłości, po studenckie czasy szalonych bib, dorosłości i w końcu - schyłku życia. Opisuje swoje młodzieńcze zainteresowaniu polityką i fascynacji stalinizmem. To chyba przypadłość niejednego angielskiego intelektualisty, którego lata młodości przypadły na okolice II wojny światowej - nie wiedząc o tym, co naprawdę dzieje się w bolszewickiej Rosji i do czego może doprowadzić na siłę wdrażana rewolucja, marzą o wielkich czynach i żyją mrzonkami (nie wiem, czy pamiętacie, ale za to samo krytykowałam Doris Lessing). Zresztą, po przekonaniu się na własne oczy, jak wygląda stalinizm, Victor woli fascynować się nim z bezpiecznej oddali Wysp. Jednak politykowanie z przyjaciółmi niepostrzeżenie dla niego samego zaprowadzi go w świat szpiegostwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TU3CqvnqwTI/AAAAAAAADuM/j56bVUUP32E/s1600/niedotykalny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TU3CqvnqwTI/AAAAAAAADuM/j56bVUUP32E/s320/niedotykalny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570322353720312114" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Drugim istotnym nurtem opowieści jest życie seksualne Victora. Opowiada, że ożenił się z dziewczyną, w której bracie był zakochany przez całe życie, jednak porzucił rodzinę na rzecz samotniczego życia i przypadkowych kontaktów seksualnych z mężczyznami. Podobnie jak bohater filmu "Oczy szeroko otwarte", dopiero wtedy doświadcza intensywnych emocji, których nie daje mu relacja z kobietą, "czuje, że żyje". Jednak ciągle jest osamotniony, "niedotykalny". Tytuł powoduje wiele różnych skojarzeń - od hinduskiego "niedotykalnego" czyli przedstawiciela najniższej warstwy społecznej (a takim Victor się staje po publicznym ujawnieniu jego winy), po człowieka, który nie lubi być dotykany, który nie daje się dotknąć, który innymi słowy, nie pozwala wejść ze sobą w kontakt (a taki właśnie Victor jest). Ciąży mu niewyznana tajemnica jego podwójnego życia (Victor przypuszcza wręcz, że to oddaliło go od żony), nie umie nawiązać relacji z własnymi dziećmi (syna traktuje obojętnie, nalega, by żona usunęła drugą ciążę, co jednak się nie staje, do tego nie jest pewien ojcostwa - pod koniec życia dowiaduje się, że kochankiem żony był jeden z jego bliskich przyjaciół). Do tego dołącza się śmiertelna choroba. W którymś momencie Victor stwierdza wręcz, że łatwiej jest mu nawiązać relację z przedmiotem - w krytycznej dla jego życia myśli o nie o tym, co stanie się z jego bliskimi, ale o tym, co stanie się z jego ukochanym rysunkiem, "Śmiercią Seneki" Nicolasa Poussina. To zresztą istotny symbol w tej powieści - Seneka, już po wycofaniu się na starość z życia publicznego, posądzony został o udział w spisku przeciw cesarzowi. Z obawy przed śmiercią w męczarniach zadawaną spiskowcom, wolał popełnić samobójstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książki Johna Banville'a przywodzą mi na myśl prozę J. M. Coetzeego - jego bohaterowie to mężczyźni równie osamotnieni i równie niepostrzeżenie wikłający się w zło, z którego już później nie potrafią się wycofać. Ten typ bohatera kiedyś mnie pociągał, teraz coraz wyraźniej mnie odrzuca. Nie mogę się przez jakiś czas otrząsnąć z przygnębienia po takiej lekturze. A jednak sięgam - Banville świetnie pisze, tworzy wiarygodne psychologicznie, pogłębione portrety postaci. I cieszę się, że Znak go wydaje. Tutaj duży minus dla wydawnictwa - kto wpadł na to, aby wydać książkę z czcionką o rozmiarze 10 pt? Masakra. Odrzucało mnie ilekroć po nią sięgałam przez dwa tygodnie od wypożyczenia jej z biblioteki. Gdy już zaczęłam, odkładałam po przeczytaniu niewielkiego kawałeczka. Nieźle się ze sobą nawalczyłam, aby jednak skończyć lekturę. A przecież nie mam jeszcze jakiejś strasznie dużej wady wzroku... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Pies Kuba zdrowieje - najnowsze aktualności znajdują się na &lt;a href="http://www.facebook.com/zamek.krolewski.warszawa?ref=ts&amp;v=wall#!/profile.php?id=100002050431914"&gt;profilu Kuby na Facebooku&lt;/a&gt;, prowadzonym przez lekarza współpracującego z fundacją Mrunio. Zapraszam wszystkich zainteresowanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;John Banville, Niedotykalny, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6226923561082054706?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6226923561082054706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/niedotykalny-john-banville.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6226923561082054706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6226923561082054706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/02/niedotykalny-john-banville.html' title=':: Niedotykalny :: John Banville'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TU3CqvnqwTI/AAAAAAAADuM/j56bVUUP32E/s72-c/niedotykalny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5924955713595151824</id><published>2011-01-20T21:34:00.007+01:00</published><updated>2011-01-22T13:03:17.910+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Pies Kuba potrzebuje Waszej pomocy</title><content type='html'>Tym razem notka całkowicie niezwiązana z tematem książek. Otóż jest zwierzę, które potrzebuje Waszej pomocy. To pies Kuba - ktoś podpalił jego kojec, zwierzę cudem przeżyło, jest bardzo mocno poparzone. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTieRFN3w4I/AAAAAAAADnw/4rncaC2iQHY/s1600/kuba.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 270px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTieRFN3w4I/AAAAAAAADnw/4rncaC2iQHY/s320/kuba.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564371355911570306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Koszty jego leczenia są ogromne - dlatego liczy się każda złotówka. Ja już wysłałam przelew. Zachęcam do zrobienia tego samego. Dane fundacji, która zbiera pieniądze na Kubę, to:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fundacja Ochrony Zwierząt i Ochrony Polskiego Dziedzictwa Przyrodniczego  "Mrunio"&lt;br /&gt;organizacja pożytku publicznego&lt;br /&gt;KRS 0000261716&lt;br /&gt;Jaszkowa Dolna 38F,&lt;br /&gt;57-300 Kłodzko&lt;br /&gt;Bank PEKAO S.A I O. w Kłodzku&lt;br /&gt;rachunek: 85 1240 1965 1111 0010 1171 6801 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historię Kuby znajdziecie na stronach:&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.weterynarz-radzi.pl/content/pies-kuba-zosta%C5%82-ci%C4%99%C5%BCko-poparzony-wskutek-podpalenia"&gt;Weterynarz radzi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. Oto Wrocław - &lt;a href="http://www.otowroclaw.com/news.php?id=58763"&gt;artykuł 1&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.otowroclaw.com/news.php?id=58883"&gt;artykuł 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.fundacjamrunio.org/content/podpalony-piesek-kuba-walczy-o-%C5%BCycie"&gt;Fundacja Mrunio&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Proszę, przyłączcie się i podajcie informację dalej. Z góry Wam dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Update, 22 stycznia 2010&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.otowroclaw.com/news.php?id=59128"&gt;Kuba potrzebuje materaca przeciwodleżynowego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.otowroclaw.com/news.php?id=59154"&gt;Najnowsze informacje z kliniki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Założyłam wydarzenie na Facebooku &lt;a href="http://www.facebook.com/event.php?eid=103642626379288&amp;num_event_invites=0#!/event.php?eid=103642626379288&amp;index=1"&gt;"Pomóż w leczeniu poparzonego psa Kuby"&lt;/a&gt; - proszę dołączcie i zaproście Waszych znajomych!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tag dla blipowiczów: #pieskuba&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5924955713595151824?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5924955713595151824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/pies-kuba-potrzebuje-waszej-pomocy.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5924955713595151824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5924955713595151824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/pies-kuba-potrzebuje-waszej-pomocy.html' title='Pies Kuba potrzebuje Waszej pomocy'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTieRFN3w4I/AAAAAAAADnw/4rncaC2iQHY/s72-c/kuba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2446844272701856671</id><published>2011-01-16T17:59:00.009+01:00</published><updated>2011-01-16T18:47:28.742+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść biograficzna'/><title type='text'>Good night, Dżerzi - Janusz Głowacki</title><content type='html'>Ta książka jest już na liście książek, które zdaniem "Polityki", warto mieć przeczytane, bo będzie się o nich mówić "w towarzystwie". Za towarzystwo na tej liście ma nie mniej kontrowersyjną biografię Ryszarda Kapuścińskiego, również wydaną w zeszłym roku. Chociaż "Good night, Dżerzi" nie jest ściśle biografią pisarza, a raczej powieścią biograficzną i to napisaną w dość ciekawy sposób. Narrator, Dżanus, znajomy Kosińskiego, opisuje próbę stworzenia scenariusza do filmu o pisarzu, a w jego narrację powplatane są próby opisu Kosińskiego oczami otaczających go innych (w tym kobiet, jak zafascynowanej nim Maszy), zapisy rozmów o Kosińskim i ich teksty, wspomnienia (prawdziwe czy zmyślone?) samego pisarza tworzące różne wersje jego biografii. To próba zlepienia w całość posiadanych, fragmentarycznych i bardzo niejednoznacznych informacji o wydarzeniach dziejących się bezpośrednio przed samobójczą śmiercią Kosińskiego. Kolejne romanse, rozgrywane według tego samego schematu, narkotyki, ryzykanckie zachowania, niesmaczne dowcipy płatane przyjaciołom, wspomnienia i kłamstwa na temat własnej biografii, na koniec - demaskatorskie artykuły pojawiające się coraz częściej w amerykańskiej prasie i zwiększone zainteresowanie mediów, aż po tragiczny finał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTMn6l1sXSI/AAAAAAAADnc/_04doLIFDWc/s1600/goodnight.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTMn6l1sXSI/AAAAAAAADnc/_04doLIFDWc/s320/goodnight.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562833852275907874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka, jak dla mnie, niebanalna. Pamiętam lata 90. i zwiększone zainteresowanie Jerzym Kosińskim w Polsce - zaczęto wydawać jego książki. Nie pamiętam natomiast krytycznych publikacji na jego temat; wydaje mi się, że "Czarny ptaszor" Joanny Siedleckiej, książka odkłamująca zmyśloną biografię pisarza, wyszła kilka lat później. Potem było już cicho. Temat powrócił teraz, za sprawą książki Głowackiego. Kim był Jerzy Kosiński i jaka była prawda na jego temat? Czy pisał swoje książki sam, czy też korzystał z wynajętych skrybów, przenoszących jego pomysły na papier? Czy losy jego postaci literackich nie były czasem formą zemsty na rzeczywistych, znanych mu osobach? Co przyciągało do niego ludzi, zwłaszcza kobiety, które, jak pokazane w powieści Jody lub Masza, mimo, że stawiały mu opór, jednak mu ulegały i stawały się jego gorliwymi wyznawczyniami? Głowacki stawia pytania, jednak nie daje odpowiedzi. Równie dobrze możemy je postawić sobie my, czytelnicy (a przyznaję, że przeczytałam wszystkie jego książki w czasach licealnych, kiedy to intensywnie eksploatowałam biblioteczkę mojej siostry i jej męża). Dlaczego zło (niekiedy wręcz czyste zło) pokazane w jego książkach, tak nas fascynowało i przyciągało? Dlaczego tak intrygował nas sam Kosiński i jego barwna oraz niekoniecznie zgodna z rzeczywistością, biografia? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="295" src="http://www.youtube.com/embed/MJwBq8ye1tg?fs=1" frameborder="0"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Janusz Głowacki, Good night, Dżerzi, Świat Książki, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Strona książki &lt;a href="http://www.goodnightdzerzi.pl/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, a z kolei &lt;a href="http://www.youtube.com/user/goodnightdzerzi"&gt;tutaj&lt;/a&gt; wywiady z autorem na YouTube.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2446844272701856671?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2446844272701856671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/good-night-dzerzi-janusz-gowacki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2446844272701856671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2446844272701856671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/good-night-dzerzi-janusz-gowacki.html' title='Good night, Dżerzi - Janusz Głowacki'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TTMn6l1sXSI/AAAAAAAADnc/_04doLIFDWc/s72-c/goodnight.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5598142674878582849</id><published>2011-01-16T14:25:00.006+01:00</published><updated>2011-01-17T11:47:03.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='radio o książkach'/><title type='text'>Z najwyższej półki - nowa audycja o książkach w Trójce</title><content type='html'>W mojej ulubionej Trójce pojawi się nowa audycja poświęcona nowościom, zapowiedziom i wznowieniom książkowym, która będzie też gościć młodych pisarzy - taką informację znalazłam dzisiaj na Fejsbuku. Audycję prowadzi Michał Nogaś. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pierwszy odcinek dzisiaj o 19:05, kolejne co miesiąc w niedzielę o tej samej porze&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dzisiaj autorzy zapowiedzieli:&lt;br /&gt;- rozmowę z Łukaszem Saturczakiem, 24-letnim debiutantem, autorem powieści "Galicyjskość" (książka przypomina o trudnej historii południowo-wschodnich terenów Polski);&lt;br /&gt;- rozmowę z wnukiem Rafała Wojaczka, Radkiem Janusem, które opowie o właśnie wydanej (po raz pierwszy bez ingerencji cenzury) powieści dziadka – "Sanatorium";&lt;br /&gt;- rozmowę z Martą Mizuro o pierwszej w 2011 roku książce z serii "Reportaż" pod patronatem Trójki - "I ktoś rzucił za nim zdechłego psa" francuskiego reportera Jeana Rolina. To opowieść o "feralnych", bezdomnych i zdechłych psach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mole książkowe - do radioodbiorników! :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o audycji &lt;a href="http://www.polskieradio.pl/9/874/Artykul/300409,Siegnij-po-ksiazki-z-Z-najwyzszej-polki-"&gt;na stronie Polskiego Radia&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5598142674878582849?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5598142674878582849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/z-najwyzszej-poki-nowa-audycja-o.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5598142674878582849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5598142674878582849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/z-najwyzszej-poki-nowa-audycja-o.html' title='Z najwyższej półki - nowa audycja o książkach w Trójce'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6327304691095981259</id><published>2011-01-10T18:34:00.006+01:00</published><updated>2011-01-10T18:34:00.884+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Prezent dla mola książkowego</title><content type='html'>Mam świra na punkcie komiksów. Zaglądam na &lt;a href="http://www.haroldsplanet.com"&gt;Harold's Planet&lt;/a&gt;, jestem fanką &lt;a href="http://www.simonscat.com/"&gt;Kota Simona&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://xkcd.com/"&gt;XKCD&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.phdcomics.com/comics.php"&gt;PHD Comics&lt;/a&gt;. Może dlatego, że lubię słowo pisane, ale też dobrą kreskę. W wieku -nastu lat próbowałam nawet tworzyć własne. Kto wie, może kiedyś jeszcze do tego wrócę. A na razie oglądam w sieci cudze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy siostra spytała mnie, co chcę w prezencie z potrójnej okazji (obrona, urodziny, święta), pomyślałam o czymś z Anglii, czego nie można dostać w Polsce. Tak przyszły mi na myśl komiksowe gadżety i w sklepie internetowym wyszperałam zakładki do książek Harold's Planet. Jak dla mola książkowego liczyły się tylko dwie - "Książek nigdy za dużo":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSnjqmjHCII/AAAAAAAADnI/zmSRQWs4dtc/s1600/zakladka2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 87px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSnjqmjHCII/AAAAAAAADnI/zmSRQWs4dtc/s320/zakladka2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560225536007407746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i "Tak wiele książek, tak mało czasu":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSnjl3swOyI/AAAAAAAADnA/MQ4SB48lNKw/s1600/zakladka1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 87px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSnjl3swOyI/AAAAAAAADnA/MQ4SB48lNKw/s320/zakladka1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560225454711913250" /&gt;&lt;/a&gt; Obie dostałam (za co jeszcze raz dziękuję mojej siostrze). Są trwałe i estetycznie wykonane, więc pewnie posłużą mi wiele lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zdjęcia zakładek pochodzą &lt;a href="http://www.campusgifts.co.uk/acatalog/Harolds_Bookmarks.html"&gt;stąd&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6327304691095981259?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6327304691095981259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/prezent-dla-mola-ksiazkowego.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6327304691095981259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6327304691095981259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/prezent-dla-mola-ksiazkowego.html' title='Prezent dla mola książkowego'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSnjqmjHCII/AAAAAAAADnI/zmSRQWs4dtc/s72-c/zakladka2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8690432331640018567</id><published>2011-01-09T14:48:00.006+01:00</published><updated>2011-01-09T15:20:56.699+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reportaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Daleki kraj :: Petra Reski</title><content type='html'>Znana niemiecka korespondentka, &lt;a href="http://www.petrareski.com/"&gt;Petra Reski&lt;/a&gt;, tym razem odbywa podróż do kraju swoich dziadków ze strony matki - Prus Wschodnich, a właściwie ich kawałka, Warmii i podolsztyńskiej wsi Ruś. Efektem jest książka "Daleki kraj", opublikowana w Niemczech w 2000 roku, w Polsce natomiast osiem lat później. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest zapisem z pobytu Reski w Rusi, a bieżąca akcja - rozmowy z Warmiaczkami pamiątającymi jeszcze jej dziadków i ojca, przeplatana jest wspomnieniami rodzinnymi. Reski próbuje przypomnieć sobie wszystko, co wiąże się z jej dziadkami i ich utraconą, a ukochaną ojczyzną, i konfrontuje to z obecnym życiem we wsi Ruś widzianym oczami kilku starych kobiet. Próbuje też oddać kłopoty z tożsamością Warmiaków, nie czujących się do końca ani Niemcami, ani Polakami i posługujących się własnym dialektem - mieszaniną obu języków. W efekcie powstaje ciekawa książka. Czytając, próbuję sobie wyobrazić, czy dzieci moich rówieśników z klasy, którzy wraz z rodzicami wyemigrowali do Niemiec w latach 80.-90., tak samo jak Petra, wyruszą w podróż śladami ich bliskich? Czy tak samo, jak Petra, przeżyją niemiłe zaskoczenie, gdy zamiast rozległych krajobrazów, zobaczą nowoczesne budownictwo? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSm9A1zmISI/AAAAAAAADmo/hZr2UtRGV_I/s1600/dalekikraj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSm9A1zmISI/AAAAAAAADmo/hZr2UtRGV_I/s320/dalekikraj.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560183037106725154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka jest dobrze napisana. Pod pozorną surowością języka rejestrującego kolejne zdarzenia, dialogi i wspomnienia, kryje się cała głębia emocji. Zwroty językowe, które i ja znam z dzieciństwa, zostały umiejętnie wplecione w tekst, pojawiają się i w dialogach, i w mowie pozornie zależnej, gdy narratorka oddaje swój głos prezentowanym przez siebie postaciom. Reski udało się też pokazać moment, gdy jej dziadkowie odchodzą, a to ona sama musi zdecydować, ile weźmie i zachowa z ich dziedzictwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Petra Reski, Daleki kraj, Wydawnictwo Borussia, Olsztyn 2008.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8690432331640018567?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8690432331640018567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/daleki-kraj-petra-reski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8690432331640018567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8690432331640018567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/daleki-kraj-petra-reski.html' title=':: Daleki kraj :: Petra Reski'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSm9A1zmISI/AAAAAAAADmo/hZr2UtRGV_I/s72-c/dalekikraj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4582100908853730919</id><published>2011-01-06T16:18:00.006+01:00</published><updated>2011-01-06T16:51:31.634+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góralszczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza polska'/><title type='text'>:: Spiski :: Wojciech Kuczok</title><content type='html'>Ciekawymi dokumentami poczynań poszukiwaczy skarbów pozostały, zachowane do dzisiaj, rękopiśmienne "spiski" - czyli po prostu teksty spisane (...) Były przedziwnym konglomeratem praktycznych wskazówek, dotyczących poruszania się w terenie górskim, oraz fantastycznych opisów i tekstów magicznych. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jacek Kolbuszewski, Odkrycie Tatr&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten cytat, umieszczony na samym końcu najnowszej książki Wojciecha Kuczoka, "Spiski. Przygody tatrzańskie", doskonale charakteryzuje jej zawartość. Znalazło się w niej pięć opowiadań, które za sprawą miejsca akcji, postaci narratora oraz innych bohaterów łączą się zgrabnie w całość. W pierwszej z tych historii katowicki chłopak jedzie na wakacje z rodzicami do jednej z podtatrzańskich wsi, w kolejnych do tej wsi powraca. Za każdym razem przeżywa inną przygodę - a to próbuje uczyć swoich góralskich rówieśników gry w piłkę, a to poznaje pilnie strzeżoną lokalną tajemnicę, a to pośredniczy między parą zakochanych, a to próbuje ratować ojca przed zemstą górali za rzekomy zły urok czy w końcu chce przywrócić ojcu radość życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSXdv-WanSI/AAAAAAAADmU/cXEILepyD-Q/s1600/spiski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 202px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSXdv-WanSI/AAAAAAAADmU/cXEILepyD-Q/s320/spiski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559093131319352610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co rzeczywiste, miesza się z tym, co nierzeczywiste, prawda (chociażby znajomość lokalnych zwyczajów czy środowiska taterników) łączy się ze zmyśleniem, a wszystko to podlane jest sporą dawką humoru. Wyobraźcie sobie chociażby sytuację, w której górale piorą się krowimi plackami, zapach kobiecych feromonów ściągający do wsi misiołaka (istotę będącą połączeniem człowieka z niedźwiedziem), gazdów przestrzegających swoich synów przed współżyciem z owcami, gdyż rzekomo mają one zębate pochwy... Jedno z opowiadań, w którym mowa jest o lokalnej tajemnicy, która w końcu okazuje się orgią w oparach mgły, wydaje się zapożyczać ten wątek z Nienackiego (tak, Zbigniew Nienacki, autor popularnego "Pana Samochodzika", napisał też powieść "Raz w roku w Skiroławkach", gdzie wiejska orgia była jednym z głównych wątków). Dawno już się tak nie śmiałam podczas lektury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego książka jest znakomita pod względem warsztatowym - widać, że Kuczok świetnie odnajduje się w tej formie literackiej, jaką jest opowiadaniem, do tego umiejętnie posługuje się pastiszem, groteską, hiperbolą czy stylizacją językową. Prawdziwa perełka. Liczę na to, że ten rok przyniesie kolejne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Wojciech Kuczok, Spiski. Przygody tatrzańskie, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4582100908853730919?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4582100908853730919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/spiski-wojciech-kuczok.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4582100908853730919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4582100908853730919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2011/01/spiski-wojciech-kuczok.html' title=':: Spiski :: Wojciech Kuczok'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TSXdv-WanSI/AAAAAAAADmU/cXEILepyD-Q/s72-c/spiski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2135714249853260338</id><published>2010-12-31T12:26:00.003+01:00</published><updated>2010-12-31T12:45:21.101+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>2010</title><content type='html'>71 książek - nie licząc tych religijnych i psychologicznych (których nie ma w spisie w pasku) oraz książek branżowych (czasem recenzowanych na moim blogu zawodowym, głównie jednak czytanych bardzo naprędce, ze względu na prace nad doktoratem). W tym roku nieodmiennie moimi ulubionymi pisarzami pozostają Mario Vargas Llosa, Orhan Pamuk, Michał Olszewski, Andrzej Stasiuk, Trudi Canavan, z religijnych Tomas Halik, z psychologicznych Pia Mellody. Odkrycia: Antoni Kroh, Joanna Bator, Mariusz Szczygieł, z psychologicznych Eva-Maria Zurhorst. Do tego opracowania na temat mojej rodzinnej Warmii, gdzie najbardziej doceniam Jana Chłostę i albumy wydawnictwa Borussia. A także albumy wydawane przez warszawski Dom Spotkań z Historią, które pokazują, że historia nie musi być tylko nudnym zbiorem dat, a składa się z losów pojedynczych ludzi. &lt;br /&gt;Nie wszystkie książki byłam w stanie zrecenzować na blogu, ze względu na intensywne prace nad doktoratem. Na szczęście ten został zakończony i obroniony, co oznacza, że będzie więcej czasu na czytanie :) Czego Wam również w nadchodzącym roku życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2135714249853260338?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2135714249853260338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/2010.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2135714249853260338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2135714249853260338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/2010.html' title='2010'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6317736964329201429</id><published>2010-12-27T17:29:00.003+01:00</published><updated>2010-12-27T18:58:15.197+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia rodzinne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>::.. a życie toczy się dalej :: Edward Cyfus</title><content type='html'>Wielu moich znajomych myśli, że Olsztyn leży na Mazurach. Ale to taki sam błąd, jakby powiedzieć, że Warszawa leży na Podlasiu. Ci, którzy są stąd, czują różnicę, chociaż nie zawsze wiedzą, skąd się ona wzięła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przypomnienia, Warmia to historyczna kraina na terenie obecnego województwa warmińsko-mazurskiego, ziemie dawnego biskupstwa warmińskiego (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Warmia"&gt;więcej plus mapki na Wikipedii&lt;/a&gt;). Wcześniej powiązana z Zakonem Krzyżackim, od 1466 roku, z Królestwem Polskim. Jej gwara przypomina mowę polską z XVI-XVII wieku, kiedy to była kolonizowana przez przybyszów z Mazowsza i Kujaw. Gdy Prusy (i należące do nich Mazury) uległy sekularyzacji w wyniku postępów reformacji, Warmia pozostała katolicka. W 1772 roku, podczas I rozbiorów Polski, dostała się pod pruskie panowanie i pozostała pod nim aż do zakończenia II wojny światowej. Stąd obecność w gwarze warmińskiej licznych niemieckich słów. Jednak jej obszar, w przeciwieństwie do Mazur, zamieszkiwała głównie ludność polskojęzyczna. Czasy wojenne i powojenne mocno zmieniły skład ludnościowy tych ziem - bardzo dużo Warmiaków wyjechało do Niemiec, na ich miejsce przyjechali z kolei mieszkańcy Kresów czy osoby przesiedlone w ramach akcji Wisła.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Edwarda Cyfusa to fabularyzowana trzyczęściowa opowieść o losach najbliższych autora - dziadków, rodziców oraz jego samego i jego rodziny. Pierwszoplanową postacią jest babcia, Lyjnka (później Helenka), z której perspektywy oglądamy wiek XX na Warmii (i nie tylko na Warmii). W pierwszym tomie Lyjnka jest dzieckiem warmińskich gospodarzy ze wsi Wymój. Uczy się w miejscowej szkole, pomaga rodzicom w gospodarstwie. Jako nastoletnia panna zostaje wzięta w niewolę przez Rosjan-wyzwolicieli (Warmiak jest dla nich Niemcem) i przebywa przez ponad rok w obozie na Ukrainie. Po wielu perypetiach uda jej się jednak wrócić na rodzinną ziemię. Nie wiem, co jest w tomie drugim, gdyż tego mi właśnie brakuje, natomiast w trzecim Helenka jest już mężatką mieszkającą w Barczewie, matką kilkorga dzieci, następnie emigrantką w Niemczech, dokąd udaje się wraz ze swoim mężem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TRjAWQkluuI/AAAAAAAADes/6llACO92vWc/s1600/cyfus.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 231px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TRjAWQkluuI/AAAAAAAADes/6llACO92vWc/s320/cyfus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555401628999596770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Edward Cyfus umie opowiadać historie i dobrze się je czyta. Poza losami pojedycznych osób, stara się nakreślić szersze tło - tłumaczy zwyczaje i obrzędy, rolę poszczególnych przedmiotów w gospodarstwie czy domostwie. Niektóre dialogi pisane są gwarą warmińską, dzisiaj zupełnie już nieznaną w tych stronach - Edward Cyfus jest zresztą niestrudzonym jej piewcą, prowadząc audycje w Radiu Olsztyn czy pisząc teksty gwarą dla lokalnych gazet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając tę książkę, uświadomiłam sobie też, jak bardzo zmienił się świat w ciągu ostatnich trzech pokoleń. Moi pradziadkowie z obu stron gospodarzyli na Kaszubach i na Kresach, podobnie jak dziadkowie Edwarda Cyfusa (pisarz jest z pokolenia moich rodziców). Kolejne pokolenie odeszło od gospodarzenia, podejmując pracę w usługach czy instytucjach publicznych, a niektórzy podejmowali nawet wyższe studia. W moim pokoleniu wyższe wykształcenie stało się jeszcze bardziej powszechne, a w przypadku co zdolniejszych dzieci, wyższe studia stały się wręcz standardem. Gospodarzących na roli jest z kolei coraz mniej, zwłaszcza w obecnych czasach, gdy premiowane są raczej duże niż małe gospodarstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna trudna sprawa, to tożsamość i sytuacja samych Warmiaków. Pierwsze rozczarowanie przeżyłam, gdy dowiedziałam się, że chociaż urodziłam się na tych ziemiach, to moja rodzina nie jest stąd. A kto to jest Warmiak, pytałam. Mama podawała mi przykłady osób z naszego najbliższego otoczenia - dziadków koleżanek (chociażby ten dziadek, który kazał mówić na siebie swoim wnukom "Opa") czy swoich dawnych uczniów, w większości przebywających w Niemczech. Ale dlaczego zostawili swój kraj i wyjechali? To mi długo nie dawało spokoju. Mój tata tłumaczył to chęcią polepszenia sobie warunków życia - w Niemczech w końu żyło się na wyższym poziomie. Kaszubi nie dali się tak łatwo zgermanizować, złościł się. Jednak sytuacja wcale nie była taka prosta, jakby chciał. Polityka PRL-owskich władz, która miała na celu wyrugowanie różnic lokalnych, a z dawnych obywateli państwa niemieckiego uczynienie ludzi drugiej kategorii. Napływowa ludność nieufnie nastawiona do miejscowych, do ich gwary i zwyczajów. To wszystko spowodowało kolejne fale wyjazdów, ostatnią w okolicach 1990 roku. Ci, którzy wyjechali, często wracają. Nawet osoby z mojego pokolenia - do tej pory pamiętam rozdarcie mojego kolegi, który wywieziony z Polski w wieku 11 lat nie może odnaleźć się ani w Niemczech ani w kraju rodzinnym, który często odwiedza; ani tu, ani tu nie czuje się do końca u siebie. Emigranci zachłystywali się niemiecką stopą życiową, wyższym poziomem rozwoju cywilizacyjnego - a potem odkrywali, że mimo wszystko ciągnie ich w dawne strony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jak teraz uczy się w szkołach podstawowych czy liceach na Warmii o Warmii, ale za moich czasów edukacja dotycząca lokalnej kultury czy historii po prostu leżała. W podstawówce jedyne, co znaliśmy, to kilka warmińskich pieśni, których nauczyła nas nauczycielka muzyki, Warmiaczka zresztą. W którymś momencie marzyłam nawet o odkrywaniu i opisywaniu zapomnianej historii mojej wsi. Pamiętam też wstyd, jaki przeżyłam w liceum, gdy przyszła do nas studentka ówczesnej WSP z ankietami, w których padały pytania o znanych warmińskich i mazurskich pisarzy, artystów czy kompozytorów. Potrafiłam jedynie podać &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Nowowiejski"&gt;Feliksa Nowowiejskiego&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ignacy_Krasicki"&gt;Ignacego Krasickiego&lt;/a&gt;, to jeszcze wiedziałam, nauczycielka Warmiaczka opowiadała nam o nim. Ale &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hieronim_Skurpski"&gt;Hieronim Skurpski&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Erwin_Kruk"&gt;Erwin Kruk&lt;/a&gt; - studentka po zebraniu naszych ankiet podała nam przykładowe odpowiedzi, bo ją o to poprosiliśmy, zdziwieni. Na polskim się o tym nie mówiło. Nie wiem, czy wyniki tych ankiet zostały potem wykorzystane do jakichś praktycznych celów. Wiem tylko, że zostało mi jeszcze bardzo dużo do nadrobienia. Nie ma kogo już spytać o dawną historię tych ziem, przynajmniej w mojej rodzinnej miejscowości. Na szczęście są pasjonaci tacy jak Edward Cyfus, którzy próbują ocalić od zapomnienia to, co usłyszeli i zobaczyli w swoich rodzinnych domach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Edward Cyfus, ...a życie toczy się dalej, Elset Olsztyn, cz. 1 (2006), cz. 3 (2010).&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6317736964329201429?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6317736964329201429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/zycie-toczy-sie-dalej-edward-cyfus.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6317736964329201429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6317736964329201429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/zycie-toczy-sie-dalej-edward-cyfus.html' title='::.. a życie toczy się dalej :: Edward Cyfus'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TRjAWQkluuI/AAAAAAAADes/6llACO92vWc/s72-c/cyfus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8476322419182742285</id><published>2010-12-19T19:56:00.004+01:00</published><updated>2010-12-19T20:25:13.996+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afryka'/><title type='text'>:: Lato :: J. M. Coetzee</title><content type='html'>Czy kiedykolwiek próbowaliście sobie wyobrazić Wasze życie oczami bliskich Wam osób? Bo ja wielokrotnie wykonywałam w myślach takie ćwiczenie - co powiedzieliby o mnie moi bliżsi i dalsi krewni, przyjaciele, czy nawet przyszłe dzieci? Jak by przedstawili moje życie? Co byłoby dla nich ważne, a co zupełnie uszłoby ich uwadze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na takim pomyśle bazuje książka J. M. Coetzeego "Lato". To wydawałoby się, biografia samego pisarza, spisana w formie wywiadów z kuzynką, innymi kobietami jego życia czy współpracownikiem, a także pod postacią zapisków samego pisarza. Wyłania się z niej obraz mężczyzny uwikłanego w trudne relacje z ojcem, a także przeraźliwie samotnego. Kobiety opisują go jako "celibatari", skrytego i zamkniętego w sobie mężczyznę, który jest na tyle pozbawiony kontaktu z własnymi emocjami i ciałem, że nie potrafi nawiązywać bliskich związków z kobietami czy wręcz odczuwać przyjemności fizycznej. Nie umie też pokazywać swoich uczuć innym, także tym, których kocha i o których się troszczy. Niektórym jawi się wręcz jako stary i nieźle zdziwaczały kawaler, mieszkający z chorym ojcem w zapuszczonym domu w Kapsztadzie. Kolejny z galerii samotników - bohaterów Coetzee. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TQ5byfOqUkI/AAAAAAAADd0/B52TPb1l6RY/s1600/lato.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 204px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TQ5byfOqUkI/AAAAAAAADd0/B52TPb1l6RY/s320/lato.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552476313528980034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś bardzo fascynowało mnie pisarstwo noblisty, zaczęłam nawet zbierać kolejne książki - ale w którymś momencie właśnie samotność jego bohaterów i ich brak komunikacji i ze sobą samym, i z otoczeniem, zwyczajnie zaczął mnie odrzucać. Po tę książkę sięgnęłam przez sentyment i przez to, że była na liście nowości w bibliotece - ale nie odkryłam w niej niczego nowego. To Coetzee jakiego znamy, choć tym razem bardziej uładzony - w tej książce jego bohater nie musi łamać obyczajowych tabu czy popełniać zbrodni, aby dopiero poczuć, że cokolwiek czuje, że żyje.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się, czy "Lato" można faktycznie tak potraktować, jako autobiografię, ale nie do końca ufam pisarzowi. Zwłaszcza, że na 236 stronie sam puszcza do nas oko, każąc przemówić jednej ze swoich postaci: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;A co, jeśli my wszyscy, jak pan mówi, tworzymy fikcję? Jeśli bezustannie wymyślamy historię naszego życia? Dlaczego to, co powiem panu o Coetzeem, miałoby być bardziej wiarygodne od tego, co on sam mówi o sobie?&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;J. M. Coetzee, Lato, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8476322419182742285?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8476322419182742285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/lato-j-m-coetzee.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8476322419182742285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8476322419182742285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/lato-j-m-coetzee.html' title=':: Lato :: J. M. Coetzee'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TQ5byfOqUkI/AAAAAAAADd0/B52TPb1l6RY/s72-c/lato.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7844136996769901254</id><published>2010-12-03T18:08:00.005+01:00</published><updated>2010-12-03T19:18:30.712+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finlandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Zwyczajny facet :: Małgorzata Kalicińska</title><content type='html'>Nie jestem fanką tzw. literatury kobiecej, ale czasem sięgam po nią dla rozrywki i dla odprężenia. Skoro w naszej bibliotece pojawiła się nowa książka Małgorzaty Kalicińskiej, "Zwyczajny facet", została przeze mnie szybko wypożyczona. Zwłaszcza, że już gdzieś czytałam recenzję pełną zachwytu nad tym, jak autorka wcieliła się w męskiego narratora (tak, tak, jestem bardzo podatna na wpływu marketingu książkowego). Szybko też została przeczytana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPknKD5z1yI/AAAAAAAADcM/HlJRZWinoO0/s1600/zwyczajny%2Bfacet.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPknKD5z1yI/AAAAAAAADcM/HlJRZWinoO0/s320/zwyczajny%2Bfacet.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546507469883430690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bohaterem a zarazem narratorem jest Wiesiek, pięćdziesięcioparoletni bezrobotny stoczniowiec, który decyduje się wyruszyć do pracy w fińskiej stoczni. Dość ma już utyskiwań żony, jednak jeszcze próbuje ją zadowolić. Przy okazji dowiadujemy się, że jego małżeństwo nie jest specjalnie udane - choć ożenił się z dziewczyną swoich marzeń, nie jest w stanie sprostać jej wygórowanym wymaganiom. Dodajmy, że Joanna jest sprytną manipulatorką. Wie, jak utrzymać męża w ryzach - fundując mu na przemian dziką i zupełnie bezsensowną awanturę, a potem okres względnego spokoju (czy nawet czułości). Wieśkowi wydaje się, że jest to zupełnie normalne, jednak z dala od żony coraz bardziej przegląda na oczy i uświadamia sobie brak prawdy w swoim małżeństwie. Tak jak umie, będzie próbował ratować sytuację. Gdy mu się to nie uda, zacznie  układać sobie życie na nowo. Rzecz jasna, będzie happy end.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warsztatowo jest poprawnie - lekki styl, nagłe zwroty akcji, szybko i dobrze się czyta. Moje zdumienie budzi jednak fakt, że autorka miała takie pretensje do autorów serialu o uproszczenie, spłycenie czy wręcz przeseksualizowanie wątków z "Rozlewiska", a równocześnie sama podąża tą drogą. Nowe znajomości Wieśka z kobietami kończą się niemal natychmiast w łóżku (bardzo serialowo-filmowa konwencja). Ale może ja się nie znam? Do tego bohater ma bardzo stereotypowe cechy, jakby wyjęte z kart książek typu "Mężczyźni są z Marsa, a kobiety są z Wenus" (wyjątkiem jest jedynie to, że nie umie postawić się żonie). No i język. Dużo wykrzykników, trzykropków... to nie wygląda jak męski styl opowiadania. Męska proza jest jednak bardziej surowa, o seksie pisze się bardziej dosadnie, wręcz fizjologicznie (tak też się rozmawia z innymi facetami), do tego nie ma w niej tylu emocji i takiej świadomości emocji. Do tego bohater stoczniowiec, który nie jest specjalnie oczytany, a bawi się w taki wersal słowny? Mało prawdopodobne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Małgorzata Kalicińska, Zwyczajny facet, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7844136996769901254?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7844136996769901254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/zwyczajny-facet-magorzata-kalicinska.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7844136996769901254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7844136996769901254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/12/zwyczajny-facet-magorzata-kalicinska.html' title=':: Zwyczajny facet :: Małgorzata Kalicińska'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPknKD5z1yI/AAAAAAAADcM/HlJRZWinoO0/s72-c/zwyczajny%2Bfacet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2216694732456955912</id><published>2010-11-28T19:15:00.017+01:00</published><updated>2010-11-28T21:23:58.603+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura dziecięca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>:: Wszyscy na Ciebie czekamy :: Marek Kita</title><content type='html'>W sklepach świąteczne dekoracje, w Trójce odwieczny "Karp", na Facebooku grupa informująca się o tym, kto pierwszy usłyszał w radiu "Last Christmas" grupy Wham, na Demotywatorach żal za brakiem w tegorocznej świątecznej ramówce tv filmu "Kevin sam w domu". Wkrótce także przedświąteczny tłok i zabieganie. Czasem tylko pojawia się tęsknota, aby inaczej przeżyć ten czas, aby nasze dzieci inaczej niż my zapamiętały, że święta to nie tylko wielkie porządki, gotowanie i prezenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przeciw tej tęsknocie wychodzi mała książeczka dla dzieci napisana przez Marka Kitę i zilustrowana przez Dorotę Łoskot-Cichocką. To propozycja dla tych rodzin, które chciałyby się z wiarą przygotować na nadchodzące święta.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPKpvd-O0AI/AAAAAAAADbg/8QAWLk4W8kc/s1600/okladka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 263px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPKpvd-O0AI/AAAAAAAADbg/8QAWLk4W8kc/s320/okladka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544680724211093506" /&gt;&lt;/a&gt; Zawiera 28 opowieści o różnych postaciach biblijnych, które czekały na Jezusa, jak chociażby Adam i Ewa, Abraham, Józef, Mojżesz... Można codziennie czytać dzieciom jedną historię, jak radzi autor. Aby dzieci lepiej zapamiętały opowieści, do książeczki dołączona jest wycinanka z bohaterami oraz plakat, na który trzeba nakleić wycięte postacie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPKniOcK0oI/AAAAAAAADbY/brhloNGcdcc/s1600/wycinanka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 258px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPKniOcK0oI/AAAAAAAADbY/brhloNGcdcc/s320/wycinanka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544678297680138882" /&gt;&lt;/a&gt; Do tego jeszcze dochodzi muzyczna uczta, czyli płyta zespołu Mirabilia Musica z pieśniami adwentowymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno mi dokonać jakichś porównań, bo nie mam żadnego punktu odniesienia, nie znam innych książeczek o Adwencie dla rodziców i dzieci. Na pewno w zalewie przesłodzonego religijnego kiczu, który opanował katolickie księgarnie, wyróżnia się piękną w swojej surowości oprawą graficzną. Wyróżnia ją też prosty i klarowny język - jak zapewniają wydawcy, przed publikacją książki testowali ją na dzieciach swoich i znajomych (potencjalni odbiorcy najszybciej wyłapią wszystkie niedociągnięcia). Gdybym była dzieckiem, dużo frajdy pewnie dostarczyłoby mi zrobienie wycinanki. Ogromnie cieszy mnie płyta, na której znalazło się kilka moich ulubionych pieśni. W sam raz na dobrze przeżycie czasu, jaki pozostał do świąt...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Marek Kita, Wszyscy na Ciebie czekamy, Wydawnictwo Sykomora, Warszawa 2010. Książeczkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Można ją kupić tu: sklep &lt;a href="http://www.cudanakiju.pl/Wszyscy_na_Ciebie_czekamy__CD_t6140.html"&gt;Cuda na kiju&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2216694732456955912?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2216694732456955912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/wszyscy-na-ciebie-czekamy-marek-kita.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2216694732456955912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2216694732456955912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/wszyscy-na-ciebie-czekamy-marek-kita.html' title=':: Wszyscy na Ciebie czekamy :: Marek Kita'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TPKpvd-O0AI/AAAAAAAADbg/8QAWLk4W8kc/s72-c/okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2876545865211231175</id><published>2010-11-25T11:08:00.010+01:00</published><updated>2010-11-25T22:55:37.633+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zbrodnia katyńska'/><title type='text'>:: Katyń. Zbrodnia, prawda, pamięć :: Andrzej Przewoźnik, Jolanta Adamska</title><content type='html'>Stanisław był ukochanym starszym bratem mojej babci Zofii. Cztery lata młodsza siostra była w niego zapatrzona jak w obrazek. Średniego wzrostu, szczupły blondyn o niebieskich oczach. Zdolny. Rodzice zdecydowali się wysłać go na studia, co przed wojną było nie lada wydatkiem. Początkowo studiował prawo w Warszawie, ale po pierwszym roku studiów przeniósł się na socjologię do Poznania. Tam angażował się społecznie (harcerstwo) i politycznie (Młodzież Wszechpolska, Stronnictwo Narodowe; babcia twierdziła nawet, że "był prawą ręką Romana Dmowskiego"). Po studiach został dziennikarzem Kuriera Poznańskiego. Czasem zapraszał do siebie swoją młodszą siostrę. Babcia wspominała o jego pedanterii (jej sukienka, niedbale przewieszona przez poręcz krzesła, została jeszcze złożona przez Stacha, mimo, że zbierali się do wyjścia). Mówiła, że miał dużą biblioteczkę książek z najważniejszymi dziełami socjologicznymi (w czasie wojny biblioteczka przepadła, czego Babcia bardzo żałowała, gdy dostałam się na socjologię). Opowiadała też, że przez pewien czas spotykał się z jakąś dziewczyną, ale zraził się tym, że "popadła w nieodpowiednie towarzystwo" (cokolwiek to mogło oznaczać) i rozstał się z nią. We wrześniu 1939 r. wysłano go na front wschodni, jako korespondenta wojennego. Gdy pociąg z żołnierzami zatrzymał się w Warszawie 7 września 1939, po raz ostatni Stach zobaczył się z siostrą. Długo nie było o nim żadnych wieści. Kartka, która dotarła do brata w Lipnie, wskazywała na to, że znalazł się w Starobielsku i że korespondencja, którą wysłał do innych członków rodziny, przepadła. Nie odnalazł się po wojnie. Na próżno babcia szukała Stacha przez różne organizacje, w tym Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Nie wiem, skąd i kiedy dowiedziała się prawdy. Później próbowała dowiedzieć się czegokolwiek o bracie. Spotkała się z Józefem Czapskim, autorem "Wspomnień starobielskich" przypuszczając, że skoro byli w tym samym obozie i na liście musieli się znajdować w miarę blisko siebie, to może też zdążyli się osobiście poznać. Jednak Józef Czapski nie pamiętał takiego współwięźnia. Kiedy byłam już na tyle duża, aby mogła mi opowiedzieć o swoim bracie, jego los był już znany.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając książkę "Katyń" Andrzeja Przewoźnika miałam przy sobie teczkę z kserokopiami i skanami dokumentów. Niewiele nam zostało po Stachu. Skan kartki, którą wysłał do brata (oryginał był u moich Dziadków, jednak zaginął podczas likwidacji ich mieszkania po ich śmierci), skan wizytówki Stacha, skan zdjęcia, na którym obawiająca się rewizji Babcia wpisała dedykację od Stacha dla mamy, aby ukryć widoczny w klapie marynarki znaczek Stronnictwa Narodowego. Kserokopie z Wielkopolskiego Słownika Biograficznego i listy poległych i zmarłych harcerzy Szarych Szeregów. Kopia fragmentu raportu tzw. Komisji Maddena z 1952 roku (pisze o nim Andrzej Przewoźnik) - zapewne zdobył go dla Babci jej brat mieszkający w Stanach. Notatki Taty, który zapisał sobie tytuły książek i nazwy organizacji, gdzie należałoby szukać dalszych informacji o Stachu. Też chciał się upewnić, co do losów zaginionego wujka. Zdążyłam jeszcze przejrzeć dla niego książki i opowiedzieć mu o efektach poszukiwań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TO5J-XUYG_I/AAAAAAAADbA/Jhc7N7leQKA/s1600/katyn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TO5J-XUYG_I/AAAAAAAADbA/Jhc7N7leQKA/s320/katyn.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543449527099857906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To wszystko sprawiało, że książka Andrzeja Przewoźnika i Jolanty Adamskiej, która innym może wydać się zwykłą historyczną lekturą, dla mnie taka nie była. To akurat część historii, która dla mnie ma bardzo osobisty wymiar, podobnie jak miał film Andrzeja Wajdy (z książki Andrzeja Przewoźnika dowiedziałam się, że tata reżysera był właśnie w Starobielsku). Dlatego, że dotyczy kogoś, kto był bliskim moich bliskich, znanym mi z ich opowieści. Czytałam więc z narastającym smutkiem i bólem. Zwłaszcza, gdy uświadomiłam sobie, iż Stach miał w chwili śmierci dokładnie tyle lat, co ja teraz. Był w takim momencie życia, że osiągnął już wiele i miał potencjał, aby osiągnąć jeszcze więcej - i to życie nagle i brutalnie zostało przerwane. Kolejne osoby w rodzinie, które dobrze się zapowiadały, były porównywane właśnie do niego - jednak pustki po Stachu nikt nie jest w stanie wypełnić. Autor nakreślił szerokie tło sprawy katyńskiej - od powstania niepodległej Polski i historii relacji z Rosją (które miały duże znaczenie dla późniejszej decyzji Stalina), po działania wojenne, powstanie obozów, charakterystykę osadzonych w nich osób, rozstrzelanie jeńców, odkrycie grobów przez Niemców, późniejsze działania Rosjan w celu zatuszowania autorstwa zbrodni i przypisanie jej Niemcom, klimat polityczny, który powodował, że o Katyniu głośno się nie mówiło - nie tylko w Polsce, ale również w państwach zachodnich, oraz stopniowe odkłamywanie prawdy i obecny stan rzeczy. Polecam wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Andrzej Przewoźnik, Jolanta Adamska, Katyń. Zbrodnia, prawda, pamięć, Świat Książki, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stanisław Czapiewski&lt;/span&gt; w sieci:&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,37175,7745463,Elita_zabita_strzalem_w_tyl_glowy.html"&gt;Elita zabita strzałem w tył głowy&lt;/a&gt;, Rozmowa z Aleksandrą Pietrowicz z Biura Edukacji Publicznej poznańskiego Instytutu Pamięci Narodowej, autorką wystawy "Wielkopolanie w dołach śmierci Katynia, Charkowa i Miednoje", rozmawiał Piotr Bojarski, Gazeta Wyborcza Poznań, 2010.04.08&lt;br /&gt;2. Leksykon: &lt;a href="http://www.endecja.pl/leksykon/definicja/4"&gt;Narodowa Organizacja Bojowa&lt;/a&gt;, endencja.pl&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.radaopwim.gov.pl/media/pliki/Ksiega_Cmentarna_Charkow.pdf"&gt;Księga Cmentarna Charków&lt;/a&gt;, Strona Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.katedrapolowa.pl/ofiary.php"&gt;Polscy oficerowie i policjanci zamordowani przez NKWD i pochowani&lt;br /&gt;w Katyniu, Miednoje i w Charkowie oraz obywatele RP&lt;br /&gt;z tzw. Ukraińskiej Listy Katyńskiej&lt;/a&gt;, Katedra Polowa Wojska Polskiego&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.rys.netarteria.pl/pzh05.pdf"&gt;Elita i sanacja w walce o wpływy na uczelniach&lt;/a&gt;, Henryk Lisiak, Poznańskie Zeszyty Humanistyczne V, pod redakcją naukową Adama Czabańskiego, Wydawnictwo Rys, Poznań 2005&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://senyszyn.blog.onet.pl/3326387,264472443,1,200,200,62852109,266670446,4703804,0,forum.html"&gt;Komentarz na blogu posłanki Joanny Senyszyn z cytatem z książki o politykach Stronnictwa Narodowego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://wszechpolacy.files.wordpress.com/2008/01/broszura-mw-srodek.pdf"&gt;Konspekty szkoleniowe Młodzieży Wszechpolskiej&lt;/a&gt;, pod redakcją Mariusza Tomczaka, Warszawa 2007 - tu jest zresztą błąd, bo Stanisław nie poległ w walce z Niemcami&lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://noppomorzezachodnie.wordpress.com/2010/03/20/mlodziez-wszechpolska/"&gt;Młodzież Wszechpolska&lt;/a&gt;, artykuł na stronie NOPomorzeZachodnie - ten sam błąd, co powyżej&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://baza.muzeumkatynskie.pl/person/show/id/4859"&gt;Baza Muzeum Katyńskiego&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2876545865211231175?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2876545865211231175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/katyn-zbrodnia-prawda-pamiec-andrzej.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2876545865211231175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2876545865211231175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/katyn-zbrodnia-prawda-pamiec-andrzej.html' title=':: Katyń. Zbrodnia, prawda, pamięć :: Andrzej Przewoźnik, Jolanta Adamska'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TO5J-XUYG_I/AAAAAAAADbA/Jhc7N7leQKA/s72-c/katyn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8887644524203515702</id><published>2010-11-24T11:12:00.005+01:00</published><updated>2010-11-24T11:49:26.600+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stambuł'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='saga rodzinna'/><title type='text'>:: Cevdet Bej i synowie :: Orhan Pamuk</title><content type='html'>Bałam się objętości tej książki, ale gdy przyszło co do czego, pochłonęłam ją w jeden dzień. Tak, przebywanie w domu na zwolnieniu lekarskim wybitnie sprzyja działalności czytelniczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech Was nie zmyli data wydania. "Cevdet Bej i synowie" to jedna z najwcześniejszych książek w twórczości Orhana Pamuka, jak wynika z wypowiedzi samego pisarza cytowanej na okładce, inspirowana jego dzieciństwem w licznej rodzinie. I faktycznie, można ją określić jako sagę rodzinną - akcja powieści rozpoczyna się krótko po zaręczynach Cevdeta Beja, muzułmańskiego kupca, właściciela sklepu z lampami w Stambule, z Nigan, córką zubożałego paszy, kończy w momencie śmierci Nigan, która o dobre kilkanaście lat przeżywa swojego męża i doczekuje się nie tylko wnuków, ale i prawnuków. Tłem jest przemiana obyczajowa społeczeństwa tureckiego w XX wieku, ale też jego rozdarcie między europejską nowoczesnością a lokalnymi tradycjami. Bardzo wyraźnie widać to w losach Cevdeta, jego synów i wnucząt. Sam Cevdet marzy o rozwoju swojego biznesu, ale też o dobrej, szczęśliwej rodzinie. Chociaż ma mnóstwo marzeń, wątpliwości i pytań, na zewnątrz jawi się jako bardzo opanowany, małomówny i obowiązkowy człowiek. U schyłku swojego życia będzie wręcz ukrywał przed dziećmi swój pogarszający się stan zdrowia i coraz gorzej funkcjonującą pamięć. Jego synowie, Osman i Refik, początkowo oddadzą się rozwijaniu rodzinnego biznesu. Osman będzie próbował naśladować ojca, jednak w przeciwieństwie do niego, prowadzi podwójne życie, mając pozamałżeński romans (to samo robi zresztą jego żona). Refik nie będzie umiał znaleźć swojego miejsca w życiu, co odbije się na jego życiu rodzinnym, powrotach i rozstaniach ze swoją małżonką. Córka, Ayse, choć początkowo będzie skłaniać się ku ubogiemu koledze poznanemu na lekcjach muzyki, zaręczy się ostatecznie z synem przyjaciół rodziny. Ostatnia część sagi opowiadana jest z kolei oczami Ahmeta, syna Refika, utalentowanego plastycznie 30-latka, który też poszukuje jeszcze swojego miejsca w życiu i we współczesnej mu Turcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOztZpWhUrI/AAAAAAAADa4/_8tinIhk_Y4/s1600/cevdetbejisynowie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOztZpWhUrI/AAAAAAAADa4/_8tinIhk_Y4/s320/cevdetbejisynowie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543066266239062706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciekawie pokazane są w tej książce postaci męskie i kobiece i zmiana w ich wzajemnych relacjach, jaka dokonuje się ze zmianą obyczajów. Cevdet Bej żeni się z Nigan, bo to małżeństwo jest dla niego dobrą i odpowiednią partią, jednak sfery ich wpływów są ściśle podzielone - mąż rządzi firmą, żona zarządza domem i służbą. Pokolenie dalej widać pogłębiającą się przepaść między synami Cevdeta Beja i ich kolegami a kobietami z ich pokolenia - oni mają wiedzę, interesują się życiem publicznym, stawiają sobie pytania o przyszły kształt państwa i społeczeństwa tureckiego, one natomiast żyją przede wszystkim swoim życiem prywatnym. Nie mogą się porozumieć - ani kobiety nie są w stanie pojąć aspiracji i wątpliwości mężczyzn, aby coś znaczyć, ani też mężczyźni nie potrafią zrozumieć i pojąć aspiracji kobiet, aby zajmować się domowym ogniskiem. Pokolenie dalej zachodzi istotna zmiana - przyjaciółka Ahmeta, Ilknur, jest nie gorzej wykształcona niż on i potrafi dotrzymać mu kroku w dyskusjach światopoglądowych, tak samo, jak jego przyjaciele. Co ciekawsze, w przeszłość odchodzą też lokalne dialekty - aby Ahmet mógł odcyfrować zapiski dziadka i swojego ojca, potrzebuje już pomocy ze strony Ilknur. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płaszczyzn odczytywania powieści może być zresztą jeszcze wiele. Przyznam, że mnie irytowali trochę synowie Cevdeta, zwłaszcza zaś Refik i jego koledzy, sportretowani mniej więcej w okolicach trzydziestki. Ta ich ciągła nieznajomość siebie, niepewność, co do tego, kim się jest i co się powinno robić w życiu, nieumiejętność odkrycia własnych pragnień - skutkująca rozdźwiękiem w życiu osobistym czy zawodowym, nieumiejętność porozumiewania się nawet z najbliższymi ludźmi, czy chęć werbalnej naprawy świata (to, co u nas zazwyczaj robi się w dyskusjach przy piwie). Kobiety w tej książce są jednak bardziej konkretne - nastawione na dobre zamążpójście, sprawy swojej rodziny czy na poszerzanie wiedzy. Zastanawiam się, z czego to wynika. Z tego, że książkę napisał mężczyzna, co powoduje, że nie ma on aż takiego dostępu do żeńskich przeżyć i nie potrafi ukazać aż takiego ich spektrum? Z tego, że męscy trzydziestolatkowie w bogatych rodzinach w Turcji rzeczywiście tacy byli - późno się usamodzielniali i raczej szli drogą, którą zaplanowali dla nich rodzice, niż realizowali własne pomysły na życie, co owocowało ogólnym niepozbieraniem? Wcześniejsza samodzielność może jednak zmusza do wcześniejszego samookreślenia się. Z tego, że może moi rówieśnicy płci męskiej faktycznie tacy są, jak przedstawił ich Pamuk? Nie mam pojęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Orhan Pamuk, Cevdet Bej i synowie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8887644524203515702?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8887644524203515702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/cevdet-bej-i-synowie-orhan-pamuk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8887644524203515702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8887644524203515702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/cevdet-bej-i-synowie-orhan-pamuk.html' title=':: Cevdet Bej i synowie :: Orhan Pamuk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOztZpWhUrI/AAAAAAAADa4/_8tinIhk_Y4/s72-c/cevdetbejisynowie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-458515499735545854</id><published>2010-11-21T14:36:00.008+01:00</published><updated>2010-11-22T13:00:54.744+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkany'/><title type='text'>:: Dziennik pisany później :: Andrzej Stasiuk</title><content type='html'>Tak jak wspomniałam parę postów temu, lubię podróżnicze zapiski Andrzeja Stasiuka. Dar obserwacji ludzkich zachowań, zamiłowanie do detali, umiejętność oddania leniwego rytmu życia w odwiedzanych krajach poprzez niespieszny rytm tekstu, nawiązania do klasyków lokalnej literatury umiejętnie wplecione w tekst. Z radością przywitałam więc na rynku kolejną książkę z serii, "Dziennik pisany później". To zbiór luźnych zapisków z różnych wypraw po Albanii i Bałkanach, ale również - w ostatniej części - z podróży po Polsce, na którą Stasiuk próbuje patrzyć okiem przybysza. Książka zawiera też zdjęcia portretowe zapewne Albańczyków, wykonane przez Dariusza Pawelca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, jak wspomniałam, lubię teksty podróżnicze Stasiuka, ale tym razem miałam już lekki przesyt samymi Bałkanami (o których pisał już wcześniej). Broni się początek książki, dotyczący Albanii. Podczas lektury stawały mi przed oczami zdjęcia z podróży, które kiedyś pokazywał mi Michał, a także duża &lt;a href="http://aga-koty-klopoty.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15029124"&gt;galeria zdjęć wykonanych przez Agnieszkę&lt;/a&gt; - zwłaszcza zaś charakterystyczne bunkry. Teraz czytając książkę Stasiuka i przypominając sobie fotografie i opowieści, czułam się, jakbym sama tam była. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOkhctqa7qI/AAAAAAAADag/Hmk82UlgmHQ/s1600/astasiuk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOkhctqa7qI/AAAAAAAADag/Hmk82UlgmHQ/s320/astasiuk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5541997593633681058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środkowa część "Dziennika" zlewa się w bezkształtną masę, może dlatego, że dotyczy wielu miejsc i co najmniej kilku planów czasowych. Nie pamiętam wszystkiego, chociaż też budziły się skojarzenia ze zdjęciami Michała czy Agnieszki, którzy Bałkany mają całkiem dobrze zjeżdżone. Końcówka książki dotyczy Polski, na którą Stasiuk próbuje spojrzeć oczami przybysza. Tutaj wydaje mi się, że nastrój paradoksów i sprzeczności w naszym kraju o wiele lepiej wychwycił jednak Michał Olszewski w swoim najnowszym zbiorze tekstów podróżnych, natomiast Stasiukowi zabrakło już tej uważności, jaką obdarza obcych i nieznany sobie kontekst. Polska to dla niego przede wszystkim kraj pełen znaczeń, historycznych, rodzinnych czy obyczajowych, od których tak jakby pisarz nie mógł się uwolnić podróżując po własnym kraju (tutaj też rytm tekstu znacząco przyspiesza i staje się bardziej poszarpany). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie - średnio, bo w przypadku Stasiuka bywało lepiej, są jego książki, które podobały mi się bardziej. Jest w tej książce jednak parę ładnych metafor, w tym obraz Banja Luki jako kobiety wylegującej się w oczekiwaniu na to, co dopiero ma się wydarzyć (zamieszczony zresztą na okładce). Jest sporo emocji, w tym bezradność spowodowana brakiem poczucia obecności Boga w świecie - tę pustkę można próbować wypełniać tylko opowiadaniem:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Wracałem do domu tysięczny raz z tym samym uczuciem, że jadę przez coś w rodzaju pustyni i muszę opowiadać historie, muszę przywoływać obrazy, by nie zbłądzić, by dotrzeć do celu. Pod wielkim niebem, z tymi opowieściami, które są jak wątłe ognie w nocy na równinie, gdy wieje wiatr. Nic więcej nie mogłem zrobić. Nic.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Andrzej Stasiuk, Dziennik pisany później, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-458515499735545854?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/458515499735545854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/dziennik-pisany-noca-andrzej-stasiuk.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/458515499735545854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/458515499735545854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/dziennik-pisany-noca-andrzej-stasiuk.html' title=':: Dziennik pisany później :: Andrzej Stasiuk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOkhctqa7qI/AAAAAAAADag/Hmk82UlgmHQ/s72-c/astasiuk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5832088850298688938</id><published>2010-11-20T16:04:00.005+01:00</published><updated>2010-11-20T17:10:32.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamiętniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinaria'/><title type='text'>:: Moje życie we Francji :: Julia Child ::</title><content type='html'>Kiedy zabrałam się za samodzielne przyrządzanie posiłków w domu i w związku z tym zaczęłam gromadzić książki kulinarne czy testować przepisy z blogów kulinarnych, niejednokrotnie przekonywałam się, że zwłaszcza książki tłumaczone z obcych języków, są nierzadko nieprzydatne. Gdzie kupić niektóre składniki, których nie uświadczysz ani w naszych sklepach osiedlowych, ani hipermarketach? Czym można je ewentualnie zastąpić (i jakie to będzie miało konsekwencje dla smaku potrawy)? Na tę samą rafę natknęła się Julia Child, autorka popularnej w Ameryce książki "Doskonalenie francuskiej sztuki kulinarnej". Amerykanka, która zamieszkała w Paryżu, po kilku latach wprawiania się w gotowaniu francuskich dań, postanowiła przybliżyć sekrety francuskiej kuchni swoim rodakom. Jak jednak przyrządzić francuskie dania z dostępnych w Stanach składników? Julia Child rozwiązała ten problem, podbijając swoimi książkami i programami telewizyjnymi serca wielu amerykańskich pań domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykańska autorka nie była znana w Polsce do czasu filmu "Julia i Julie" ze świetną Meryl Streep jako Julią Child (był grany w kinach jakiś rok temu). Mniej więcej w tym samym czasie na polskim rynku ukazał się też przekład książki "Julia i Julie" napisanej przez Julie Powell, blogerkę, która postawiła sobie ambitne zadanie przerobienia w rok przepisów z jednej z książek kucharskich Julie Child. Na podstawie tej książki nakręcono film, jego autorzy posiłkowali się również wspomnieniami Julii Child oraz listami Paula Childa do jego brata Charlesa. Zapewne także popularność filmu zachęciła Wydawnictwo Literackie do przetłumaczenia i wydania wspomnień Julii Child.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOfkCtHZkYI/AAAAAAAADaY/y5_NJRnPyVQ/s1600/mojezyciewefrancji.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 177px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOfkCtHZkYI/AAAAAAAADaY/y5_NJRnPyVQ/s320/mojezyciewefrancji.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5541648601624187266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Akcja książki zaczyna się w momencie, gdy małżeństwo Childów, pracowników amerykańskich służb informacyjnych, trafia na placówkę we Francji. Paul Child jest pełnoetatowym urzędnikiem, jego żona, Julie, pomaga czasem w dorywczych pracach, jednak zajmuje się głównie prowadzeniem domu. Urzeczona smakami i zapachami francuskiej kuchni, zaczyna się jej uczyć na kursach gotowania w Cordon Bleu. Ćwiczenia praktyczne zapewnia jej też domowa kuchnia, której wyposażenie stopniowo kompletuje. Najwięcej wsparcia udziela natomiast mąż - Childowie są bezdzietni, więc sporo czasu spędzają na wspólnym zwiedzaniu nowej ojczyzny, życiu towarzyskim i rozwijaniu swoich pasji. Utalentowany plastycznie Paul zachęca swoją żonę, aby doskonaliła swoje kulinarne zamiłowania, jest też pierwszym recenzentem jej dań i wytrwałym pomocnikiem. Nie wiem, czy ktoś z Was pamięta z filmu, jak Paul przygotowywał żonie deskę do wieszania patelni w różnych rozmiarach i obrysowywał patelnie, aby Julie pamiętała, gdzie co wisi? To jest stały motyw powtarzający się przy każdej kolejnej przeprowadzce, który mówi coś istotnego o samym Paulu. Kiedy Julia nabiera kulinarnej wprawy, postanawia podzielić się swoją wiedzą z innymi Amerykankami i zaczyna opracowywać swoje przepisy z myślą o wydaniu ich w formie książki. Trwa to długo i z przeszkodami, jednak kiedy książka już wyjdzie, przyniesie Julii uznanie i sławę - także jako osobowości telewizyjnej. Przygotowanie kolejnej książki potrwa równie długo, jednak zapewni Julii miejsce w panteonie kulinarnych sław Stanów Zjednoczonych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka jest dobrze napisana, czyta się ją praktycznie jednym tchem. Chociaż tak naprawdę dyktowany przez Julię tekst spisał wnuk jej ukochanej siostry Dorothy, Alex Prud'homme, umiał on oddać temperament i styl bohaterki. Książka jest zilustrowana zdjęciami wykonanymi przez Paula - nie tylko paryskich pejzaży i Julii w trakcie gotowania czy spacerów, ale również np. ręcznie robionych przez Childów kartek walentynkowych czy maszynopisu pierwszej książki Julii. Poza tym, że dotyczy ona głównie pasji kulinarnej, mamy też w niej portet nietuzinkowego małżeństwa, ludzi bardzo sobie bliskich, wspierających się w trudnościach, ale też w stawaniu się coraz bardziej sobą. Pojawia się też wiele obserwacji dotyczących Francji w pierwszych latach powojennych czy narastającego napięcia związanego z tzw. zimną wojną oraz lękiem amerykańskich urzędników przed dalszym rozwojem idei komunistycznych. Przez to jest też ciekawym świadectwem swojej epoki, tak samo jak zdjęcia. Julia Child jak na lata 50. czy 60. miała bardzo nowoczesną kuchnię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy czytałam wspomnienia Julii Child, przychodzi mi na myśl pewna kobieta o imieniu Zofia, niemal jej rówieśniczka, żyjąca mniej więcej w tym samym czasie (urodziła się w 1911 roku, rok wcześniej niż Julia, zmarła w 2005 r., czyli rok później od Julii) na ziemiach zaboru rosyjskiego, a potem w Polsce. Chociaż nie stała się osobą publiczną, była równie inteligentna i posiadała taki sam zmysł praktyczny, jak Julia oraz równie perfekcjonistycznie doskonaliła swoją sztukę gotowania, za którą tak ceniły ją jej dzieci i wnuki. Pamiętam jej szarlotkę - wiedziała, że lubię to ciasto, więc czekało na mnie zawsze, kiedy przyjeżdżałam. Został po niej stary zeszyt ze sprawdzonymi przepisami, które w którymś momencie postanowiła spisać. To nasz rodzinny odpowiednik "Doskonalenia się we francuskiej sztuce kulinarnej".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Moje życie we Francji, Julia Child, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5832088850298688938?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5832088850298688938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/moje-zycie-we-francji-julia-child.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5832088850298688938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5832088850298688938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/moje-zycie-we-francji-julia-child.html' title=':: Moje życie we Francji :: Julia Child ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TOfkCtHZkYI/AAAAAAAADaY/y5_NJRnPyVQ/s72-c/mojezyciewefrancji.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3799280337286789019</id><published>2010-11-13T16:55:00.003+01:00</published><updated>2010-11-20T18:58:47.526+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>:: Bóg. Życie i twórczość :: Szymon Hołownia</title><content type='html'>Z jakieś dwa lata temu należałam do społeczności czytelników &lt;a href="http://www.newsweek.pl/blogi-stare-wpisy/szymon-holownia,1"&gt;pierwszej wersji bloga Szymona Hołowni na Newsweeku&lt;/a&gt;. Autor dzielił się swoim podejściem do aktualnych problemów Kościoła katolickiego, które jest mi bliskie ze względu na przynależność do tego samego pokolenia, społeczność toczyła mniej lub bardziej intelektualne boje, autor czasem się włączał, czasem zostawiał dyskutantów samych sobie. Lektura bloga była elementem codziennej porannej prasówki. Problem zaczął się, gdy zaczęło się na blogu pojawiać coraz więcej pań, zwabionych zapewne wystąpieniami autora w programie "Mam Talent", rywalizujących ze sobą na długość komentarza (co dodatkowo umożliwiło im wyłączenie przez admina takiego ograniczenia). Coraz ciężej czytało się te komentarze, coraz trudniej było dyskutować z autorem, skoro każda krytyka spotykała się z obroną walecznych pań. Teraz poprzestaję więc na przeglądzie samych notek na &lt;a href="http://www.redakcja.newsweek.pl/Autor/Szymon-holownia/1"&gt;nowym blogu na Newsweek.pl&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://religia.tv/index.php?typ=blog&amp;id=1"&gt;nowym blogu na Religia.tv&lt;/a&gt;. Z tego, co wiem, to samo robią też znane mi i niegdyś aktywne jako komentatorzy, osoby. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak na działalność Szymona Hołowni na polu religijnym nadal patrzę przychylnie. Wierzę, że robi dobre rzeczy. Wierzę, że ma talent, który - gdyby podbudować go głębszą analizą tekstów oraz refleksją nad samym sobą i umiejętnym dzieleniem się swoimi doświadczeniami - uczyniłby go Macolmem Gladwellem polskiej teologii. Kimś, kto przedziera się przez strony opracowań naukowych, aby w prosty i łatwy sposób podawać tematy pozornie trudne i niezrozumiałe oraz odpowiadać na najbardziej nawet bzdurne pytania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TN6tPfwiwlI/AAAAAAAADaA/wEms4b_v6aw/s1600/bog_sh.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TN6tPfwiwlI/AAAAAAAADaA/wEms4b_v6aw/s320/bog_sh.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539055073447035474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem ostatnia książka, "Bóg. Życie i twórczość" sprawia wrażenie napisanej naprędce, w pośpiechu i przez to wydaje się być dość powierzchowna. Sam pomysł - przedstawienie Boga chrześcijaństwa w formie kilkunastu rozdziałów zawierających tekst główny, poradnik i zestaw lektur, jest ciekawy. Realizacja wypadła jednak słabo. Autor z próbuje zrelacjonować to, co piszą w danym temacie związanym z Bogiem (Bóg Starego Testamentu, Jezus, Duch Święty, Bóg muzułmanów, itd.) jego ulubieni autorzy i publicyści. Te fragmenty są najtrudniejsze do czytania, napisane zawiłym, maksymalnie udziwnionym językiem. Może sprawdza się on w krótszych formach, takich jak felieton czy notka na bloga, jednak tutaj sprawia wrażenie przegadania. Hołownia bardzo rzadko dzieli się osobistym doświadczeniem - ale jeśli już to robi, te partie książki są jak dla mnie zdecydowanie najlepsze i szkoda że jest ich tak mało: jak fragment o tym, że po wielu latach Hołownia zrozumiał, że szukanie woli Boga to nie pytanie Go o Jego wolę względem nas a stawanie się coraz bardziej sobą. Czy chociażby refleksje z podróży po Ziemi Świętej, które wręcz domagałyby się pogłębienia w osobnym tekście, w rodzaju pamiętnika z podróży (po mistrzowsku takie teksty pisze Andrzej Stasiuk). Równie ciekawe mogłaby być zapowiadane przez Hołownię zestawienie najdziwniejszych sekt religijnych - przyznaje się, że zbiera o nich informacje, więc kto wie... Marzy mi się także książka o śmierci - notatki z wykładu Szymona Hołowni na ten temat wygłoszonego na Dominikańskiej Szkole Wiary w Warszawie bardzo pomogły mi w sytuacji osobistych wątpliwości i rozterek związanych ze śmiercią bliskiej osoby. Oczywiście, jeśli wszystkie te tematy zostaną odpowiednio dopracowane i pogłębione. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec anegdotka. Na ostatniej stronie autor "Boga" zamieścił podziękowania dla &lt;a href="http://ewiater.wordpress.com/"&gt;Eli&lt;/a&gt;, która jest redaktorem merytorycznym tej książki (i kilku innych ostatnich książek Szymona Hołowni). Autor opisując intelektualne spory toczone z panią redaktor, przywołuje także zastosowany przez nią zwrot "cienki jak sik pająka". Pisząca ten post miała w tym swój skromny udział, nauczywszy powiedzenia panią redaktor. Pochodzi ono od niejakiego Adriana, jednego ze znajomych, z którymi dzieliłam mieszkanie kilka lat temu. Adrian miał mnóstwo takich powiedzonek, część z nich przejęłam. I oto teraz jedno z nich trafiło do historii polskiej publicystyki... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="306"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Yu9TiivO9hM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Yu9TiivO9hM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="306"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szymon Hołownia, Bóg - życie i twórczość, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3799280337286789019?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3799280337286789019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/bog-zycie-i-tworczosc-szymon-hoownia.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3799280337286789019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3799280337286789019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/11/bog-zycie-i-tworczosc-szymon-hoownia.html' title=':: Bóg. Życie i twórczość :: Szymon Hołownia'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TN6tPfwiwlI/AAAAAAAADaA/wEms4b_v6aw/s72-c/bog_sh.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1405329628398081765</id><published>2010-10-31T22:09:00.011+01:00</published><updated>2010-11-02T13:57:35.935+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradniki psychologiczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przeżywanie straty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żałoba'/><title type='text'>:: Lektury na Dzień Zaduszny ::</title><content type='html'>Cmentarz, który byłoby widać z okien mojego mieszkania, gdyby nie biurowiec, zapełnił się dzisiaj ludźmi. Pod murem liczni sprzedawcy zniczy, chryzantem w donicach i wieńców ze sztucznych i suszonych kwiatów, oraz - jak to w Warszawie - pańskiej skórki. Jeśli ktoś pamięta biało-różowe cukierki toffi z dzieciństwa w PRL, to pańska skórka właśnie tak smakuje i oczywiście klei się do uzębienia. Co ciekawsze, pańskie skórki sprzedawane bliżej mojego bloku kosztują 1,50 złotego za sztukę, a te pod bramą cmentarza, jakieś 20 metrów dalej - już 2 złote. Na cmentarzu - tłok. W głównej alejce idzie się jak w wyjściu z metra w godzinach szczytu. Nie wiem, jak w takich warunkach jest możliwe jakiekolwiek skupienie, modlitwa czy refleksja. Sama odwiedzałam rodzinne groby nieco wcześniej, właśnie dlatego, by uniknąć całego tego zamieszania. A na najbliższy czas chciałabym polecić kilka lektur, które dla mnie samej były źródłem nadziei i otuchy po śmierci bliskiej osoby...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś z Was oglądał film "Cienista dolina", to "Smutek" C. S. Lewisa jest książką, na podstawie której powstał ten film. To osobisty pamiętnik pisarza, pisany krótko po stracie ukochanej żony. Lewis dzieli się swoim bólem, smutkiem i tęsknotą, wątpliwościami i pytaniami dotyczącymi wiary, wyobcowaniem spośród znajomych, rozważaniami na temat własnej śmierci, ale również nadzieją. To nie jest książka, w której znajdziecie łatwe odpowiedzi, a raczej trudne pytania, takie, które stawia sobie każdy, kto przeżywa stratę kogoś, kogo kochał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3l0rQxP-I/AAAAAAAADQs/BQ5S2FYC6Y0/s1600/Smutek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 182px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3l0rQxP-I/AAAAAAAADQs/BQ5S2FYC6Y0/s320/Smutek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534332210237226978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z kolei "Czy mogę odprowadzić cię do Domu?" Joyce Hutchinson (pielęgniarka z hospicjum) i Joyce Rupp (pisarki należącej do wspólnoty Służebnic Maryi) to zebrane historie umierających pacjentów hospicjum. Każda opowieść zwraca uwagę na inną cnotę i kończy się modlitwami za odchodzących bliskich i za nas, abyśmy w sytuacji ich odchodzenia umieli w sobie wypracować właśnie te cnoty. Jeśli tę książkę można do czegoś porównać, to do znanych ksiąg dobrego umierania powstałych w różnych religiach. Ta jest napisana na nasze czasy, gdy śmierć stanowi temat tabu, a o smutku i bólu wynikającym ze straty kogoś bliskiego nie wypada mówić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3l-EA0gdI/AAAAAAAADQ0/AlJ8CCW53qM/s1600/czy_moge.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3l-EA0gdI/AAAAAAAADQ0/AlJ8CCW53qM/s320/czy_moge.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534332371500040658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O śmierci pisała też dużo Elisabeth Kuebler-Ross. To w ogóle była fascynująca postać - lekarka, która po raz pierwszy odważyła się powiedzieć, że śmierć nie jest lekarską porażką i że umierającym należy zapewnić godne warunki odejścia. Uważano ją za prekursorkę ruchu hospicyjnego. Czytałam jej dwie książki. &lt;br /&gt;"Śmierć. Ostatni etap rozwoju" to zbiór tekstów różnych osób, na różne sposoby piszących o doświadczeniu śmierci: teksty pokazujące perspektywy różnych religii, teksty mówiące o etapach godzenia się ze swoją śmiercią, jakie przebywa każdy umierający (oraz jego otoczenie), teksty opisujące doświadczenia autorów, jeśli chodzi o stratę bliskich osób. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3mIEyPzOI/AAAAAAAADQ8/rOfiv2AOmY8/s1600/smierc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 291px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3mIEyPzOI/AAAAAAAADQ8/rOfiv2AOmY8/s320/smierc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534332543506042082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Koło życia" to autobiografia, pisana pod koniec życia, gdy autorka opisuje swoją drogę życiową, dzieli się tym, jak doświadczała śmierci bliskich jej osób, ale też jej pacjentów, pisze o swojej pracy edukacyjnej prowadzonej wśród lekarzy i duchownych, w końcu dzieli się opisami doświadczeń z pogranicza życia i śmierci doznanych przez osoby, które przeżyły śmierć kliniczną. Pisze też o swoich fascynacjach spirytyzmem i o tym, jak okazało się to błędną ścieżką w jej życiu. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3nb4McBGI/AAAAAAAADRE/Ag_HAAKHmZI/s1600/Kolozycia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3nb4McBGI/AAAAAAAADRE/Ag_HAAKHmZI/s320/Kolozycia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534333983235245154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na koniec dodaje: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jedynym celem życia jest bezwarunkowy rozwój. Najważniejsza lekcja, jaką odbieramy, polega na nauczeniu się kochania i bycia kochanym bezwarunkową miłością.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Książki opisane w tekście:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1. Lewis C. S., "Smutek", Esprit, Kraków 2009&lt;br /&gt;2. Kuebler-Ross E., "Śmierć. Ostatni etap rozwoju", Laurum, Warszawa 2008&lt;br /&gt;3. Kuebler-Ross E., "Koło życia. Rozważania o życiu i umieraniu, Laurum, Warszawa 2008&lt;br /&gt;4. Hutchinson J., Rupp J., "Czy mogę odprowadzić cię do Domu?", Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2009.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze kilka artykułów na temat przeżywania żałoby:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;1. &lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/32,0,54721,zmarli_sa_wdobrych_rekach,artykul.html"&gt;Zmarli są w dobrych rękach&lt;/a&gt;, o. Paweł Kozacki OP, Tygodnik Powszechny nr 44 (3199), 31 października 2010.&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://zryznar.webpark.pl/life-against-death/zal-po-stracie.htm"&gt;Trzeba rozpaczać, aby żyć&lt;/a&gt;, rozmowa z Anną Dodziuk, Gazeta Wyborcza, 31 października 2003&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.charaktery.eu/osobno/642/Tak-trudno-sie-rozstac/"&gt;Tak trudno się rozstać&lt;/a&gt;, Barbara Smolińska, artykuł umieszczony w portalu Charaktery&lt;br /&gt;4. tekst w tegorocznym listopadowym numerze miesięcznika Twój Styl napisany przez terapeutkę z Laboratorium Psychoedukacji - niestety jeszcze nie ma go w sieci&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/art,78,stlumione-uczucia-nie-znikaja-kiedys-powroca.html"&gt;Stłumione uczucia nie znikają. Kiedyś powrócą&lt;/a&gt;, Jennifer Guntzelman, Deon.pl, 18.10.2010&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1405329628398081765?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1405329628398081765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/10/lektury-na-dzien-zaduszny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1405329628398081765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1405329628398081765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/10/lektury-na-dzien-zaduszny.html' title=':: Lektury na Dzień Zaduszny ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TM3l0rQxP-I/AAAAAAAADQs/BQ5S2FYC6Y0/s72-c/Smutek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6783438696300427372</id><published>2010-10-18T20:47:00.005+02:00</published><updated>2010-10-18T21:28:03.325+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Zapiski na biletach :: Michał Olszewski ::</title><content type='html'>Któregoś roku studiów przez wakacje dojeżdżałam do Gdańska do pracy. Raz w tygodniu sprzątałam biura. Przyjeżdzałam w czwartek wieczorem, zostawiałam rzeczy u siostry, potem szłam ze znajomymi na imprezę do Kwadratowej, z której wracałam późno, w piątek cały dzień pracowałam, w sobotę wczesnym rankiem jechałam osobówką do Olsztyna. I ta podróż poranna, niespieszna, miała swój urok, w przeciwieństwie do podróży pospiesznym. Zaspani mężczyźni, wiejskie gospodynie, rozmowy, które przeciętny student rzadko kiedy może posłuchać, niespiesznie sunące krajobrazy za oknami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zapiski na biletach" Michała Olszewskiego to właśnie opowieść o tęsknocie za takim światem. Światem, który powoli odchodzi w przeszłość - powstaje coraz więcej lepszych dróg, które nie przebiegają już środkiem miejscowości, pociągi jeżdżą coraz szybciej, więc i z ich okien niewiele już można dojrzeć. To zresztą symbol szybkich przemian, w obliczu jakich znalazł się nasz kraj. Jednak stare tak łatwo nie ustępuje - wystarczy wypuścić się w głąb, na lokalne drogi, lokalne połączenia kolejowe i PKS by zanurzyć się w tym, co lada moment będzie przeszłością. Symbolem starego i nowego, kilkakrotnie w książce przywoływanym, staje się kiczowaty zajazd Flamingo w okolicach Alwerni - miejsce sobotnich dyskotek, gdzie miejscowa młodzież marzy o ucieczce ze swojego szarego życia, a przyjezdni dziwią się wszechobecnemu kiczowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TLyaX3SAmII/AAAAAAAADQk/kkRqgUgf81w/s1600/zapiskinabiletach.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TLyaX3SAmII/AAAAAAAADQk/kkRqgUgf81w/s320/zapiskinabiletach.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529464177271281794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałam się porwać tej książce, jej niespiesznemu, wciągającemu rytmowi. Zdjęciom autora, ilustrującym tekst. Szukałam opisywanych miejsc na mapce, od której zaczyna się książka. Znalazłam nawet Barczewo, siedzibę gminy, w której się wychowałam - jego przenośna nazwa, "Wenecja Północy", służy Olszewskiemu do refleksji nad naśladownictwem w naszej kulturze. I proponuje paradoksalne odwrócenie sytuacji: a co, gdyby tak Wenecję nazwać "Barczewem Południa"? Humor czy zwracanie uwagi na tkwiące w miejscach, ludziach, zdarzeniach paradoksy, to też ważna część tej książki. Ale czy paradoksem nie jest przede wszystkim współczesna Polska?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Michał Olszewski, Zapiski na biletach, WAB, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6783438696300427372?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6783438696300427372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/10/zapiski-na-biletach-micha-olszewski.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6783438696300427372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6783438696300427372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/10/zapiski-na-biletach-micha-olszewski.html' title=':: Zapiski na biletach :: Michał Olszewski ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TLyaX3SAmII/AAAAAAAADQk/kkRqgUgf81w/s72-c/zapiskinabiletach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5165717197023861045</id><published>2010-09-28T21:39:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T22:18:17.127+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Palestyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Izrael'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Proboszcz w sercu piekła :: Nandino Capovilla</title><content type='html'>Nie wiem, jaki macie obraz konfliktu palestyńsko-izraelskiego, ale ja, dzięki mediom, mam dość jednoznaczny: palestyńscy terroryści i niewinnie mordowani żydowscy cywile. Do tej pory nie zastanawiałam się, dlaczego właśnie tak ten konflikt jest przedstawiany. Zważywszy na to, że jesteśmy w dość silnej orbicie politycznych wpływów Stanów Zjednoczonych, ale też będąc świadkami cierpień, jakie spotkały naród żydowski podczas II wojny światowej, chyba nietrudno zrozumieć, dlaczego Żydzi są zawsze obsadzani w roli ofiary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem maleńka książeczka, "Proboszcz w sercu piekła" - zapis wywiadu przeprowadzonego przez ks. Nandino Capovillę z abuną Manuelem Mussalamą, otrzymana dzięki uprzejmości Wydawnictwa eSPe, pokazuje drugą stronę medalu. Do tego z perspektywy naocznego świadka, palestyńskiego księdza, który pracował w Strefie Gazy. Konflikt palestyńsko-izraelski czy konflikt pomiędzy głównymi siłami politycznymi Palestyńczyków, Hamasem i Fatah, są niejako tłem. Na pierwszy plan wysuwają się cierpienia cywilnych ofiar konfliktu w jego odsłonie z Bożego Narodzenia 2008 r., kiedy to nastąpił atak Izraela na Gazę. Okazuje się, że Izraelczycy nie pozostają dłużni w stosowaniu przemocy - strzelają do małych dzieci i kobiet, stosują bomby fosforowe (powodujące palące się rany), bombardują palestyńskie karetki, utrudniają ludności Gazy dostęp do pożywienia, wody czy prądu. Prawa człowieka są łamane na wszystkie możliwe sposoby. Tymczasem Palestyńczycy są wobec siebie solidarni, mimo, że są wyznawcami dwóch różnych religii - chrześcijaństwa i islamu - potrafią udzielać sobie wzajemnej pomocy i wsparcia nawet w tak trudnych momentach. Do tego sugestywne zdjęcia, najbardziej chyba to, na którym może półtoraroczny chłopiec z obawą patrzy w niebo i to, z którego patrzy na nas może dwuletnia pacjentka palestyńskiego szpitala, mocno poparzona na buzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TKJMIJPNPLI/AAAAAAAADPc/V13H0tbPIug/s1600/proboszcz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 311px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TKJMIJPNPLI/AAAAAAAADPc/V13H0tbPIug/s320/proboszcz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522059795912015026" /&gt;&lt;/a&gt;To, czego mi zabrakło, to nakreślenia tła politycznego konfliktu, tak, abyśmy wiedzieli, o co toczy się ta wojna, ale też nakreślenia układu sił politycznych wśród samych Palestyńczyków. Przyznam, że nie bardzo rozumiałam, czym różnią się Hamas i Fatah, poza tym, że za rządów Hamasu w Gazie panowała większa dyscyplina i porządek. Zabrakło mi też wyjaśnienia, skąd biorą się akty terroru popełniane przez Palestyńczyków (tylko niejasna sugestia, że popełniają je niektórzy Palestyńczycy i to oni powinni być pociągnięci do odpowiedzialności) i tego, skąd jednak bierze się broń w kanałach do transportu żywności (Strefa Gazy, ze względu na liczne embarga, jest zaopatrywana w żywność i inne produkty podziemnymi tunelami z Egiptu) i komu właściwie ona jest potrzebna. Nie przekonuje mnie stwierdzenie w rodzaju "czują się zagrożeni, to potrzebują mieć broń".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmówcy mają w każdym razie nadzieję, że pokój jest możliwy. Informują o przebiegu europejskich polityków czy papieża Benedykta XVI, aby w ten sposób próbować wywrzeć większy nacisk na Izrael. Zabiegają także o zmianę sposobu omawiania konfliktu w mediach, tak, aby relacjonowany on był w sposób bardziej bezstronny, niż ma to miejsce do tej pory.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Nandino Capoville, "Proboszcz w sercu piekła", Wydawnictwo eSPe, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5165717197023861045?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5165717197023861045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/proboszcz-w-sercu-pieka-nandino.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5165717197023861045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5165717197023861045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/proboszcz-w-sercu-pieka-nandino.html' title=':: Proboszcz w sercu piekła :: Nandino Capovilla'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TKJMIJPNPLI/AAAAAAAADPc/V13H0tbPIug/s72-c/proboszcz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8044548460384771492</id><published>2010-09-22T18:03:00.003+02:00</published><updated>2010-09-22T18:03:00.162+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura marynistyczna'/><title type='text'>:: Kolebka nawigatorów :: Karol Olgierd Borchardt</title><content type='html'>Książkę Karola Olgierda Borchardta "Znaczy kapitan" przez wiele lat widziałam na półkach z książkami w domu moich rodziców. Tytuł intrygował mnie do tego stopnia, że w wieku -nastu lat w końcu po nią sięgnęłam. Bardzo mi się podobała. Dlatego, gdy dwa tygodnie temu zobaczyłam, że moja biblioteka ma w katalogu inną książkę Karola Olgierda Borchardta, "Kolebka nawigatorów", zarezerwowałam ją bez wahania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TJoWxO4pmBI/AAAAAAAADL4/cHWXOa1MHzI/s1600/kolebkanawigatorow.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TJoWxO4pmBI/AAAAAAAADL4/cHWXOa1MHzI/s320/kolebkanawigatorow.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519749328361068562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś czytał książkę "Znaczy Kapitan", "Kolebka" jest dość podobna - to ciąg luźno powiązanych ze sobą opowiadań. Niektóre dotyczą narodzin polskiej marynarki w momencie odzyskania niepodległości i dalszej jej historii, pokazanej przez życiorysy ludzi, którzy tę marynarkę tworzyli. Inne wspominają historie z życia autora i jego kolegów z czasów rejsów na statku szkoleniowym Szkoły Morskiej w Tczewie "Lwów". Jeszcze inne to dalsze losy autora - a to z czasów służby na morzu, a to wykładowcy starającego się swoim studentom przekazać nie tylko swoją wiedzę, ale też swoją filozofię życia. Jeszcze inne zawierają wyniki poszukiwań historycznych Borchardta związanych z tematyką morską - jak na przykład opowieść o chronometrach, występująca zresztą w książce w dwóch wersjach czy historia statku "Krótka Koszulka", która jest bardzo długim wstępem do informacji o nagrodzie zdobytej przez polskiego kapitana "Daru Pomorza". Całość opowiedziana z humorem i pogodą ducha oraz lekkim patosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karol Olgierd Borchardt był zresztą sam ciekawą postacią. Według biogramu, zamieszczonego na stronie Wydawnictwa Bernardinum, Żył w latach 1905-1986, urodził się w Moskwie, dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Wilnie. Ukończył szkołę Morską w Tczewie. Całe swoje życie służył morzu. Przed wojną pływał m.in. na transatlantykach "Polonia", "Kościuszko" i "Piłsudski". Podczas wojny pełnił służbę na morzu. Po powrocie do kraju w 1949 pracował już tylko na lądzie, pozbawiony decyzją polityczną prawa uprawiania zawodu oficera Marynarki Handlowej. Wykładał w Wyższej Szkole Morskiej, ucząc przyszłych oficerów floty handlowej i rybackiej m.in. astronawigacji, nawigacji, locji, oceanografii i wiedzy okrętowej. Był autorem artykułów i książek poświęconych tematyce marynistycznej, ale co ciekawsze, także malował akwarele i szkicował (kilka jego prac zostało zreprodukowanych w książce). Więcej na jego temat na poświęconej mu &lt;a href="http://borchardt.com.pl/"&gt;stronie&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Karol Olgierd Borchardt, "Kolebka nawigatorów", Wydawnictwo Bernardinum, Pelplin 2010. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8044548460384771492?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8044548460384771492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/kolebka-nawigatorow-karol-olgierd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8044548460384771492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8044548460384771492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/kolebka-nawigatorow-karol-olgierd.html' title=':: Kolebka nawigatorów :: Karol Olgierd Borchardt'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TJoWxO4pmBI/AAAAAAAADL4/cHWXOa1MHzI/s72-c/kolebkanawigatorow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2085099816101326209</id><published>2010-09-12T15:33:00.000+02:00</published><updated>2010-09-12T15:33:35.852+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminał'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dominikanie'/><title type='text'>:: Officium Secretum. Pies Pański :: Marcin Wroński</title><content type='html'>Bardzo rzadko sięgam po kryminały. Kiedyś miałam fazę na Raymonda Chandlera, bo swego czasu polecał go Tomasz Beksiński w jednej ze swoich audycji, potem siostra poleciła mi "Lesia" Joanny Chmielewskiej, który jest nie tyle kryminałem, co jego parodią. Ale do gatunku jako takiego mnie nie ciągnie. No, chyba, że porusza inne, ciekawe dla mnie wątki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład wątki związane z dominikanami. Stąd znalazły się swego czasu w szafce książeczka "Bezpański pies" i książka "Pan Szatan" Irka Grina. Bohaterem obu jest prywatny detektyw Józef Maria Dyduch, były dominikanin, w tle miasto Kraków. Postać dosyć oryginalna. Dlatego też ostatnio znalazła się w szafce książka Marcina Wrońskiego "Officium Secretum. Pies Pański". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIzTVzBqSlI/AAAAAAAADLc/x35cy_3q1XI/s1600/officium+secretum.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 209px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIzTVzBqSlI/AAAAAAAADLc/x35cy_3q1XI/s320/officium+secretum.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516016015049902674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater książki to dominikanin, ojciec Marek Gliński, który wraca do Lublina oficjalnie jako wykładowca KUL, jednak mając do wykonania także misję nieoficjalną. Jaką, tego stopniowo dowiadujemy się wraz z rozwojem akcji, nie tylko obserwując poczynania samego Glińskiego, ale również oczami tropiących go dziennikarza i policjanta. Stopniowo poznajemy też jego przeszłość - okazuje się, że przed wstąpieniem do zakonu był agentem SB, co nadal pamięta jeszcze wiele osób, między innymi pewien pracownik Uniwersytetu... Z kolei ambitna córka tegoż pracownika próbuje zrobić karierę polityczną wykorzystując to, że jej ojciec był prześladowany przez służby - nawet jeśli samego ojca zdążyła znienawidzić za ciągłą nieobecność w domu. A skoro jest kryminał, musi być też trup, tym razem franciszkański. Ale wszystkiego nie zdradzę. Przeczytajcie sami. Chociaż gdybym miała wybierać, to zdecydowanie bardziej podobają mi się książki Irka Grina, ze względu na chandlerowski, podszyty ironią i dystansem, sposób sportretowania głównego bohatera. Gliński wydaje się mało wyrazisty, także przez to, że jest pokazany z dwóch perspektyw równocześnie: wszechwiedzącego (lecz mało gadatliwego) narratora w trzeciej osobie, który głównie rejestruje zachowania, ale też ciekawskiego dziennikarza, który nie wie wszystkiego, ale za to myśli bardzo schematycznie.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego dominikanie są w Polsce tak dobrymi kandydatami na bohaterów kryminałów? Wielowiekowe skojarzenia z Inkwizycją? Może też prestiż samego zakonu - obydwu dominikańskich bohaterów, i Dyducha, i Glińskiego, wyróżnia zamiłowanie do luksusu i drogich gadżetów, co może być pewną wskazówką, swego rodzaju chińskim portretem (dla niewtajemniczonych: to technika projekcyjna stosowana w badaniu marek - badani maja za zadanie wyobrazić sobie markę jako człowieka, i po tym jak go opiszą, można wnioskować, jaki wizerunek marki naprawdę noszą w głowie). A może macie jeszcze jakieś inne pomysły?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Marcin Wroński, Officium Secretum. Pies Pański, WAB, Warszawa 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2085099816101326209?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2085099816101326209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/officium-secretum-pies-panski-marcin.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2085099816101326209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2085099816101326209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/officium-secretum-pies-panski-marcin.html' title=':: Officium Secretum. Pies Pański :: Marcin Wroński'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIzTVzBqSlI/AAAAAAAADLc/x35cy_3q1XI/s72-c/officium+secretum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3676299654017158042</id><published>2010-09-09T23:51:00.004+02:00</published><updated>2010-09-10T00:06:41.176+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XXI wieku'/><title type='text'>:: Czas w dom zaklęty :: Katarzyna Enerlich</title><content type='html'>Szybko zapadający jesienny zmierzch i wiatr zacinający deszczem o szyby, a w domu herbata, ciepły koc, i książka. Najlepiej z optymistycznym przesłaniem, że w życiu po tych trudniejszych momentach przychodzi czas na lepsze, że kiedyś znowu będzie słonecznie i ciepło. Jak chociażby "Czas w dom zaklęty", trzecia książka Katarzyny Enerlich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIlXVaxT9MI/AAAAAAAADLI/jT1xOiqjq7Y/s1600/Czaswdomzaklety.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIlXVaxT9MI/AAAAAAAADLI/jT1xOiqjq7Y/s320/Czaswdomzaklety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515035244166902978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka opowiada historię Ruty, mieszkanki małego mazurskiego miasteczka i jest w niej kilka planów czasowych. Ruta, wówczas jeszcze uczennica, wprowadza się z matką do starego domu na przedmieściu. Wymarzona sielanka, dzięki wyjątkowo toksycznej sąsiadce, szybko stanie się koszmarem: podsłuchiwanie, awantury, pobicia, mniejsze lub większe nieprzyjemności. Nie wytrzyma tego ani zdrowie matki Ruty, ani samej Ruty, która poroni upragnione dziecko, ani też mężczyzna, z którym żyje Ruta i który - na skutek intryg sąsiadki - odejdzie. Ruta musi określić i ułożyć swoje życie na nowo, a pretekstem stanie się prośba umierającej sąsiadki o wizytę i o wybaczenie win. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciągająca jest sama historia. Trudno uwierzyć, że wydarzyła się naprawdę, że tacy ludzie jak owa powieściowa sąsiadka, istnieją. Że czyjaś manipulacja może tak skutecznie odebrać nam wiarę w siebie i we własne zdolności, czy chęć do walki o siebie. Dlatego opowieść Ruty tak bardzo porusza. Daje też nadzieję: nawet na gruzach starego można zacząć budować na nowo (Ruta nie może mieć dzieci, nie może być z ukochanym mężczyzną, który po niepowodzeniu związku wrócił do kapłaństwa, jedyne, co może zrobić, to zrealizować swój talent artystyczny), ale też można okrężną drogą dojść do spełnienia swoich pragnień i marzeń (mimo niepowodzenia w egzaminach na studia plastyczne, Ruta kończy inny kierunek, ale równocześnie doskonali swój talent). Można też wybaczyć dawnym wrogom i w ten sposób ostatecznie zakończyć ciągnące się sprawy z przeszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się pomysł z zamieszczeniem w książce obrazów - autorką prac jest &lt;a href="http://monika-bogdanowicz.pl/"&gt;Monika Bogdanowicz&lt;/a&gt;, artystka z Reszla. To, co bym zmieniła, to opowiedziałabym historię krótszymi i prostszymi zdaniami - jest tak mocna, że prosi się o surowość i oszczędność stylu. Wyrzuciłabym też przypis ze strony 84, który brzmi następująco: &lt;blockquote&gt;O wyższości prowincji nad wielkimi miastami Autorka pisze również w swoich wcześniejszych powieściach: "Prowincja pełna marzeń" oraz "Prowincja pełna gwiazd", wydanych przez wydawnictwo MG, w 2009 i 2010 roku.&lt;/blockquote&gt; co o tym sama myślę, pisałam przy okazji recenzji poprzedniej książki &lt;a href="http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/prowincja-pena-gwiazd-katarzyna.html"&gt;tu&lt;/a&gt;, więc nie chcę się już powtarzać. I mam cichą nadzieję, że kolejna, zapowiadana już przez wydawcę książka, "Kwiat Diabelskiej Góry", będzie wolna od wprost wyłożonej tezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w ogóle, pani Katarzyna prowadzi &lt;a href="http://prowincjapelnamarzen.blog.pl/"&gt;bloga&lt;/a&gt;, którego podczytuję. Z tego, co pisze o korespondencji od czytelników, widać, jak bardzo są potrzebne takie książki: pełne ciepła i wiary w to, że nawet to, co najbardziej zagmatwane, w końcu się poukłada. Zresztą... Sama też lubię takie czytać. Zwłaszcza w długie, jesienne wieczory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna Enerlich, Czas w dom zaklęty, Wydawnictwo MG, Warszawa 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3676299654017158042?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3676299654017158042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/czas-w-dom-zaklety-katarzyna-enerlich.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3676299654017158042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3676299654017158042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/czas-w-dom-zaklety-katarzyna-enerlich.html' title=':: Czas w dom zaklęty :: Katarzyna Enerlich'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIlXVaxT9MI/AAAAAAAADLI/jT1xOiqjq7Y/s72-c/Czaswdomzaklety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6571044045948064356</id><published>2010-09-07T23:01:00.006+02:00</published><updated>2010-09-07T23:20:31.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza Ameryki Południowej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><title type='text'>:: Zeszyty don Rigoberta :: Mario Vargas Llosa</title><content type='html'>Zbieram wszystkie powieści Mario Vargasa Llosy, to jeden z moich ulubionych pisarzy i jego powieści zazwyczaj mnie nie rozczarowują. Zazwyczaj, bo właśnie przyszedł czas na pierwsze rozczarowanie. "Zeszyty don Rigoberta" to dalszy ciąg losów don Rigoberta i jego synka Fonsito oraz donii Lukrecji (niezwykle ponętnej żony don Rigoberta oraz macochy Fonsito), znanych z "Pochwały macochy". Po tym, jak don Rigoberto i donia Lukrecja rozstali się na skutek przemyślnej intrygi Fonsito, w tej książce znowu się schodzą (i również na skutek matactw chłopca). Zanim jednak się zejdą, wysyłają sobie anonimy z fantazjami erotycznymi czy pseudo-intelektualnymi rozważaniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIaovPpdYAI/AAAAAAAADLA/NoFY7U8_cJ0/s1600/zeszyty.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIaovPpdYAI/AAAAAAAADLA/NoFY7U8_cJ0/s320/zeszyty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514280323369492482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sequele niestety często nie wychodzą. Ten wybitnie nie wyszedł. O ile "Pochwała macochy" jeszcze może wydać się ciekawa, o tyle "Zeszyty don Rigoberta" wydają się przy niej rozwlekłe i przegadane. Wynudziłam się nad tą książką jak mops. Dokładnie tak, jak ostrzegał mnie kolega z pracy, który wcześniej to czytał (chociaż jemu podobały się jeszcze niektóre rozważania, na przykład o ekologii). Na domiar złego moja walizka z innymi książkami była wysoko nade mną i raczej trudno było dokonać w trakcie jazdy pociągu stosownej podmiany. Nawet książkowe perwersje już aż tak nie szokują, po tym co pisali w minionym wieku Jerzy Kosiński, Henry Miller i inni pisarze. Czasem odnoszę też wrażenie, czytając niektóre z tego typu książek - i miałam to wrażenie czytając "Zeszyty", że pisarz szukał pretekstu dla uzewnętrznienia swoich fantazji erotycznych, a akcja została jedynie do nich sztucznie dodana, i ostatecznie całość się po prostu nie klei. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew cytatowi z San Francisco Chronicle zamieszczonemu na okładce, tej oto treści: &lt;blockquote&gt;Powieść peruwiańskiego pisarza jest komiczna, erotyczna, pedantyczna i tajemnicza - nigdy zaś nudna. &lt;/blockquote&gt; stwierdzę krótko: nuda jak flaki z olejem. Jedyne, co się może podobać, to wykorzystanie rysunków i liczne nawiązania do biografii Egona Schiele. Ponieważ ostatnio bardziej interesuję się sztuką, ten wątek chłonęłam z ciekawością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mario Vargas Llosa, "Zeszyty don Rigoberta", Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6571044045948064356?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6571044045948064356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/zeszyty-don-rigoberta-mario-vargas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6571044045948064356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6571044045948064356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/zeszyty-don-rigoberta-mario-vargas.html' title=':: Zeszyty don Rigoberta :: Mario Vargas Llosa'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TIaovPpdYAI/AAAAAAAADLA/NoFY7U8_cJ0/s72-c/zeszyty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8043794443992402917</id><published>2010-09-02T21:25:00.005+02:00</published><updated>2010-09-02T21:49:31.254+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza dominikańska'/><title type='text'>:: Topiel :: Junot Diaz</title><content type='html'>Sięgnęłam po "Topiel" Junota Diaza, bo podobał mi się "Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao" tegoż samego autora. Również się nie zawiodłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narracja "Topieli" jest podzielona na mini-opowiadania, a do tego mamy dwa, a nawet trzy przenikające się plany czasowe. Pierwszy to dzieciństwo głównego bohatera - Ramona - spędzone w ubogiej dzielnicy Dominikany, niełatwe relacje z ojcem, potem emigracja ojca do Stanów i jego wieloletnia nieobecność, a przy tym niezrozumiałe - bo oglądane oczami dziecka - zachowania matki, związane ze sporadycznymi powrotami męża. Drugi plan to aktualne życie narratora - pokręcony związek, który ostatecznie się rozpada, praca robotnika firmy meblarskiej, dorabianie sobie sprzedażą narkotyków, trawka i inne narkotyki. Ostatnia część książki przynosi wyjaśnienie losów ojca i z tym wiąże się ciekawy zabieg literacki - narrator rezygnuje z perspektywy dziecka, a staje się narratorem trzecioosobowym, wszechwiedzącym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH_6x-VaShI/AAAAAAAADK4/Bv_jBb3wPRQ/s1600/topiel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH_6x-VaShI/AAAAAAAADK4/Bv_jBb3wPRQ/s320/topiel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512400205378112018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko opowiedziane oszczędną, realistyczną (momentami wręcz naturalistyczną) prozą. Brak ocen, brak interpretacji, brak moralizowania, tylko same fakty i zachowania postaci. To częsty zabieg stosowany w sytuacjach, gdy dana rzeczywistość nieco przerasta piszącego, gdy tak naprawdę nie ma na nią wytłumaczenia ani lekarstwa. Dzięki temu sami jesteśmy w stanie w nią wejść, spróbować jej, wręcz doświadczyć, jak wygląda życie dzieciaków w ubogiej dzielnicy, a potem - życie tych samych dzieciaków jako dorosłych. Mamy poczucie czegoś zmarnowanego, jakiejś kompletnej beznadziei, w której coraz bardziej grzęźniemy, a tylko czasem przebłysk tęsknoty za czymś innym, lepszym - tak, jak  bohaterowie książki Diaza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Junot Diaz, Topiel, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8043794443992402917?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8043794443992402917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/topiel-junot-diaz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8043794443992402917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8043794443992402917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/09/topiel-junot-diaz.html' title=':: Topiel :: Junot Diaz'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH_6x-VaShI/AAAAAAAADK4/Bv_jBb3wPRQ/s72-c/topiel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1820381785163895832</id><published>2010-08-31T21:47:00.005+02:00</published><updated>2010-08-31T22:11:36.891+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podhale'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góralszczyzna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Sklep potrzeb kulturalnych :: Antoni Kroh</title><content type='html'>Mam w firmie kolegę, z którym czasem ucinamy sobie mniej lub bardziej intelektualne dyskusje. Dyskusja o paradygmatach zaowocowała tym, że zaproponowałam koledze przeczytanie książki Thomasa Kuhna "Struktura rewolucji naukowych". Kolega nie pozostał mi dłużny i przyniósł mi książkę N. Davida Mermina "Czas na czas. Klucz do teorii Einsteina". Spodziewając się, że jako rasowa humanistka na widok wzorów zawyję z rozpaczy i zazgrzytam zębami, powiedział "A tu masz drugą książkę, gdyby ta pierwsza była za trudna". Ku swojemu zdziwieniu zobaczyłam "Sklep potrzeb kulturalnych" Antoniego Kroha. Rzecz jasna, nie muszę mówić, co czytałam w miniony weekend, a która książka czeka dopiero na swoją kolej na stosiku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH1hIFpYEjI/AAAAAAAADKw/dEiPPMIvyOU/s1600/skleppotrzebkulturalnych.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH1hIFpYEjI/AAAAAAAADKw/dEiPPMIvyOU/s320/skleppotrzebkulturalnych.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511668310553924146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antoni Kroh nie rozczarował, a wciągnął tak, że czytałam cały weekend. "Sklep Potrzeb Kulturalnych" również opowiada jego własną biografię, ale inny jej fragment, również w formie krótkich opowiadań. Tym razem jednak nie ciotki i wujkowie są ich bohaterami. Autor wraca do trzech lat dzieciństwa, spędzonych w Bukowinie Tatrzańskiej. Książka zawiera liczne obserwacje dotyczące kultury góralskiej, tej, jaką ona faktycznie była w czasach młodości autora, a za jaką ją uważano. Ot, chociażby zbójnicki, czyli taniec wymyślony współcześnie (czy zbójnicy byli w stanie uczyć się na pamięć skomplikowanych układów tanecznych?). Co się chyba nie za bardzo zmieniło. Rozprawia się z polskim mitem "śwarnego harnasia" - silnego, niezależnego i wolnego człowieka. Pokazuje dystans górali do "ponów", czyli miastowych. Snuje liczne dygresje dotyczące Podhala i okolic - można się dowiedzieć, że językowo polski góral ma więcej wspólnego z jego słowackim odpowiednikiem, niż na przykład z nizinnym chłopem z Mazowsza. Opowiada historię wysiedlenia Łemków czy emigracji zarobkowej górali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale Sklep Potrzeb Kulturalnych to przede wszystkim historie z dzieciństwa. Mamy i opowieść o ciotce, rolniczej edukatorce, która jednemu z gazdów podarowała plakat tej oto treści: "Jaja w gnieździe przetrzymane, to są jaja zmarnowane" (który to plakat budził potem wielką uciechę wśród ponów). O niezrozumieniu przez młodego Antka, jak to Hawrań, góra oglądana przez okno domu Babuni, może się znajdować po drugiej stronie granicy. O tym, że tradycyjne góralskie buty były jadalne i nierzadko dziewczyna sądziła, że chłopak spotyka się z nią z czystej sympatii, a tymczasem okazywało się, że chodziło tylko i wyłącznie o konsumpcję jej... kierpców. O lokalnym jasnowidzu Kikli, po którego śmierci nadchodzące wojny wróżył niszczejący krzyż na grobie czy mężczyznach, którzy wykopali z grobu i spalili na stosie ciało gazdy podejrzewanego o pośmiertne sprowadzenie klęsk na wieś. No, ale nie będę ujawniać zbyt wiele - sprawdźcie sami, jakie jeszcze niezwykłe opowieści kryją się w tej książce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Antoni Kroh, Sklep Potrzeb Kulturalnych, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1820381785163895832?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1820381785163895832/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/sklep-potrzeb-kulturalnych-antoni-kroh.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1820381785163895832'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1820381785163895832'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/sklep-potrzeb-kulturalnych-antoni-kroh.html' title=':: Sklep potrzeb kulturalnych :: Antoni Kroh'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TH1hIFpYEjI/AAAAAAAADKw/dEiPPMIvyOU/s72-c/skleppotrzebkulturalnych.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1032206768975720460</id><published>2010-08-22T17:46:00.005+02:00</published><updated>2010-08-22T18:10:23.873+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza XX wieku'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza hiszpańska'/><title type='text'>:: Dziewczyna w złotych matkach :: Juan Marse</title><content type='html'>Kiedy czytam jakąś powieść - zwłaszcza obyczajową - zazwyczaj zastanawiam się, jak przełożyły się na nią wątki z życia autora. Co było prawdą, co zaś całkowitym zmyśleniem. W przypadku gatunków, których zadaniem jest dokumentowanie rzeczywistości - takich jak reportaż, publicystyka - to pytanie właściwie nie powinno być podnoszone, zrozumiałe przez się jest, że ich zadaniem jest wierne odzwierciedlanie. A jednak, jak pokazała kontrowersyjna biografia Ryszarda Kapuścińskiego, jest w nich miejsce także na koloryzację rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie o relacje między prawdą a zmyśleniem w literaturze posłużyło za kanwę powieści Juana Marse, "Dziewczyna w złotych majtkach". Oto starzejący się pisarz, Luys Forest, który resztę swojego życia spędza w małej miejscowości Calafell, spisuje swoją biografię. Znienacka w jego życiu pojawia się wyjątkowo niesforna siostrzenica, Mariana, która oferuje mu przepisywanie jego wspomnień. Dzięki jej dociekliwości i trudnym pytaniom wiele spraw okazuje się być zupełnie innymi niż się wpierw wydawało, włącznie z tytułowymi złotymi majtkami. I to jeszcze jest w miarę ciekawe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/THFGmb11k2I/AAAAAAAADJ0/jmJHPcFbzfM/s1600/dziewczyna+w+zlotych+majtkach.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 191px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/THFGmb11k2I/AAAAAAAADJ0/jmJHPcFbzfM/s320/dziewczyna+w+zlotych+majtkach.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508261445373367138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama powieść już aż tak ciekawa nie jest. Dawno nie wynudziłam się tak przy żadnej książce. Do tego erotyka, którą wydawnictwo Znak reklamowało książkę w materiałach promocyjnych, nie jest jakoś specjalnie powalająca. Ot, stary człowiek przygląda się młodej dziewczynie i jej przyjaciołom (oraz ich wspólnym igraszkom), a na końcu okazuje się, że też jeszcze może. Może tak było pod koniec lat 70., może w zestawieniu z wątkami politycznymi w Hiszpanii ta książka mogła budzić jakieś kontrowersje. Drugie moje wrażenie było takie, że autor wyszedł od jakiejś swojej erotycznej fantazji i próbował do niej coś naprędce dobudować. Z mojej perspektywy - nic specjalnie mocnego, a wręcz wrażenie, że aby podrasować niespecjalnie porywającą książkę, na koniec potrzebna była jakaś patologia - w końcu nic tak nie służy sztuce, jak ona (co widać zwłaszcza w przypadku polskich filmów z ostatnich lat, które zostały obwołane najlepszymi). Ogólne wrażenie: przereklamowane. Choć przyznam, że okładka ładna i intrygująca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może ktoś z Was miał zupełnie inne odczucia przy lekturze tej książki? A jeśli dopiero planuje przeczytać, proszę, aby podzielił się swoimi wrażeniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Juan Marre, Dziewczyna w złotych majtkach, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1032206768975720460?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1032206768975720460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/dziewczyna-w-zotych-matkach-juan-marse.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1032206768975720460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1032206768975720460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/dziewczyna-w-zotych-matkach-juan-marse.html' title=':: Dziewczyna w złotych matkach :: Juan Marse'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/THFGmb11k2I/AAAAAAAADJ0/jmJHPcFbzfM/s72-c/dziewczyna+w+zlotych+majtkach.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6314671151516139468</id><published>2010-08-17T22:43:00.004+02:00</published><updated>2010-08-17T23:11:19.730+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamiętniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia rodzinne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='etnografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzienniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Starorzecza :: Antoni Kroh</title><content type='html'>Każdy z nas ma swoje wspomnienia, historie, ważne wątki, miejsca i osoby - czyli "starorzecza", jak nazywa je Antoni Kroh. O swoich własnych próbuje opowiedzieć w swojej najnowszej książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okładka książki i tytuł zaciekawiły mnie już podczas przeglądu nowości na półce w Trafficu, zapamiętałam na tyle, aby zarezerwować w bibliotece, gdy tylko pojawiła się w katalogu. Pierwsze wrażenie w tym wypadku okazało się trafne. Antoni Kroh, etnograf, historyk kultury oraz tłumacz, potrafi pisać, jak mało kto. Nie wiem, jak i kiedy tak szybko pochłonęłam opasłe tomiszcze jego wspomnień, w których historia życia autora (a właściwie wybrane z niej wydarzenia) przeplatają się ze wspomnieniach o ważnych i bliskich dla niego osobach oraz utraconej posiadłości rodzinnej - majątku ziemskim w Serebryszczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Starorzecza" są nietypową książką. Autobiografie czy biografie pisane są zazwyczaj chronologicznie. Tutaj narracja wije się zakolami jak meandry rzeki, czasem zbacza w dygresje, w których się urywa, a później dany wątek powraca jeszcze w innym rozdziale. To z jednej strony utrudnia lekturę, gdyż trzeba sobie przypomnieć daną postać (jak zwykle w książkach biograficznych czy autobiograficznych, brakuje mi rozrysowanego drzewa genealogicznego, które ułatwiałoby orientację w tekście), chociaż z drugiej strony jest ciekawe, bo właśnie nietypowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TGr1URkDR_I/AAAAAAAADJg/q6tM4oCYZg4/s1600/starorzecza.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TGr1URkDR_I/AAAAAAAADJg/q6tM4oCYZg4/s320/starorzecza.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5506483223074654194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Książka Kroha to także portret odchodzącej warstwy ziemiańskiej. Nader wyrazistym symbolem jest odebrany rodzinie przez władzę ludową majątek w Serebryszczu na Lubelszczyźnie (włącznie ze zmianą nazwy wsi na Srebrzyszcze). Ale także wartości niematerialne - specyficzna kindersztuba czy zwyczaje językowe, o których utrzymanie walczyły kolejne pokolenia. Kroh nie stroni przy tym od dystansu do samego siebie (zabawnie opowiedziane perypetie z przekręcaniem pisowni nazwiska) czy typowo etnograficznych spostrzeżeń dotyczących zmian we współczesnej polszczyźnie (wspomniana historia przemianowania Serebryszcza na Srebrzyszcze) co dodatkowo ubarwia lekturę. Były takie momenty, że głośno śmiałam, a mama, czytająca artykuły w internecie, patrzyła na mnie z lekkim niepokojem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno spostrzeżenie: sporo wydanych ostatnio wspomnień jest pisana przez osoby z pokolenia moich rodziców (urodzeni w latach 40. minionego wieku) - książki Marii Diatłowickiej, Andy Rottenberg, czy Antoniego Kroha właśnie. Czyżby czuli potrzebę zostawienia po sobie czegoś trwałego, namacalnego, jak swoje spisane i wydane wspomnienia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Antoni Kroh, Starorzecza, Iskry, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6314671151516139468?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6314671151516139468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/starorzecza-antoni-kroh.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6314671151516139468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6314671151516139468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/starorzecza-antoni-kroh.html' title=':: Starorzecza :: Antoni Kroh'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TGr1URkDR_I/AAAAAAAADJg/q6tM4oCYZg4/s72-c/starorzecza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7760030300556582774</id><published>2010-08-07T15:02:00.010+02:00</published><updated>2010-08-22T18:11:55.329+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poradniki psychologiczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura dziecięca'/><title type='text'>:: Bajki rozebrane :: Tatiana Cichocka, Katarzyna Miller</title><content type='html'>Tytułowa książka, "Bajki rozebrane", to zapis dyskusji Tatiany Cichockiej i Katarzyny Miller nad kilkoma najbardziej znanymi baśniami: Kopciuszkiem, Calineczką, Brzydkim Kaczątkiem itp. Autorki wyszły z założenia, że każda z bajek mówi tak naprawdę o emocjach, o relacjach, o stawaniu się sobą, a ulubione bajki stają się przez nas ulubione, bo mówią o czymś ważnym dla nas. Spróbowały przesłanie tych bajek odczytać. Jest zresztą taki nurt w psychologii, w którym proponuje się specjalne bajki dla dzieci omawiające różne sytuacje życiowe i pojawiające się w nich emocje - tak aby pomóc dzieciom się z nimi uporać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1j36SCPRI/AAAAAAAADJI/Mvf3R30kP0A/s1600/bajkirozebrane.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1j36SCPRI/AAAAAAAADJI/Mvf3R30kP0A/s320/bajkirozebrane.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502664131905469714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza niektórymi z bajek wymienionych w książce, z dzieciństwa szczególnie zapamiętałam dwie opowieści. Pierwszą z tych bajek czytał mi Tata. "Kto pocieszy Maciupka", napisana przez Tove Jansson, opowiadanie luźno powiązane z Muminkami. Chyba musiałam tę bajkę bardzo lubić, bo Tata nazywał mnie długo imieniem głównego bohatera. Był to Maciupek - mały, mieszkający w pojedynkę troll. Dochodzące zza ścian domu dźwięki przyprawiały go o tak wielki strach, że w końcu uciekł z własnego domu. Błąkał się po lesie, nie mając odwagi ani przyłączyć się do imprezy organizowanej przez inne stworzonka, ale też drżąc przed groźną Buką, która pałętała się gdzieś po zaroślach. W końcu trafił na plażę, a tam odnalazł list od pewnej Drobinki, która również potrzebowała pocieszenia. Maciupek postanowił ją odnaleźć. Poczucie misji dało mu odwagę do rozmawiania z innymi stworzeniami, a także złość niezbędną do obrony przed Buką, gdy ta stanęła mu na drodze. Maciupek odnalazł Drobinkę. Nie umiejąc opowiedzieć jej o sobie, napisał do niej list. Gdy spotkali się ponownie, zostali przyjaciółmi. Gdy patrzę na tę bajkę z perspektywy dorosłego, widzę, jak samotność i odcinanie się od bliskich relacji z innymi, zamykanie się we własnej skorupie wyolbrzymia nasze lęki i trudne uczucia. Dopiero towarzystwo innych, możliwość podzielenia się sobą z nimi, ale też wyjście poza samego siebie i poza własne strachy, przynosi ulgę. To jest bajka o przezwyciężaniu lęku przed bliskością, ale też o nauczeniu się jak umiejętnie korzystać ze złości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1k8jetUuI/AAAAAAAADJQ/bhffkSTp_ww/s1600/ktopocieszymaciupka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 242px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1k8jetUuI/AAAAAAAADJQ/bhffkSTp_ww/s320/ktopocieszymaciupka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502665311195583202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z kolei jedną z pierwszych książek, które czytałam samodzielnie, i którą zapamiętałam, bo bardzo nad nią płakałam, to były "Przygody Filonka Bezogonka" Gosty Knutsson. Rzecz jest o małym kotku Filonku, którego krótko po urodzeniu zaatakował i dotkliwie pogryzł szczur - na skutek czego kocię nie ma ogona, a jedynie kikutek. Sam Filonek odczuwa dotkliwie ten brak - ogonek jest mu potrzebny do wyrażania złości. Wprawdzie starsze koty mówią mu to nieładnie się złościć, jednak Filonek czuje, że złość byłaby mu ona potrzebna, aby skutecznie bronić się przed agresją innych. A doświadcza jej sporo. Wyśmiewają się z niego koty w rodzinnej wsi, w mieście, gdzie Filonek zostanie przygarnięty przez miejską rodzinę, również nie jest lepiej. Domowy kot budzi zawiść kotów podwórkowych i mimo jego starań, nie udaje się mu nawiązać z nimi przyjaźni. Za to kotek dużo troski i wsparcia otrzymuje ze strony swojej ludzkiej rodziny, która docenia jego zasługi i troszczy się o niego. Przekonuje się też, że brak ogona w pewnych sytuacjach może być zaletą - kiedy Filonek się gubi, dzięki charakterystycznej cesze jest go łatwo odnaleźć. Czego można się nauczyć od Filonka? Tego, żeby nie szukać akceptacji wszystkich, tylko brać ją od tych, którym na nas rzeczywiście zależy. Znać swoją wewnętrzną wartość i akceptować swoje braki (w pewnych sytuacjach mogą stać się one naszymi zaletami). Być ciekawym i eksperymentować (bo nawet jeśli przy tym nieumyślnie wejdziemy komuś w drogę, to on nam o tym z pewnością powie). Pamiętać, że złość jest potrzebna, bo służy nam do obrony siebie i dbania o swoje potrzeby. Używać poczucia humoru - ono ułatwia kontakty z innymi. Mieć zaufanie do świata - nawet, jeśli się gubimy, zawsze pojawi się ktoś, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1lBGDpEFI/AAAAAAAADJY/K8ecjWEG15E/s1600/przygody+filonka+bezogonka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1lBGDpEFI/AAAAAAAADJY/K8ecjWEG15E/s320/przygody+filonka+bezogonka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5502665389196775506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jakie były Wasze ulubione bajki? Jak byście teraz je odczytali?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tatiana Cichocka, Katarzyna Miller, Bajki rozebrane, Feeria, Łódź 2009;&lt;br /&gt;Tove Jansson, Kto pocieszy Maciupka?, Nasza Księgarnia, Warszawa 1980;&lt;br /&gt;Gosta Knutsson, Przygody Filonka Bezogonka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2009.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7760030300556582774?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7760030300556582774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/bajki-rozebrane-tatiana-cichocka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7760030300556582774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7760030300556582774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/bajki-rozebrane-tatiana-cichocka.html' title=':: Bajki rozebrane :: Tatiana Cichocka, Katarzyna Miller'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TF1j36SCPRI/AAAAAAAADJI/Mvf3R30kP0A/s72-c/bajkirozebrane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2336284642039835436</id><published>2010-08-02T14:56:00.005+02:00</published><updated>2010-08-02T15:21:30.988+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przewodniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varsaviana'/><title type='text'>:: Zrób to w Warszawie! :: Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński</title><content type='html'>Napisanie doktoratu zaowocowało dużą ilością wolnego czasu, zwłaszcza w weekendy. Co by tu robić, aby zająć się czymś ciekawym a równocześnie odpocząć, i do tego jeszcze być w ruchu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzać swoje miasto. Mieszkam w Warszawie już dziewięć lat, ale cały czas poznaję nowe miejsca. Tutaj wciąż się coś dzieje. Wybór jest niekiedy bardzo trudny - dlatego w sukurs przychodzi najnowszy przewodnik wydany w Bibliotece Gazety Wyborczej, "Zrób to w Warszawie!", autorstwa Agnieszki Kowalskiej i Łukasza Kamińskiego. To książkowa wersja tekstów publikowanych co tydzień w warszawskim dodatku "Co jest grane", prezentujących najciekawsze - zdaniem dwójki dziennikarzy - miejsca współczesnej stolicy. Znajdziemy tutaj i knajpki, i galerie, i muzea, i parki, i inne lokalne ciekawostki. Napisane lekko i przystępnie (wszystkie teksty są zostały też przetłumaczone na język angielski), ilustrowane licznymi zdjęciami, z tyłu przewodnika skorowidz wszystkich miejsc z adresami, telefonami, godzinami otwarcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TFbBlOPK3rI/AAAAAAAADJA/NBb3NLOlJ3M/s1600/zrobtowwarszawie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 210px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TFbBlOPK3rI/AAAAAAAADJA/NBb3NLOlJ3M/s320/zrobtowwarszawie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500796840100683442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, jak to każdy wybór, i ten naznaczony jest pewną dozą subiektywności. Nie ma kilku miejsc, które osobiście uważam za ciekawe i godne polecenia. Są takie, które w mojej opinii niczym szczególnym się nie wyróżniają. A przede wszystkim - jest sporo takich, których jeszcze nie znam, lecz po przeczytaniu o nich, bardzo chcę je zobaczyć. Mój urlop się właśnie rozpoczyna - a zatem do dzieła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński, "Zrób to w Warszawie!, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2336284642039835436?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2336284642039835436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/zrob-to-w-warszawie-agnieszka-kowalska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2336284642039835436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2336284642039835436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/08/zrob-to-w-warszawie-agnieszka-kowalska.html' title=':: Zrób to w Warszawie! :: Agnieszka Kowalska, Łukasz Kamiński'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TFbBlOPK3rI/AAAAAAAADJA/NBb3NLOlJ3M/s72-c/zrobtowwarszawie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6380236151829553299</id><published>2010-07-25T12:02:00.003+02:00</published><updated>2010-07-25T12:41:18.683+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Matka Joanna od Aniołów :: Jarosław Iwaszkiewicz</title><content type='html'>Przyznaję się, że do twórczości Jarosława Iwaszkiewicza niespecjalnie mnie do tej pory ciągnęło, mimo, że jest jednym z ulubionych pisarzy mojej mamy i że kiedyś cytowała mi jedną z jego fabuł. Zdarzało się tu i ówdzie podczytać jakąś przychylną opinię o jego pisarstwie, a to obejrzałam "Tatarak" i pomyślałam, że warto by może sięgnąć - ale nie sięgałam. Aż wpadło mi w ręce w bibliotece nowe wydanie "Matki Joanny od Aniołów", o której to książce i filmie też zdarzało mi się coś tu i ówdzie słyszeć. Wpadło, wypożyczyłam, przeczytałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz dzieje się na Smoleńszczyźnie, w XVII wieku - do klasztoru sióstr urszulanek przybywa ksiądz Józef Suryn, jako kolejny duchowny oddelegowany przez władze kościelne do walki z dziejącymi się w klasztorze opętaniami. Ksiądz Suryn jest bardzo gorliwy i pobożny, zaangażowany w to, co robi (trudno mu nabrać dystansu do tego, co robi - stąd być może nie przepada za towarzystwem innych zakonników, którzy razem z nim przebywają w klasztorze i mają daleko większy dystans do sprawy), a przy tym jeszcze stosunkowo mało doświadczony życiowo. Do kobiet odnosi się z nabożnym szacunkiem. Łatwo też ulega wpływom. Nic więc dziwnego, że przełożona klasztoru, matka Joanna, wywiera na nim ogromne wrażenie. I nawet jeśli się okaże, iż jej opętanie polega raczej na chęci zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę niż spektakularnych działaniach złych duchów, ksiądz Suryn, chcąc ratować swoją ukochaną, dopiero ściągnie na siebie prawdziwe zło... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwL_Ho2iFI/AAAAAAAADI4/QupmlLqBKJk/s1600/iwaszkiewicz_matka+joanna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 190px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwL_Ho2iFI/AAAAAAAADI4/QupmlLqBKJk/s320/iwaszkiewicz_matka+joanna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497782424122591314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy tendencji współczesnych pisarzy do pisania ogromnych elaboratów ta krótka opowieść - wydanie liczy zaledwie 170 stron - robi jednak wrażenie. Jest w niej miejsce i na pogłębiony rysunek psychologiczny głównych bohaterów, i na ważkie pytania, czym tak naprawdę jest zło? Czy działanie zła przejawia się przez spektakularne widowiska, czy też raczej podstępnie sączy ono swój jad, wykorzystując największe nasze słabości, jak chęć uznania czy pragnienie szczęścia ukochanej osoby? Jest miejsce na humor, widoczny w scenach zbiorowych w lokalnej karczmie czy ironia widoczna w szkicu postaci znudzonego królewicza czy w scenie, w której dwaj świeccy podglądają egzorcyzmy. Kontrasty - jak chociażby pierwszoplanowa scena wybuchu opętania zakonnic w kościele ze zblazowanym dostojnikiem w tle. Znaczące przedmioty - jak siekiera, która pojawia się na początku i na końcu akcji. Do tego kunsztowna forma języka, bogatego w archaizmy i stylizacje, aby jak najlepiej oddać XVII-wieczną mentalność i obyczaje. W każdym razie, po tej lekturze czuję się zachęcona do sięgnięcia po inne książki Iwaszkiewicza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jarosław Iwaszkiewicz, "Matka Joanna od Aniołów", Wydawnictwo Znak, Kraków 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6380236151829553299?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6380236151829553299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/matka-joanna-od-anioow-jarosaw.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6380236151829553299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6380236151829553299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/matka-joanna-od-anioow-jarosaw.html' title=':: Matka Joanna od Aniołów :: Jarosław Iwaszkiewicz'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwL_Ho2iFI/AAAAAAAADI4/QupmlLqBKJk/s72-c/iwaszkiewicz_matka+joanna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6515804054031898573</id><published>2010-07-24T23:28:00.000+02:00</published><updated>2010-07-25T11:54:30.375+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Chmurdalia :: Joanna Bator</title><content type='html'>"Chmurdalia" to kontynuacja losów Dominiki Chmury, bohaterki "Piaskowej góry". Już poprzednia książka Joanny Bator podobała mi się bardzo, ze względu na sposób narracji, oryginalny styl autorki, łatwość operowania skomplikowaną fabułą (natłok wzajemnie zazębiających się wątków). "Chmurdalia" ma dokładnie te same cechy, co poprzedniczka - wyróżniający się styl, skomplikowana fabuła, w której losy poszczególnych postaci są umiejętnie ze sobą powiązane (łącznikiem głównym jest złoty nocnik, z którego kiedyś podobno skorzystał cesarz Napoleon stacjonujący ze swoimi wojskami na Kielecczyźnie, a który to przedmiot co i rusz zmienia właściciela). Do tego powtórzenia - kilkakrotnie pojawia się wątek zżytych ze sobą sióstr, podrzuconego dziecka, nieślubnych dzieci cesarza, matek o "kwoczych" cechach, co powodowało, że w ilości wątków, pomysłów, postaci mimo wszystko skupiałam się na tych, które były najważniejsze.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwEcmU9jiI/AAAAAAAADIw/HLOzr1Jb7M4/s1600/chmurdalia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 178px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwEcmU9jiI/AAAAAAAADIw/HLOzr1Jb7M4/s320/chmurdalia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497774134483848738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o czym jest "Chmurdalia"? Odbieram tę książkę jako opowieść o poszukiwaniu samej siebie przez młodą kobietę. Dominika wyrywa się spod wpływu nadopiekuńczej matki, która co i rusz chciałaby jej zaplanować przyszłość, wyrusza w podróż po różnych krajach Europy. Nigdzie nie osiedla się na stałe, nie próbuje osiągnąć stabilizacji ani wejść w utarte koleiny. Szuka swojej mitycznej "Chmurdalii" (nazwa wymyślonej przez Dominikę w dzieciństwie krainy, zaczerpnięta z wiersza Bolesława Leśmiana "Szczęście", "coś srebrnego dzieje się w chmur dali"), krainy szczęścia, swojego miejsca na ziemi. Zgodnie ze swoim nazwiskiem, płynie przez życie, jest w ciągłym ruchu. To, co jest jednak w tym poszukiwaniu stałe, to relacje z innymi ludźmi - przyjaciółmi czy osobami spotkanymi w drodze - a także pamięć o osobach, których już nie ma, czy minionych wydarzeniach. Być może los Dominiki można odczytywać też jako metaforę ludzkiego życia jako takiego, z całą jego zmiennością i niestałością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Joanna Bator, Chmurdalia, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6515804054031898573?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6515804054031898573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/chmurdalia-joanna-bator.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6515804054031898573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6515804054031898573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/chmurdalia-joanna-bator.html' title=':: Chmurdalia :: Joanna Bator'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TEwEcmU9jiI/AAAAAAAADIw/HLOzr1Jb7M4/s72-c/chmurdalia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4839956042132647153</id><published>2010-07-08T21:33:00.003+02:00</published><updated>2010-07-08T21:57:04.115+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Baleronowa ponad wagą :: Anna Ślęzak</title><content type='html'>Kiedy byłam jeszcze na studiach i krótko po studiach, fascynowało mnie, dlaczego tak obszerna część pism kobiecych poświęcona jest dietom wszelkiego rodzaju. Dlaczego moje koleżanki przechodziły istne męki Tantala, nie pozwalając sobie na słodycze czy pizzę. Przecież ja mogłam jeść wszystko i nic się nie działo! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czasu. Gdy osiągnęłam wiek Baleronowej - bohaterki i narratorki książki Anny Ślęzak "Baleronowa ponad wagą", to chociaż nie zmieniłam specjalnie swoich przyzwyczajeń kulinarnych, nagle okazało się, że to, co zjem, potrafi się tu i ówdzie zmagazynować. A i kobiet w zbliżonym do mojego wieku i stosujących różne diety, zauważam w moim otoczeniu coraz więcej. Stąd zainteresowanie perypetiami Baleronowej związanymi z utratą kolejnych kilogramów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDYo7Tdo4ZI/AAAAAAAADIA/09SbXQ0wbUQ/s1600/baleronowa-okladka-200px.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDYo7Tdo4ZI/AAAAAAAADIA/09SbXQ0wbUQ/s320/baleronowa-okladka-200px.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491621794926879122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Anny Ślęzak ma formę dziennika, prowadzonego przez Baleronową, która dokumentuje nie tylko utratę kolejnych kilogramów, ale swoje przemyślenia z tym związane, dialogi z mężem Baleronem, spotkania z przyjaciółkami, w trakcie których odchudzające się panie na moment zapominają o rygorze diety i raczą się słodkościami, dialogi z ekspedientką czy wyobrażone rozmowy owoców i warzyw w lodówce państwa Baleronów. Błyskotliwie i z poczuciem humoru, z różnych perspektyw. Autorka ma rozpoznawalny styl - to zarazem zaleta (jak do tej pory nie znałam żadnej książki na ten temat, która nie byłaby kolejnym bestsellerowym poradnikiem z opisem diety-cud), ale też wada - język książki zmuszał mnie do większego skupiania się na odcyfrowaniu konstrukcji słownych, przez co uciekała mi akcja książki. W każdym razie warto przekonać się, że także kwestię odchudzania można potraktować lekko i z dystansem. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Anna Ślęzak, Baleronowa ponad wagą, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4839956042132647153?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4839956042132647153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/baleronowa-ponad-waga-anna-slezak.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4839956042132647153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4839956042132647153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/baleronowa-ponad-waga-anna-slezak.html' title=':: Baleronowa ponad wagą :: Anna Ślęzak'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDYo7Tdo4ZI/AAAAAAAADIA/09SbXQ0wbUQ/s72-c/baleronowa-okladka-200px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7485896940958297012</id><published>2010-07-06T20:59:00.006+02:00</published><updated>2010-07-08T22:43:19.115+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turcja'/><title type='text'>:: Muzeum Niewinności :: Orhan Pamuk</title><content type='html'>Kto z nas nie wspominał kiedyś utraconej miłości, nie zbierał listów, kartek, biletów ze wspólnie obejrzanych filmów i innych drobiazgów? W mojej rodzinie na takie zbiory, zwłaszcza mocno przestarzałe, używało się nawet określenia "archiwum". Kto z nas nie wracał myślą do minionych dat: dzisiaj mija x lat, od kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy... ta piosenka towarzyszyła mi w momencie, kiedy zrozumiałem, że ona jest we mnie zakochana... te kwitnące chińskie róże przypominają mi tamten czerwiec i tamtą fascynującą rozmowę... Jeśli nawet materialnych śladów zostało nam niewiele, wszystko znajduje się w naszej pamięci. Każdy z nas takie archiwum jak najbardziej ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma je też Kemal, bohater powieści Orhana Pamuka "Muzeum niewinności". To zbiór pamiątek po jego ukochanej Fusun, które Kemal zaczyna gromadzić od momentu ich rozstania. Jednocześnie dają mu poczucie fizycznej obecności ukochanej, a równocześnie podtrzymują intensywność bólu i tęsknoty wywołanych rozstaniem. Później, gdy bohaterowie spotkają się ponownie, zakochany Kemal będzie kradł przedmioty z otoczenia Fusun. Archiwum Kemala, początkowo zlokalizowane w nieużywanym mieszkaniu należącym do jego matki, po tragicznej śmierci Fusun zostaje przekształcone w muzeum. Kemal kupuje dom, w którym wielokrotnie odwiedzał Fusun, przebudowuje go w prywatne muzeum (stąd tytuł książki), a swoją historię pod koniec życia opowiada pisarzowi... Orhanowi Pamukowi (który - ciekawostka - występuje też w książce jako daleki znajomy i krewny Kemala). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDOB78eZ7ZI/AAAAAAAADH4/joNoOfZx8x4/s1600/muzeumniewinnosci_opamuk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDOB78eZ7ZI/AAAAAAAADH4/joNoOfZx8x4/s320/muzeumniewinnosci_opamuk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490875237540687250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale "Muzeum niewinności" to nie tylko opowieść o miłości. Książkę można czytać na wielu płaszczyznach. Moralnej - świetnie pokazuje mechanizm, kiedy to wydawałoby się niewinne kłamstwa, które Kemal serwuje na przemian to swojej narzeczonej Sibel, to Fusun, oraz jego początkowy brak zdecydowania w sprawach sercowych stają się zaczątkiem całego tragicznego splotu wydarzeń. Socjologicznej (paradygmat feministyczny)- stambulskie nowoczesne elity wcale nie są tak nowoczesne, jak by się mogło z początku wydawać. Chociaż kobiety starają się być odważne i wyzwolone, dla mężczyzn wciąż istotne jest, aby ich przyszłe żony nie miały doświadczeń seksualnych z innymi mężczyznami. Starają się też oni na wszystkie możliwe sposoby utrudnić samorealizację swoim partnerkom (kariera aktorska Fusun, która praktycznie nie rozpoczęła się dzięki manipulacjom zazdrosnego Kemala). &lt;br /&gt;Podsumowując, po zachwycie nad "Stambułem" i rozczarowaniu "Białym zamkiem", "Muzeum Niewinności" pozytywnie mnie zaskoczyło. Gorąco polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parę słów jeszcze ode mnie: przez jakiś czas tutaj nie zaglądałam (i dopiero dzisiaj zaakceptowałam ostatnie komentarze), co było spowodowane kończeniem doktoratu i kłopotami ze wzrokiem. Na szczęście mam już okulary korekcyjne i mogę znowu czytać książki oraz o nich blogować, hurra!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Orhan Pamuk, "Muzeum Niewinności", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7485896940958297012?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7485896940958297012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/muzeum-niewinnosci-orhan-pamuk.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7485896940958297012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7485896940958297012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/07/muzeum-niewinnosci-orhan-pamuk.html' title=':: Muzeum Niewinności :: Orhan Pamuk'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/TDOB78eZ7ZI/AAAAAAAADH4/joNoOfZx8x4/s72-c/muzeumniewinnosci_opamuk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8417109579477102895</id><published>2010-05-04T23:22:00.001+02:00</published><updated>2010-05-04T23:22:00.866+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Ksiądz Rafał :: Maciej Grabski ::</title><content type='html'>W dobie, kiedy na światło dzienne w Kościele katolickim wychodzą od lat skrywane skandale i toczy się otwarta publiczna debata na temat wad i słabości Kościoła oraz jego przedstawicieli, siłą rzeczy musi rodzić się tęsknota za zwykłymi, wierzącymi oraz rzetelnymi w wykonywaniu swojej posługi księżmi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę tęsknotę można zauważyć w polskiej prozie popularnej. Mamy już Grzegorczykową trylogię o księdzu Groserze. Ostatnimi czasy w ślady Grzegorczyka idzie Maciej Grabski. Jego debiut książkowy, "Ksiądz Rafał", również wyraża pragnienie spotkania "dobrego pasterza" - głęboko wierzącego, uczciwego i szlachetnego kapłana, mogącego być autorytetem w lokalnej społeczności, rozstrzygającym konflikty i spory, sprowadzającym zagubione owce na dobrą drogę. Do tego wrażliwego na piękno, ale też na biedę i krzywdę ludzką. Doświadczającego takich samych trudności ludzkiego losu i niełatwych wyborów, jak jego owieczki - momentów zagubienia, wewnętrznych rozterk, konfliktów sumienia, pokus czy niesprawiedliwości przychodzącej z zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97crgI-a2I/AAAAAAAAC64/xJiUKT7gWoA/s1600/ksiadzrafal.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97crgI-a2I/AAAAAAAAC64/xJiUKT7gWoA/s320/ksiadzrafal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467049637594426210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak o tyle, o ile Grzegorczyk sięga raczej po konwencję drogi i jest niejednoznaczny - jego bohater ukazany jest podczas wędrówki po różnych miejscach, doświadcza różnych trudności i sytuacji, które nie są domykane w ramach akcji pojedynczego tomu, pytań, na które sami musimy szukać odpowiedzi, Grabski lepiej czuje się w poetyce sielanki. Czytając o Gródku, do którego przybywa tytułowy bohater powieści, mam przed oczami zielony, ukwiecony Sandomierz z pierwszego odcinka "Ojca Mateusza" czy podkolorowane obrazki wsi z polskich komedii romantycznych. Mieszczuch, zmęczony hałasem i szybkim tempem życia, aż chce tam wracać, zanurzyć się w tym spokoju, czuć bezpieczeństwo wynikające z bycia częścią małej społeczności, gdzie każdy człowiek jest mu znany z twarzy, imienia i nazwiska. Do tego wszystkie problemy znajdują rozwiązanie, wszystkie trudne sytuacje kończą się dobrze. Dlatego to książka na trudny moment, w którym nie widać jeszcze żadnych rozwiązań, a my potrzebujemy wierzyć, że i nam się ułoży. Dobrze napisana, z wartką, wciągającą akcją, wyraziście zarysowanymi postaciami i ich historiami. Kto nie zapamięta nawróconego księdza kanonika Tomaszka czy wyrwanego ze szponów nałogu cieśli Romusia, czy femme fatale w postaci dawnej studenckiej miłości głównego bohatera, Krystyny, pojawiającej się nieoczekiwanie, by go kusić obietnicą łatwego życia? Kto nie poczuje się wciągnięty przez opowieść na tyle, aby nie pytać o dalsze losy jej bohaterów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Maciej Grabski, Ksiądz Rafał, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8417109579477102895?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8417109579477102895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/05/ksiadz-rafa-maciej-grabski.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8417109579477102895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8417109579477102895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/05/ksiadz-rafa-maciej-grabski.html' title=':: Ksiądz Rafał :: Maciej Grabski ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97crgI-a2I/AAAAAAAAC64/xJiUKT7gWoA/s72-c/ksiadzrafal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-7823582143566413330</id><published>2010-05-03T16:06:00.005+02:00</published><updated>2010-05-03T18:04:54.047+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>:: Nie pytaj o Polskę ::</title><content type='html'>Pytanie, co to znaczy być Polakiem, co to znaczy być patriotą, a zwłaszcza prawdziwym patriotą, pojawiło się w dyskursie publicznym po katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Czy prawdziwy patriota bierze udział w masowych uroczystościach upamiętniających ofiary katastrofy, czy raczej współczuje i ofiarom, i bliskim, w domowym zaciszu? Czy dowodem patriotyzmu jest popieranie pochówku prezydenckiej pary na Wawelu, czy też wręcz przeciwnie? Tego rodzaju pytania pojawiły się wówczas w mediach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O istotę polskości i patriotyzmu, pytają też polscy pisarze i pisarki. Antologia opowiadań "Nie pytaj o Polskę" (tytuł zaczerpnięty z piosenki Grzegorza Ciechowskiego) jest zbiorem literackich wariacji na ten temat. Zbiorem barwnym i różnorodnym, tak jak osobowości ich autorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97ZHDuN8bI/AAAAAAAAC6w/5YonYdXhYdc/s1600/niepytajopolske.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 204px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97ZHDuN8bI/AAAAAAAAC6w/5YonYdXhYdc/s320/niepytajopolske.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467045712955830706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy tutaj i groteskę ("Biedne dzieci patrzą na biednych dorosłych" Sylwii Chutnik), i historię mrożącą krew w żyłach - kobieta, która nie pochowała swojego męża, zmarłego 4.06.1989, aby "mógł jeszcze pożyć w wolnej Polsce" ("4 czerwca 1989 r.", Piotra Rowickiego), i lekko ironiczną opowieść o relacjach dwóch młodych gejów z ich starszą sąsiadką, i wzruszającą historię młodego Polaka pracującego w Norwegii, który próbuje wytłumaczyć, czym jest polska obyczajowość swojej norweskiej dziewczynie ("Vandamman Park" Edyty Szałek, swoją drogą bardzo wzruszające opowiadanie), utrzymaną w reportażowej konwencji historię mężczyzny, który walczy z twórcami legendy o jego dziadku ("Bohater" Grażyny Plebanek), mistrzowsko poprowadzoną w formie dialogu rodzinnego debatę o wyższości Dnia Zadusznego nad Halloween ("Skarb" Grażyny Waszkiewicz) czy mini-sagę rodzinną, której spoiwem jest klejnot rodzinny, srebrna brosza ("Brosza" Joanny M. Chmielewskiej) - żeby wymienić choćby kilka z prezentowanych opowiadań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli powieść ma być zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu to te opowiadania właśnie takie są - pokazują współczesnych Polaków z ich problemami, toczonymi sporami (których tłem nieuchronnie jest właśnie polskość i istota polskiego patriotyzmu), z humorem i dystansem; niekiedy jednak to zwierciadło jest krzywe, pełne ironii i sarkazmu. &lt;blockquote&gt;"Z pytania o patriotyzm powstał zaskakująco mocny zbiór współczesnej realistycznej prozy"&lt;/blockquote&gt; - konstatuje Agnieszka Graff, autorka recenzji na tylnej okładce książki. Trudno się z nią nie zgodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie pytaj o Polskę, Wydawnictwo AMEA, Warszawa 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-7823582143566413330?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/7823582143566413330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/05/nie-pytaj-o-polske.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7823582143566413330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/7823582143566413330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/05/nie-pytaj-o-polske.html' title=':: Nie pytaj o Polskę ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S97ZHDuN8bI/AAAAAAAAC6w/5YonYdXhYdc/s72-c/niepytajopolske.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2797038711635178568</id><published>2010-04-25T13:57:00.005+02:00</published><updated>2010-04-25T14:21:41.556+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śląsk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Piąta strona świata :: Kazimierz Kutz</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Jak już się człowiek gdzieś urodzi, to trzeba z tego czerpać, bo to jest jak statecznik pod łodzią, który nie pozwala się jej wywrócić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kazimierz Kutz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej"&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;To motto zamieszczone na okładce "Piątej strony świata", pierwszej powieści reżysera Kazimierza Kutza, wywodzącego się ze Śląska. I o Śląsku właśnie jest ta książka. Śląsku widzianym nie przez pryzmat niełatwej historii tego regionu, raz należącego do Niemiec, raz do Polski, ale przez pryzmat splotu losów najbliższych osób narratora. Dwóch jego przyjaciół, których samobójstwo pragnie wyjaśnić. Innych kolegów i koleżanek z podwórka, szkolnych ław, rodziców, krewnych, znajomych. Każda z postaci ma swoje parę pięć minut, swoje miejsce na scenie, pojawia się, zostaje oświetlona światłem reflektora, a potem odchodzi w cień (czasem jednak jeszcze padnie na nią jakaś poświata czy odblask). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S9Qul6tG0MI/AAAAAAAAC6Q/rswbLGGnV6k/s1600/Kutz_Piatastrona_500pcx.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S9Qul6tG0MI/AAAAAAAAC6Q/rswbLGGnV6k/s320/Kutz_Piatastrona_500pcx.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464043476855738562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technika narracji przywodzi mi tutaj na myśl Wiesława Myśliwskiego i jego genialny "Widnokrąg", w którym również oglądamy losy ludzkie z różnych perspektyw, to bliższej, to dalszej, to oddalamy się od postaci, to podchodzimy do nich bliżej, zataczając mniejsze i większe kręgi. Jednak, podczas gdy u Myśliwskiego narracja jest wolna, pozwala na przyjrzenie się tak scenerii, jak też i występującym w niej ludziom, o tyle u Kutza na pierwszym planie znajdują się zdecydowanie ludzie i ich skomplikowane, nierzadko bolesne historie, toczące się wartkim biegiem. Zdania są krótkie, dynamiczne. Zachwyca umiejętnie wpleciona gwara - mówią nią nie tylko postaci, gwarowymi zwrotami posługuje się także sam narrator. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co wyróżnia powieść Kutza, jest również jej słabością. Wielość bohaterów, przedstawionych z taką samą precyzją i dokładnością, powoduje, że trudno jest ich wszystkich zapamiętać, jak również trudno jest zapamiętać powiązania między nimi. Trudno powiedzieć, kto ma być na pierwszym, kto na drugim planie. Sam narrator, chociaż pierwszoosobowy, pozostaje postacią nader tajemniczą - możemy sobie częściowo odtworzyć jego losy, jednak zbyt wiele pozostaje niewiadomych, o wiele więcej niż w przypadku opisywanych przez niego postaci. Trudno powiedzieć, czy wyjaśnienie śmierci przyjaciół i tajemnica rodzinna, którą przekazuje mu jego matka, w jakimś stopniu go zmieniają. Pozostaje niewidoczny, chociaż ten sposób narracji domagałby się właśnie skupienia uwagi na opowiadającym historię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kazimierz Kutz, "Piąta strona świata", Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2797038711635178568?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2797038711635178568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/piata-strona-swiata-kazimierz-kutz.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2797038711635178568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2797038711635178568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/piata-strona-swiata-kazimierz-kutz.html' title=':: Piąta strona świata :: Kazimierz Kutz'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S9Qul6tG0MI/AAAAAAAAC6Q/rswbLGGnV6k/s72-c/Kutz_Piatastrona_500pcx.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4591550468888318665</id><published>2010-04-20T21:50:00.001+02:00</published><updated>2010-08-17T23:12:04.418+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='etnografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XIX wiek'/><title type='text'>:: Wierzenia mazurskie :: Max P. Toeppen</title><content type='html'>Gałązka urwana z brzózki stojącej przy ołtarzu na Boże Ciało, chroni domostwo przed burzą. Jęczmień na oku znika, potarty trzy razy złotą obrączką, znika. Jeśli wiosną po raz pierwszy słyszy się kukułkę, a ma się przy sobie pieniądze, nie zabraknie ich przez cały rok. Z tego rodzaju wierzeniami spotkałam się w dzieciństwie i nadal mają się one mocno, do tego każdy region ma swoje (na przykład warszawiacy wierzą, że stawianie torebki na ziemi powoduje "uciekanie" pieniędzy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzenia z Warmii i Mazur, w 1866 r. zebrał i opisał w swojej książce nauczyciel z Olsztynka, Max P. Toeppen, który w wolnych chwilach poświęcał się badaniom etnograficznym. Książka "Wierzenia mazuskie" jest jednym z ich owoców. Dwa lata temu wznowiła ją Moja Biblioteka Mazurska z Dąbrówna. Wzbogacona zdjęciami Mieczysława Wieliczko, mojego ulubionego fotografika specjalizującego się w fotografii krajobrazowej regionu (drugim jest Zbyszek Kraśnicki, który za główną inspirację obrał Warmię), jest fascynującą lekturą. Przede wszystkim - bo pokazuje lud, który w obliczu egzystencji zależącej w dużej mierze od kapryśnej pogody czy od chorób, których przyczyny wówczas jeszcze nie są znane (a lekarze traktowani z ogromną nieufnością, w przeciwieństwie do zamawiaczy i czarowników), próbuje tę niepewność obłaskawić. Lud ten próbuje wytłumaczyć sobie różne zjawiska działaniem sił nadprzyrodzonych - za nagłe wzbogacenie się odpowiada kłobuk, topniki z kolei przyczyniają się do utonięć ludzi w licznych tutaj jeziorach. Lud opowiada sobie także różne niesamowite historie. W XIX wieku nie ma jeszcze telewizorów, w związku z tym kultura bazuje zarówno na przekazach ustnych. Są to zarówno przeróbki baśni znanych w całej Europie, jak też lokalne historie, które stopniowo obrosły w fantastyczne szczegóły, jak opowieść o dwóch parach w Kalu, które zorganizowawszy sobie w czasie burzy libację w ustronnym domku poza wsią, zginęły od porażenia pioruna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S82Osh82dII/AAAAAAAAC6E/xCr6NL0uVNM/s1600/toeppen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 206px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S82Osh82dII/AAAAAAAAC6E/xCr6NL0uVNM/s320/toeppen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462178818749265026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toeppen cytuje też szeroko kolportowane w końcu ubiegłego wieku pismo "Jakuba Turowskiego klucz do bardzo ważnych tajemnic", które prezentuje wybrane formuły zamawiania, zawiera nieco numerologii (spis dni szczęśliwych i nieszczęśliwych) oraz astrologii (charakterystyka osób urodzonych w poszczególne dni tygodnia), wróżby dotyczące "dwunastek" czyli dni między Bożym Narodzeniem a Objawieniem Pańskim, a także przepowiednie dotyczące przyszłych losów Europy. Można pokiwać głową z politowaniem, że mieszkańcy Mazur z końca XIX wieku byli aż tak zabobonni. Wcale nie mniej od nas. Wiele z ich przekonań podzielanych jest nadal, tak samo, jak popularne pisma chętnie drukują horoskopy, wróżby czy domowe sposoby na wszelkie choroby. Jedynie zamawiaczy i czarowników na Warmii już nie ma...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Max P. Toeppen, "Wierzenia mazurskie", Moja Biblioteka Mazurska, Dąbrówno 2008.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4591550468888318665?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4591550468888318665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/wierzenia-mazurskie-max-p-toeppen.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4591550468888318665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4591550468888318665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/wierzenia-mazurskie-max-p-toeppen.html' title=':: Wierzenia mazurskie :: Max P. Toeppen'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S82Osh82dII/AAAAAAAAC6E/xCr6NL0uVNM/s72-c/toeppen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8537048799347416719</id><published>2010-04-16T18:25:00.002+02:00</published><updated>2010-04-16T18:25:00.480+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura kobieca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><title type='text'>:: Prowincja pełna gwiazd :: Katarzyna Enerlich</title><content type='html'>Tendencja, którą dałoby się określić, jako "życie zgodne z naturą" lub też "powrót na wieś", jest dość dobrze widoczna w blogosferze. Sama czytam kilka takich blogów, których autorzy są właścicielami chat lub domostw, dzielący się swoją codziennością. To samo dzieje się w literaturze. Zaczęło się od debiutu Małgorzaty Kalicińskiej, "Dom nad rozlewskiem", która umieściła opowiadaną przez siebie historię w gospodarskie pod Pasymiem. Chociaż dla Kalicińskiej nieistotna jest sceneria opowiadanej historii - mogłaby się ona zdarzyć tak naprawdę gdziekolwiek w Polsce - pisarka znalazła naśladowców. W jej ślady idzie Katarzyna Enerlich, która właśnie wydała drugą część przygód Ludmiły Gold, toczącą się w scenerii Mrągowa i okolic, "Prowincja pełna gwiazd" (pierwsza część cyklu nosi tytuł "Prowincja pełna marzeń"). Enerlich nie kryje zresztą swojej fascynacji Kalicińską - jej książki są wzmiankowane w obu częściach jako ulubiona lektura głównej bohaterki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S8hIvXP-KhI/AAAAAAAAC5k/-dDmXDuxhgQ/s1600/prowincjapelnagwiazd.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S8hIvXP-KhI/AAAAAAAAC5k/-dDmXDuxhgQ/s320/prowincjapelnagwiazd.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5460694526718781970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż tzw. literatura kobieca (a zwłaszcza modna w niej ostatnio koncepcja "mądrej wiedźmy" - kobiety, która ufa przede wszystkim swoim emocjom, jednak czasem kosztem niepotrzebnego komplikowania swoich relacji z innymi) nie jest moim ulubionym obszarem czytelniczym, podoba mi się w książkach Enerlich to, że potrafi w nich uwzględnić właśnie lokalną specyfikę i wpleść charakterystyczne miejsca i ludzi. Jest i Pałac Nakomiady (tu ciekawostka osobista: jego właściciel jest bratem jednej z moich byłych szefowych i z wybitną pomocą moich niemieckich przyjaciół pisałam mu kiedyś mowę powitalną dla byłego niemieckiego właściciela pałacu), jest i sympatyczna galeria z przedmiotami użytku domowego z Ruszajn (na strony której sama chętnie zaglądam), są i książki ze starymi pocztówkami z Mazur (które tak samo jak bohaterka powieści lubię oglądać), i wzmianka o Ernście Wiechercie, również moim ulubionym mazurskim pisarzu czy o stowarzyszeniu ratującym aleje drzewne, jest szersze odniesienie do relacji polsko-niemieckich. Podoba mi się też widoczny talent scenopisarski - płynna, wciągająca akcja, panowanie nad skomplikowaną fabułą (momentami jednak zbyt skomplikowaną - bohaterka okazuje się pochodzić z żydowskiej rodziny, a do tego jeszcze jest żoną Niemca: nie za dużo szczęścia naraz?). Podobał mi się sposób pokazania wątków narodzin dziecka i śmierci teściowej głównej bohaterki. Ogólne wrażenie jest takie, że część druga jest bardziej dopracowana, a przez to lepsza od części pierwszej (w przeciwieństwie do Kalicińskiej - kolejne części "Rozlewiska" sprawiały wrażenie napisanych w dużym pośpiechu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie podoba mi się tłumaczenie się narratorki z tego, że jej wyborem było pozostanie w rodzinnych stronach; w książce kilkakrotnie powtarzają się też opisy spokojnego wiejskiego życia, skontrastowanego z pełnym pośpiechu życiem w mieście, które jak dla mnie były po prostu irytujące. Tymczasem dzięki internetowi i samochodom te różnice obecnie naprawdę mocno się zacierają: ludzie z mniejszych miejscowości są w stanie docierać na wydarzenia z zakresu kultury wyższej, są w stanie kupować sobie aktualne nowości książkowe czy być na bieżąco ze światem, tak samo, jak miastowi posyłają swoje dzieci na dobre studia czy na zajęcia dodatkowe. Mam porównanie: sama pochodzę z małej warmińskiej wsi, w której regularnie bywam, na co dzień mieszkam w największym mieście w Polsce. Ani prowincja nie jest taka sielankowa, ani miasto nie jest tak beznadziejne, jak chciałaby Ludmiła Gold. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Katarzyna Enerlich, Prowincja pełna gwiazd, Wydawnictwo MG, Warszawa 2010.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8537048799347416719?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8537048799347416719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/prowincja-pena-gwiazd-katarzyna.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8537048799347416719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8537048799347416719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/prowincja-pena-gwiazd-katarzyna.html' title=':: Prowincja pełna gwiazd :: Katarzyna Enerlich'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S8hIvXP-KhI/AAAAAAAAC5k/-dDmXDuxhgQ/s72-c/prowincjapelnagwiazd.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5376669554393910187</id><published>2010-04-13T00:12:00.002+02:00</published><updated>2010-04-13T00:23:30.070+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>szok</title><content type='html'>co innego, gdy śmierć już jest zapowiedziana przez chorobę, gdy czuje się jej milczącą obecność, a co innego, gdy zdarza się nagle. nie można zrozumieć, nie da się objąć tego rozumem. są tylko emocje. wyobrażam sobie, jak bardzo muszą cierpieć rodziny ofiar sobotniej katastrofy. jak bardzo bolesne są i będą dla nich wszystkie procedury dobitnie przypominające o tym, że tego kogoś już nie ma. jak trudne będzie usunięcie numerów z listy kontaktów w telefonie i uporządkowanie rzeczy. ile razy będą jeszcze łapać się na tym, że chcą zadzwonić, pogadać, poprosić o radę. ile będzie natrętnych myśli, przypominających o tym, czego nie zdążyliśmy w związku ze zmarłym zrobić lub powiedzieć, a gdzie z kolei posunęliśmy się za daleko. ile pojawi się smutku, że tego czy owego ta osoba z nami już nie przeżyje. jak trudno będzie powstrzymywać się od łez w każdej sytuacji, która uruchomi wspomnienia o tych, których już tutaj nie ma, a kiedy nie będzie można tak po prostu się rozpłakać. ile pojawi się pytań i wątpliwości związanych z wiarą w przypadku tych wierzących. niełatwy to czas. niełatwe uczucia. trudno cokolwiek powiedzieć. może po prostu trzeba milczeć i być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5376669554393910187?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5376669554393910187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/szok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5376669554393910187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5376669554393910187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/szok.html' title='szok'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5692856333970916945</id><published>2010-04-06T22:19:00.001+02:00</published><updated>2010-04-06T22:20:58.792+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><title type='text'>::Święta Warmia :: Szymon Drej</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXn6wGiYI/AAAAAAAAC5Q/ldarnmSxUj4/s1600/swietawarmia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 262px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXn6wGiYI/AAAAAAAAC5Q/ldarnmSxUj4/s320/swietawarmia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457122085531191682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim znajomym z innych części Polski wydaje się bowiem, że Olsztyn leży na Mazurach. Ciągle cierpliwie tłumaczę, że to nie są Mazury, tylko Warmia. Kto chciałby zrozumieć skomplikowane dzieje historyczne, które są tego przyczyną, powinien sięgnąć właśnie po książkę Szymona Dreja "Święta Warmia". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drej opisuje losy krainy poczynając od najdawniejszych czasów, gdy zamieszkiwały ją liczne pruskie plemiona, poprzez podbój Krzyżaków i ich rywalizację z biskupstwem warmińskim powiązanym z Polską, sekularyzację Prus i zabór pruski, następnie plebiscyt po I wojnie światowej przegrany przez polską stronę, aż po zdawkowe wzmianki o współczesności. Można z tej książki dowiedzieć się wielu interesujących szczegółów. Między innymi tego, że polskojęzyczni Warmiacy byli potomkami imigrantów z Królestwa Polskiego, a na skutek izolacji od reszty polskich ziem ich gwara zachowała elementy charakterystyczne dla XVI-wiecznego języka polskiego. Ich poczucie więzi z Polską było jednak dość mgliste, do czasu objawień gietrzwałdzkich w 1877 r. Objawienia, spowodowawszy napływ pielgrzymów z Polski, umocniły więź Warmiaków z Polską i przyczyniły się do rozwoju polskiego ruchu niepodległościowego na tych ziemiach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka zwraca też uwagę na drobne, a charakterystyczne dla Warmii szczegóły. Czy wiecie, że przy niektórych warmińskich kapliczkach znajduje się sygnaturka: mały dzwonek służący do zawiadamiania mieszkańców wsi o godzinach modlitw pod kapliczką oraz o ważnych wydarzeniach (np. śmierci)? Ja nie wiedziałam. Nie zwracałam nawet uwagi na sygnaturki. Ani na to, że na Warmii jest szczególnie dużo kapliczek, więcej, niż w innych regionach kraju. Wydawały mi się naturalnym, a przez to niezauważalnym elementem krajobrazu. Tymczasem w samej mojej rodzinnej wiosce jest ich co najmniej sześć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autem książki jest też staranne wydanie i duża ilość ilustracji oraz zdjęć. Przyjemnie się ją czyta, ale też i ogląda - odpowiednim fragmentom tekstu towarzyszą fotografie warmińskich kapliczek, kościołów, pamiątek kultury materialnej, krajobrazów, portretów znanych postaci czy dokumentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szymon Drej, Święta Warmia, Pracownia Wydawnicza ElSet, Olsztyn 2007&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5692856333970916945?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5692856333970916945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/swieta-warmia-szymon-drej.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5692856333970916945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5692856333970916945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/swieta-warmia-szymon-drej.html' title='::Święta Warmia :: Szymon Drej'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXn6wGiYI/AAAAAAAAC5Q/ldarnmSxUj4/s72-c/swietawarmia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8589345249475028170</id><published>2010-04-05T16:52:00.012+02:00</published><updated>2010-04-06T22:21:39.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia rodzinne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XIX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autobiografia'/><title type='text'>:: Mozaika rodzinna :: Maria Diatłowicka ::</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXy_HywpI/AAAAAAAAC5Y/bE9vEvi-3PU/s1600/Mozaika+rodzinna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXy_HywpI/AAAAAAAAC5Y/bE9vEvi-3PU/s320/Mozaika+rodzinna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457122275682861714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielokrotnie próbowałam sobie wyobrazić życie moich kresowych i kaszubskich przodków. Jakie było ich życie codzienne, jak układały się ich losy - jednak nie pozostaje mi nic innego, jak zaledwie garstka wspomnień przekazanych przez nieżyjących już Dziadków i Tatę czy barwne historie mojej Mamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej zazdroszczę Marii Diatłowickiej, autorce "Mozaiki rodzinnej", tak dogłębnej znajomości losów swojej rodziny. Jestem też świadoma ogromu pracy, jaki autorka włożyła w tę książkę, spotykając się z dalekimi krewnymi i gromadząc wspomnienia na temat protoplastów rodu, które złożyły się na jej wielowątkową i barwną opowieść o tym jak potoczyły się losy potomków niemieckiego rzemieślnika, Johanna (później Jana) Reiffa, który w pierwszej połowie XIX wieku osiadł w Warszawie. Losy niejednokrotnie skomplikowane i pogmatwane, chociażby przez to, że rodzina, choć świadoma swoich niemieckich korzeni i ewangelicka, jak przystało na Niemców, równocześnie w pełni utożsamiała się z polskością i Polakami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza skrupulatnym odnotowaniem biegu życia poszczególnych osób, Diatłowicka, zgodnie ze swoim socjologicznym wykształceniem, nie stroni też od szerszych charakterystyk społeczeństwa - czy są to warszawscy mieszczanie przełomu wieków czy społeczeństwo okupowanej Warszawy - które stanowią szersze tło opisywanych historii. To znakomicie ułatwiało pracę wyobraźni, jeśli chodzi o przedstawienie sobie, jak mogło wyglądać życie codzienne. Momentami ten dystans wydawał mi się jednak zbyt duży - jak na przykład w opisach wielotygodniowych pobytów mężczyzn z warstwy mieszczańskiej poza domem (który to czas był poświęcany na dość mało wyszukane rozrywki) oraz frustrację ich małżonek. Tu aż prosiłoby się zająć zdecydowane stanowisko - które autorka zresztą niejednokrotnie przyjmuje, opisując postawy swoich krewnych wobec ważnych wydarzeń historycznych targających Polską XX wieku. Tymczasem Diatłowicka tłumaczy panów, a pomija niewątpliwe cierpienie i frustrację ich małżonek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki książce Diatłowickiej poznałam również kawałek fascynującej historii związanej ze znanymi mi miejscami współczesnej Warszawy, jak na przykład siedzibą Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Nie byłam świadoma, że to z tego budynku strzelano do namiestnika carskiego Berga, i to właśnie tutaj Rosjanie w ramach odwetu na mieszkańcach kamienicy zniszczyli pamiątki po Fryderyku Chopinie (w tym znany z wiersza Norwida fortepian). Nie byłam świadoma dwuznacznej sytuacji związanej z karuzelą przy getcie - choć korzystanie z niej było potępiane, równocześnie służyła jako miejsce przerzutowe organizacji pomagającym Żydom.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, czego mi najbardziej brakowało, a co niewątpliwie mogłoby być dużym atutem książki i ułatwiło orientację w niej, to nagłówki stron przypominające, w którym miejscu drzewa genealogicznego aktualnie się znajdujemy. Historii zebranych w książce jest mnóstwo. Imiona się powtarzają. Szybka orientacja jest niemożliwa. Wprawdzie książka zawiera dołączony rysunek drzewa genealogicznego, ale jest on tak duży, że trudno go często składać i rozkładać.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Diatłowickiej stała się też dla mnie inspiracją. Aby uzupełnić własne drzewo genealogiczne, w tej części, która jest jeszcze nieskończona i aby nadal spisywać rodzinne opowieści. Sprezentowałam też mojej Mamie gruby zeszyt i zachęcam ją, aby przelała swoje historie na papier... &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Maria Diatłowicka, Mozaika rodzinna, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8589345249475028170?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8589345249475028170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/maria-diatowicka-mozaika-rodzinna.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8589345249475028170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8589345249475028170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/04/maria-diatowicka-mozaika-rodzinna.html' title=':: Mozaika rodzinna :: Maria Diatłowicka ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/S7uXy_HywpI/AAAAAAAAC5Y/bE9vEvi-3PU/s72-c/Mozaika+rodzinna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-1508758919747664881</id><published>2010-03-19T17:21:00.001+01:00</published><updated>2010-03-19T17:21:00.580+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='social media'/><title type='text'>"Szafka" na Facebooku</title><content type='html'>Informuję, że "Szafka" doczekała się swojej strony na Facebooku. Zapraszam &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/Warszawa-Poland/Szafka-z-Ksiazkami/105948226096806"&gt;tu&lt;/a&gt;: można dołączać do fanklubu, komentować i dyskutować o książkach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-1508758919747664881?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/1508758919747664881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/03/szafka-na-facebooku.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1508758919747664881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/1508758919747664881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/03/szafka-na-facebooku.html' title='&quot;Szafka&quot; na Facebooku'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-548559789767717333</id><published>2010-03-07T18:14:00.001+01:00</published><updated>2010-03-07T18:14:28.412+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warmia i Mazury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='albumy'/><title type='text'>:: Aleje przydrożne :: Iwona Liżewska, Krzysztof A. Worobiec ::</title><content type='html'>Moja mama odwiedziła swoje rodzinną ziemię - Brasławszczyznę - po niemal 53 latach od wyjazdu. Od tamtego czasu często wraca do zdjęć, przegląda internetowe blogi czy też czyta książki pożyczone od znajomych - niskonakładowe pozycje, wydawane własnym sumptem przez pasjonatów. Mimo upływu tak dużej ilości czasu czuje się związana ze stronami, gdzie żyli jej przodkowie, a ona sama spędziła kilkanaście pierwszych lat swojego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie takim krajem jest Warmia. Moi przodkowie nie pochodzą stąd, nie jesteśmy tutejsi, nie mówimy twardą polszczyzną z bardzo wyraźnym "r" charakterystyczną dla mieszkańców tych stron. Mama pochodzi z Kresów, rodzina taty to z jednej strony Kaszubi od wieków mieszkający na terenie powiatu kartuskiego, z drugiej - Kujawiacy zmieszani ze starym kaszubskim rodem. Rodzice spotkali się na studiach w Gdańsku. Zamieszkali pod Olsztynem. Tutaj się urodziłam. Mój krajobraz dzieciństwa składa się ze starych domów z czerwonej licowej cegły i drewnianych stodół, falistej linii wzgórz na horyzoncie, alej wysmukłych lip i klonów ocieniających drogi, łanów zboża falujące w zachodzącym słońcu, zapachów letniej łąki czy wodorostów z jeziora, krzyku żurawi o świcie. Jeszcze tutaj bywam, jeszcze tęsknota nie jest tak silna, jeszcze raj nie jest rajem na zawsze i bezpowrotnie utraconym. Ale już zbieram książki, które organizują i porządkują moje wspomnienia, które przywodzą na myśl obrazy, które mam pod powiekami. Głównie publikacje &lt;a href="http://www.borussia.pl/index.html"&gt;Borussi&lt;/a&gt;, olsztyńskiego stowarzyszenia działającego na rzecz zachowania unikalnej kultury tych ziem, ale też albumy fotograficzne Mieczysława Wieliczko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowszym moim nabytkiem są "Aleje przydrożne", zbiór publikacji z konferencji poświęconej warmińsko-mazurskim alejom, ilustrowany licznymi zdjęciami. To właśnie tutaj aleje przydrożne są charakterystycznym elementem krajobrazu i to właśnie tutaj dzięki zmianie prawa w 2004 r. trwa najbardziej rzucająca się w oczy a nieuzasadniona niczym innym niż doraźną chęcią zysku, wycinka przydrożnych drzew. Mój tata za swojego życia wielokrotnie interweniował w sprawie nieuzasadnionej wycinki przydrożnych drzew w naszej najbliższej okolicy. Potrzebę działania zauważyli też założyciele stowarzyszenia Sadyba (jeden z wydawców albumu), którzy rozpoczęli zorganizowane działania na rzecz ochrony alei. Konferencja i związany z nią album prezentuje nie tylko ich działania, ale umiejscawia aleje drzewne w szerokim kontekście: symboliki związanej z drzewami, architektury krajobrazu, korzyści wynikających z sadzenia i pielęgnacji drzew, historii powstawania dróg na Warmii i Mazurach, debaty nad losem drzew w kontekście dynamicznego rozwoju transportu, zabytkowych domów szosowych i kamieni milowych czy żyjących w lipach i dębach, obowiązującego prawa i nieprawidłowości związanych z wycinką drzew czy praktyk stosowanych w innych krajach. Z albumu dowiedziałam się też, że wielki czarny żuk, który kiedyś spadł mi na głowę przy okazji spaceru, nazywa się pachnica dębowa i że szczególnie upodobał sobie moje rodzinne strony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak przede wszystkim w książce znajdują się zdjęcia alej - w różnych miejscowościach, o różnych porach roku, o różnych porach dnia, przy różnej pogodzie. A przed oczami mam drogi w okolicy mojej wioski...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Iwona Liżewska, Krzysztof A. Worobiec (red.), "Aleje przydrożne. Historia, znaczenie, zagrożenie, ochrona", Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur SADYBA, Wydawnictwo Borussia, Olsztyn 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-548559789767717333?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/548559789767717333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/03/aleje-przydrozne-iwona-lizewska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/548559789767717333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/548559789767717333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/03/aleje-przydrozne-iwona-lizewska.html' title=':: Aleje przydrożne :: Iwona Liżewska, Krzysztof A. Worobiec ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5185378889885945340</id><published>2010-02-25T21:36:00.000+01:00</published><updated>2010-02-25T21:36:31.223+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Żywot mola książkowego'/><title type='text'>Zabawa łańcuszkowa</title><content type='html'>Za zaproszenie do zabawy dziękuję Agnieszce - blog &lt;a href="http://moje-przeczytane-ksiazki.blogspot.com/"&gt;"Moje przeczytane książki"&lt;/a&gt;. Poniżej moje odpowiedzi na jej pytania. Niestety, z przyczyn osobistych, jest mi teraz trudno pociągnąć zabawę dalej, wymyślić pytania, zaprosić kolejne osoby - ale obiecuję, że zrobię to przy następnej takiej okazji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;1. O jakich porach lubisz najczęściej sobie coś poczytać? Wieczorem do poduszki, czy może w autobusie przed pracą? A może weekendy, gdyż w ciągu tygodnia zazwyczaj nie masz na nic czasu? Czy celebrujesz czytanie książek? W sensie: kawa, herbata, kocyk, lampka wina, poduszka, fotel... Czy nie przykładasz wagi do nastroju pomieszczenia, w którym oddajesz się lekturze?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Czytam wieczorem do poduszki. Sporo czytam w weekendy, wtedy zazwyczaj siedzę po turecku na moim ulubionym fotelu, czasem robię sobie herbate i przykrywam się kocem. Nie czytam dojeżdżając do pracy, bo jadę raptem jeden przystanek. Za to czytam w pociągach/autobusach, jeśli tylko jeżdzę w dalekie trasy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2. Za 5 minut ewakuacja. Wywożą Cię na bezludną wyspę, gdzie masz spędzić miesiąc czasu w samotności. Jakie książki ze sobą zabierasz? Możesz ograniczyć się do 5 pozycji książkowych. Jakie to będą książki i dlaczego akurat te tytuły?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Na pewno Biblia - można ją czytać ciągle na nowo i ciągle odkrywać nowe sensy. Być może listy Jordana z Saksonii do Diany Andalo. Powieść "Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte - jedna z nielicznych książek, chociaż teraz mój odbiór jej znacząco się zmienił. Chyba też Isabel Allende i "Córkę Fortuny". Oraz cykl Ursuli K. Le Guin poświęcony Ziemiomorzu. Za to na pewno wzięłabym notatnik i pióro - wreszcie miałabym czas na swoje pisanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;3. Dlaczego lubisz czytać? (Bo zakładam, że lubisz;) Co odnajdujesz w książkach, czego nie można odnaleźć w kolorowych gazetach, TV, Internecie?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Trudne pytanie. W mojej rodzinie się czytało - mama preferowała beletrystykę i jej zawdzięczam miłość do prozy (nawet jeśli mój gust czytelniczy jest inny), tacie z kolei wykorzystywanie książek do uczenia się (jeśli chcę dowiedzieć się czegoś nowego, zaczynam od teorii, czyli kupowania książek). To, co odnajduję, to jest inny świat, w który mogę się przenieść. W dzieciństwie sama takie światy tworzyłam, najpierw w wyobraźni, opowiadając historie na ich temat, gdy nauczyłam się pisać, spisywałam moje opowieści. Może właśnie dlatego chętnie sięgam po książki. Nie przepadam za kolorowymi gazetami, życie celebrytów jakoś niespecjalnie mnie fascynuje, jeśli już sięgam po jakieś czasopisma to są to tygodniki opinii lub czasopisma o tematyce psychologicznej. TV oglądam bardzo rzadko, raczej pożyczam pojedyncze filmy z wypożyczalni. W Internecie z kolei szukam newsów lub informacji związanych z moją pracą, a także rozrywki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4. Jaki gatunek książki preferujesz szczególnie i jaka pozycja książkowa sprawiła, bądź zdarzenie wżyciu, że akurat połknęłaś/połknąłeś bakcyla w kierunku takiego gatunku, a nie innego? ;-)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Proza. Jest bliska życiu, a równocześnie daje możliwość poruszania się w wykreowanym świecie. Na to pytanie zdaje się odpowiedziałam już powyżej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;5. Czy wolisz książki w twardych oprawkach (na własność?) czy nie ma dla Ciebie to żadnego znaczenia?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jak już coś kupować, to oczywiście dobrej jakości, aby mogło służyć przez lata. Książki w miękkich oprawkach i o papierze kiepskiej jakości, nie wzbudzają mojego zaufania. No chyba, że jest to coś wyjątkowego, co zostało wydane tylko w taki sposób (jak wspomniane Ziemiomorze). Dużo książek wypożyczam z dzielnicowej biblioteki - jest tam dużo nowości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5185378889885945340?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5185378889885945340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/zabawa-ancuszkowa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5185378889885945340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5185378889885945340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/zabawa-ancuszkowa.html' title='Zabawa łańcuszkowa'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-3872643590315438886</id><published>2010-02-15T15:34:00.002+01:00</published><updated>2010-08-22T18:13:06.956+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki biograficzne'/><title type='text'>:: Droga do domu :: Jan Nowicki ::</title><content type='html'>Wywiady z celebrytami to duża część zawartości pism kolorowych - i tych ze średniej, i tych z górnej półki. W zależności od danego pisma, celebryta jest przedstawiany bądź ktoś, kto pławi się w oparach luksusu, bądź ktoś, kto posiadł głęboką mądrość. W tym drugim celuje zwłaszcza moje ulubione "Zwierciadło", które nawet stosunkowo młode aktorki z krótkim stażem zawodowym, potrafi przedstawić jako dojrzałe, pełne mądrych i głębokich przemyśleń, kobiety - tak, jakby sam fakt uprawiania zawodu aktora już predestynował do bycia nauczycielem życia, mędrcem, guru, kimś, kto posiada cudowną receptę na wszystko. Podobnie wydają się być konstruowane książkowe wywiady-rzeki: od początku do końca jest w nich widoczna nie tylko osobowość pytanego, ale główny zamysł, główna linia interpretacyjna twórcy, który swojego bohatera włożył już do odpowiedniej szufladki.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W książce Rafała Wojasińskiego, przedstawiającej Jana Nowickiego, tego nie ma. Autor towarzyszy aktorowi i po prostu rejestruje wszystko, co udaje mu się zaobserwować podczas bytności u Nowickiego, czy wspólnych z nim podróży. Zapisuje jego słowa (chociaż jest ich niewiele). Nie interpretuje, a wydaje się wręcz, że próbuje się z czytelnikiem podzielić tym, że nie jest w stanie dokonać prostej interpretacji, zakwalifikować Nowickiego do którejkolwiek z celebryckich ról pełnionych w kolorowych pismach, czy wywiadach-rzekach. Próbuje raczej pokazać, że Nowicki jest przede wszystkim człowiekiem, jaki inni pełnym pytań, zmagań, wątpliwości, niejednoznaczności, ale też milczenia i zadumy w obliczu nieuchronności przemijania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Po pewnym czasie nabieram przekonania, pewności, że jest to wzrok człowieka z innego świata. On już tam jest, nie wiem gdzie, ale jest tam. Tam. Coś tu jeszcze robi, ale smakuje już inną rzeczywistość, wącha inne zapachy, grzeje się w innym słońcu.  &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Nie można nie wspomnieć o zdjęciach, budujących nastrój książki. Czarno-białe, oszczędne w wyrazie, a równocześnie budujące pewien nastrój. Nowicki na peronie stacji Czerniewice, skąd wielokrotnie wyjeżdżał z rodzinnego domu i wielokrotnie do niego wracał. Pies, śpiący w smudze słonecznego światła w przedpokoju. Lodówka obwieszona zdjęciami, zarówno prywatnymi, jak też fotosami z filmów. Aktor palący papierosa w stajni. Plik gazet i łapka na muchy. Okno starej werandy. Nowicki odchodzący w dal leśną ścieżką... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Rafał Wojasiński, "Jan Nowicki. Droga do domu", fotografie Krzysztof Opaliński, Wydawnictwo Nowy Świat, 2009&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-3872643590315438886?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/3872643590315438886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/droga-do-domu-jan-nowicki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3872643590315438886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/3872643590315438886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/droga-do-domu-jan-nowicki.html' title=':: Droga do domu :: Jan Nowicki ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-4242505677718926091</id><published>2010-02-03T22:30:00.000+01:00</published><updated>2010-02-03T22:30:58.109+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biblioteki'/><title type='text'>Bibliopata</title><content type='html'>Jest w mojej bibliotece czytelnik, który aktywnie polemizuje z treścią czytanych przez siebie książek. Ponieważ gust mamy dość podobny, często dostaję książki czytane wcześniej przez niego i opatrzone licznymi komentarzami (ołówek, staranny, nieco staroświecki charakter pisma, obfitość wykrzykników). Autor zapisków najbardziej emocjonalnie reaguje na wszelkie uproszczenia dotyczące Kościoła katolickiego - o ile dobrze pamiętam, najbardziej dostało się bodajże Tomaszowi Piątkowi za niektóre stwierdzenia z jego ostatniej powieści. Parę razy nosiłam się już z myślą, aby zapytać bibliotekarzy, kim może być ta zagadkowa postać, jednak ciągle wypada mi to z głowy. Zagadka byłaby z pewnością prosta do rozwiązania, wystarczyłoby sprawdzić, kto przede mną wypożyczał zakomentowane książki (a niektóre z nich były przecież zupełnie nowe - więc krąg podejrzanych znacząco by się zawęził). Ale czy upomnienia ze strony bibliotekarzy by cokolwiek dały? Czy bibliopatia jest możliwa do wyleczenia?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W krakowskiej Biblioteki Wojewódzkiej z tą groźną chorobą przestano właśnie walczyć. Gdyby nasz komentator był krakusem, jego niespożyta energia mogłaby tam  znaleźć odpowiednie ujście. Komentator mógłby oznaczać książki kolorowymi karteczkami, które wyrażałyby jego opinię na temat danej lektury (skala: zielona kartka - bardzo ciekawa pozycja, czerwona - gniot, żółta - książka nie jest arcyciekawa, ale też nie beznadziejna) czy nawet wypowiedzieć się na forum (o ile korzysta z internetu). Mógłby zabrać książkę, która mu się bardzo podoba, do domu, ale w zamian musiałby przynieść inną. Mógłby w bibliotecznej kawiarence porozmawiać o książkach z innymi czytelnikami. Może ołówek poszedłby w ten sposób na bok...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7522303,Bibliopaci_grasuja_w_bibliotece_przy_ulicy_Rajskiej.html"&gt;Bibliopaci grasują w bibliotece przy ulicy Rajskiej&lt;/a&gt;, rozmawiała Małgorzata Skowrońska, Gazeta Wyborcza Kraków, 2010-02-03.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-4242505677718926091?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/4242505677718926091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/bibliopata.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4242505677718926091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/4242505677718926091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/02/bibliopata.html' title='Bibliopata'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8383760496016374485</id><published>2010-01-26T20:37:00.004+01:00</published><updated>2010-01-27T09:41:40.860+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XIX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografia'/><title type='text'>:: The life of Charlotte Bronte :: Elizabeth Gaskell</title><content type='html'>Elizabeth Gaskell nie jest znana polskiemu odbiorcy. Z tego, co czytałam w styczniowym numerze "Bluszcza", na polskim rynku po raz pierwszy ma się ukazać wydanie jej powieści "Północ i południe". Nie tłumaczono na polski także książki, która uczyniła sławnym jej nazwisko: pierwszej biografii Charlotte Bronte, z którą Gaskell była zaprzyjaźniona. Książka ta jest uznawana za ważną także dlatego, że przyczyniła się do wykreowania legendy czwórki uzdolnionego literacko i artystycznie rodzeństwa wychowującego wśród odludnych wrzosowisk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świątecznym prezencie (wszakże dla mola książkowego książka najlepszym prezentem jest) otrzymałam angielski oryginał. Ponieważ niegdyś pilnie uczyłam się angielskiego, czytanie w tym języku nie sprawia mi najmniejszego problemu. Książka okazała się fascynująca. Przede wszystkim ze względu na literacką wyobraźnię Gaskell, która, opierając się na licznych źródłach (przede wszystkim korespondencji Charlotte) i relacjach ustnych, nie stroni od fabularyzacji. Kluczowe momenty jesteśmy w stanie odtworzyć w wyobraźni tak, jakbyśmy czytali powieść, nie biografię. Do tego umiejętnie podkreślone cechy krajobrazu Haworth i cechy zamieszkującej go społeczności. Gdzieś zupełnie umyka, że była to duża, mocno rozbudowująca się i uprzemysłowiona miejscowość, położona dość blisko większego Keighley. W pamięci pozostają odludne wrzosowiska i zawodzący na nich ponury wiatr, które pamięta się także z powieści Emily Bronte czy samej Charlotte. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym nie zwiedziła Haworth w minione wakacje, być może nadal bym w to wierzyła. Pierwsza biografia Charlotte Bronte, pióra jej przyjaciółki Elisabeth Gaskell, stworzyła legendę ponurych i odludnych wrzosowisk wokół Haworth, a także legendę rodzeństwa Bronte. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy ujrzałam sielankowy, pogodny krajobraz, miejscowości przechodzące jedne w drugie (bez tablic trudno było się zorientować, gdzie kończy się Haworth, a zaczyna Oxenhope), z Keighley majaczącym wyraźnie na horyzoncie. Gdy przekonałam się, że plebania nie stoi aż na takim odludziu, a na uboczu wioski, a ponadto, gdy uświadomiłam sobie, że rodzina pastora, nawet jeśli żyjąca w XIX wieku, ze względu na funkcję pełnioną przez ojca w lokalnej społeczności, jest dość mocno eksponowana społecznie (nawet jeśli aspiracje intelektualne dzieci powodują, że wolą one przebywać we własnym towarzystwie, niż bawić się z innymi rówieśnikami). Że owszem, bronteańska legenda, do której powstania bez wątpienia przyczyniła się Elizabeth Gaskell, zawiera jakiś element prawdy - ale jak w każdej legendzie, jest to tylko element.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Elizabeth Gaskell, The life of Charlotte Bronte, Penguin Books, 1998&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8383760496016374485?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8383760496016374485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/life-of-charlotte-bronte-elizabeth.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8383760496016374485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8383760496016374485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/life-of-charlotte-bronte-elizabeth.html' title=':: The life of Charlotte Bronte :: Elizabeth Gaskell'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5322560557529636743</id><published>2010-01-18T21:52:00.003+01:00</published><updated>2010-01-18T21:59:18.864+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Liban'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Peru'/><title type='text'>Gawędziarze</title><content type='html'>Mniej ostatnio czytałam prozy, z racji tego, że skupiałam się na książkach zawodowych oraz literaturze psychologicznej. Poza tym czas na książki miałam dopiero w pociągu, w drodze na szkolenie, które wcześniej pieczołowicie przygotowałam. Sięgnęłam po jedną z zaległości ze stosiku w sypialni, &lt;b&gt;"Gawędziarza" Mario Vargasa Llosy&lt;/b&gt;. Tutaj fabuła, w porównaniu z innymi książkami Llosy, jest dość prosta - pewien mężczyzna opowiada z kilku perspektyw historię swojego przyjaciela ze studiów, który, zafascynowany jednym ze szczepów peruwiańskich Indian, staje się jednym z nich. W plemieniu pełni funkcję gawędziarza, kogoś, czyje opowieści stanowią czynnik integrujący rozproszone terytorialnie plemię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaraz przyszła mi na myśl inna, niedawno przeczytana książka. &lt;b&gt;"Hakawati, mistrz opowieści" Rabiha Alameddine&lt;/b&gt;. Narrator, amerykański programista, opowiada zagmatwane dzieje swojej rodziny, a tym samym sytuując się w rodzinnej linii hakawatich, wędrownych gawędziarzy zarabiających na życie opowiadaniem historii. Baśniowe opowieści hakawatich przeplatają się z historiami rodzinnymi, a także wydarzeniami z historii najnowszej. Gawędziarz w tym przypadku ktoś, kto łączy rozproszone wątki i próbuje przekazać je dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie książki, chociaż powstałe w dwóch odległych kulturach, jednak podobne. Indiański gawędziarz czy libański hakawati to z jednej strony nośnik zbiorowej pamięci, z drugiej skrupulatny kronikarz dziejów zbiorowości, z trzeciej twórca obdarzony bogatą wyobraźnią, mieszający fakty z elementami fantastycznymi, prawdę ze zmyśleniem. Obydwie postaci mogą być też odczytywane jako metafory sztuki literackiej, która nie jest niczym innym, jak właśnie opowiadaniem historii innym. Nawet, jeśli pisarz, inaczej niż hakawati czy gawędziarz, posługuje się słowem pisanym - i tak ma moc wpływania na innych, czarowania ich, sprawiania, by oderwali się od rzeczywistości i zanurzyli w wykreowany przez niego świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gawędziarz, Mario Vargas Llosa, Wydawnictwo Znak, 2009.&lt;br /&gt;Hakawati, mistrz opowieści, Rabih Alameddine, Wydawnictwo Znak, 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5322560557529636743?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5322560557529636743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/gawedziarze.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5322560557529636743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5322560557529636743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/gawedziarze.html' title='Gawędziarze'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-8807039722350432053</id><published>2010-01-06T18:23:00.005+01:00</published><updated>2010-01-06T18:23:00.379+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='publicystyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Szymon Hołownia :: Monopol na zbawienie ::</title><content type='html'>"Monopol na zbawienie", najnowsza książka Szymona Hołowni, bije rekordy sprzedaży. Niewątpliwy udział w tym ma popularność autora, zbudowana dzięki prowadzeniu programu "Mam Talent", ale też atrakcyjne podanie tematu, w formie książki i towarzyszącej jej gry. Przyjaciółka opowiadała, że ostatnio na imprezie ze znajomymi rozegrali partię tej gry, czemu towarzyszyło mnóstwo śmiechu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do rzeczy jednak. "Monopol na zbawienie" to książka popularyzatorska, pisana przez autora nie dla głęboko wierzących i mocno intelektualnie zorientowanych katolików, ale dla tych, którzy stoją na progu Kościoła katolickiego, i których z jednej strony mogą odstraszać obiegowe treści i opinie, a z drugiej strony, coś nie pozwala im się ostatecznie wycofać. To właśnie im Hołownia tłumaczy sens różnych obrzędów i obyczajów kościelnych, sposób rozumienia przykazań, pokazuje przykłady życiowych wyborów innych ludzi. Czasem przyznaje się do własnej bezradności - na przykład w sprawie in vitro, gdy nauczanie Kościoła każe mu przyjmować określone poglądy, a on widzi szczęśliwe rodziny z dziećmi "z probówki". Z tego względu książka jest warta uwagi, jako takie właśnie proste i łatwe "wprowadzenie do religii katolickiej". Jednak dla tych, którzy chcą pogłębić swoją podstawową wiedzę religijną, potrzeba już bardziej zaawansowanych lektur, niż "Monopol". Autor jest zresztą tego świadomy, gdyż w przypisach do poszczególnych rozdziałów podaje dodatkowe źródła na dany temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szymon Hołownia, Monopol na zbawienie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009. &lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-8807039722350432053?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/8807039722350432053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/szymon-hoownia-monopol-na-zbawienie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8807039722350432053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/8807039722350432053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/szymon-hoownia-monopol-na-zbawienie.html' title=':: Szymon Hołownia :: Monopol na zbawienie ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5054814941988063670</id><published>2010-01-04T19:02:00.002+01:00</published><updated>2010-01-04T19:02:00.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Olga Tokarczuk :: Prowadź swój pług przez kości umarłych ::</title><content type='html'>Nowa książka Olgi Tokarczuk jest inna, niż poprzednie, utkane z fragmentów przenikających się opowieści - to jedna historia opowiedziana od początku do końca. Rzecz dzieje się w Kotlinie Kłodzkiej. Bohaterką jest Janina Duszejko, emerytowana nauczycielka, obrończyni zwieżąt i pasjonatka astrologii. Duszejko z zapałem próbuje rozwiązać zagadkę kolejnych tajemniczych morderstw dokonywanych na mieszkańcach jej okolicy. Okazuje się, że wszystkich pomordowanych łączyło złe traktowanie zwierząt - a to znęcali się nad swoim inwentarzem domowym, a to brali udział w polowaniach lub nawoływali do kultywowania tej niezbyt chlubnej tradycji. I wtedy już bliscy jesteśmy dowiedzenia się, kto zabił. Jednak nie wątek kryminalny ma w książce największe znaczenie, a tematyka ekologiczna właśnie, pokazana poprzez kontrast pomiędzy uważaną za pomyloną emerytką, a społecznością podchodzącą do zabijania zwierząt w sposób uświęcony wielowiekową tradycją. Jak również to, że nurt New Age (który Duszejko reprezentuje), chociaż może być odbierany jako dziwaczny zlepek wielu teorii i prądów, zwrócił uwagę współczesnych na sposób traktowania naszych "braci mniejszych", głosząc szacunek do wszystkiego, co żyje. Tyle, że w New Age można się też nieźle zgubić. Bo czy zło może być odpowiedzią na zło, a śmierć - na śmierć? Czy zabójstwo może ujść bezkarnie, nie rodząc nawet cienia poczucia winy w mordercy? Z tymi pytaniami zostałam po lekturze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2009. &lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5054814941988063670?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5054814941988063670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/olga-tokarczuk-prowadz-swoj-pug-przez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5054814941988063670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5054814941988063670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/olga-tokarczuk-prowadz-swoj-pug-przez.html' title=':: Olga Tokarczuk :: Prowadź swój pług przez kości umarłych ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6513893881977176694</id><published>2010-01-03T13:02:00.001+01:00</published><updated>2010-01-03T13:52:41.468+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kanada'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><title type='text'>:: Michael O'Brien :: Dom Sophii</title><content type='html'>Po tym, jak spodobał mi się "Dziennik zarazy", sięgnęłam po kolejną książkę O'Briena wydaną przez Znak, "Dom Sophii". Podobnie, jak w przypadku poprzedniej, mam mieszane odczucia. Fabuła książki to zapis drogi życiowej Pawła Tarnowskiego, prowadzącego antykwariat odziedziczony po wujku, czyli tytułowy Dom Sophii. Paweł nie może się odnaleźć - ani wśród swoich bliskich (na co wpływ mają traumatyczne zdarzenia z dzieciństwa), ani w Paryżu, dokąd jedzie szukać szczęścia w zawodzie artysty, ani w Warszawie lat okupacji, gdzie wraca i podejmuje się prowadzenia rodzinnego interesu. Dręczą go pytania o sens własnego istnienia, brak poczucia własnej wartości, o istnienie Boga. Do tego dochodzi problem identyfikacji seksualnej - chociaż Paweł platonicznie kocha się w kobietach, stopniowo uświadamia sobie, że podoba się mężczyznom i że oni dla również są niego pociągający, jednak - ze względu na wyznawane wartości -  decyduje się nie realizować swoich pragnień. Jest to dla niego wyjątkowo trudne, od kiedy coraz bardziej zaprzyjaźnia się z Dawidem, młodym zbiegiem z getta, ukrywanym przez Pawła na poddaszu antykwariatu. Czy tak słaby i pełen rozterk Paweł będzie w stanie raz jeszcze opowiedzieć się po stronie wartości, w które tak chce wierzyć, w momencie najtrudniejszej próby? Nie powiem, sprawdźcie sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Michael D. O'Brien, Dom Sophii, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6513893881977176694?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6513893881977176694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/michael-obrien-dom-sophii.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6513893881977176694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6513893881977176694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2010/01/michael-obrien-dom-sophii.html' title=':: Michael O&apos;Brien :: Dom Sophii'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-2324175768405666490</id><published>2009-12-21T21:10:00.000+01:00</published><updated>2009-12-21T21:10:55.180+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Małgorzata Rejmer :: Toksymia ::</title><content type='html'>Sprawy związane z moim doktoratem i szkoleniem trenerskim pochłonęły mnie tak bardzo, że ostatnio nieco mniej czytałam. Sama książka, po którą sięgnęłam, też nie była łatwa - "Toksymia", debiutancka powieść Małgorzaty Rejmer, wydana przez "stajnię" Pawła Dunina-Wąsowicza, czyli wydawnictwo Lampa i Iskra Boża. Znane dzięki głośnemu debiutowi Doroty Masłowskiej, wydaje również innych, młodych autorów, jak chociażby Agnieszkę Drotkiewicz, wyróżniających się nowatorskim podejściem do języka. Małgorzata Rejmer nie jest tu wyjątkiem, jej styl jest charakterystyczny, do tego chętnie posługuje się groteską. Opowiada historie kilku mieszkańców praskiej kamienicy uwikłanych w toksyczne (stąd tytułowa "Toksymia") relacje z innymi ludźmi. Ada Amek odrzuca zaloty twórcy pogrzebowych mów Jana Niedzieli, starszy pan, powstaniec, prześladuje Annę, studentkę dziennikarstwa, a Longin, dawniej polonista, obecnie tramwajarz, nie potrafi porozumieć się z żoną. Dlatego książka jest niełatwa w odbiorze i jeszcze długo pozostawia przykre wrażenie, tak, jakby czytelnikowi udzielały się poplątane, kłębiące się emocje bohaterów i duszna klaustrofobiczna atmosfera świata, w którym żyją. Jak dla mnie, było tego nawet nieco za dużo. Nie mogłam się otrząsnąć. To, co się zapamiętuje, to niewątpliwie język. Autorka ma własny, niepowtarzalny styl, a książka jest dobrze skonstruowana - kilka z pozoru osobnych historii, które coraz bardziej zaczynają przeplatać się ze sobą, w miarę rozwoju akcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Małgorzata Rejmer, Toksymia, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2009&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-2324175768405666490?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/2324175768405666490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/magorzata-rejmer-toksymia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2324175768405666490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/2324175768405666490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/magorzata-rejmer-toksymia.html' title=':: Małgorzata Rejmer :: Toksymia ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6244560252824372177</id><published>2009-12-12T20:21:00.000+01:00</published><updated>2009-12-12T20:28:57.798+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stany Zjednoczone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XXI wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kreatywne pisanie'/><title type='text'>:: Julie Powell :: Julie i Julia</title><content type='html'>Zaciekawiona &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2009/10/fajny-film-wczoraj-widziaam.html"&gt;wpisem na blogu White Plate&lt;/a&gt;, poszłam na film "Julie&amp;Julia", razem z moją Mamą. Film wydawał się idealną rozrywką, gdyż moja Mama nie znosi jakiejkolwiek przemocy, nie poleciłabym jej też obciążającego emocjonalnie, ciężkiego filmu w rodzaju "Placu Zbawiciela". Lekki i przyjemny film o losach dwóch kobiet, z wątkiem kulinarnym, wydawał się być idealnym wyborem. Poszłyśmy. I taki ten film rzeczywiście był - lekki, przyjemny, chociaż momentami nachalnie dydaktyczny i sztampowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczona doświadczeniem, że książki zazwyczaj są lepsze od filmów, sięgnęłam po "Julie&amp;Julia", ledwo tylko pojawiła się w nowościach w katalogu mojej biblioteki. Nie rozczarowałam się. Atutem książki jest dynamiczny, żywy język i poczucie humoru bohaterki - trzydziestoletniej urzędniczki Julie Powell, która wypróbowuje kolejne przepisy z książki amerykańskiej gwiazdy kulinarnej lat 60., Julii Child. W filmie nie zostało to niestety wystarczająco odtworzone. Za to pojawiła się praktycznie równoległa historia Julii Child, podczas gdy w książce jest cytowane zaledwie kilka niewiele mówiących scenek z jej życia małżeńskiego. Udramatyzowano też konflikt bohaterki z matką (która w filmie jest nadmiernie kontrolującą i o wszystko czepiającą się osobą), a także z mężem (w filmie dochodzi wręcz do kryzysu, w książce jest to tylko drobna kłótnia). Nie wspomniano też, że Julia Child krótko przed śmiercią przesłała Julii Powell pozdrowienia - a pojawił się jedynie wątek skrytykowania przez nią bloga. W filmie z powodu braku dzieci cierpi Julia Child, podczas gdy w książce to właśnie Julie Powell ma zdiagnozowany zespół jajników policystycznych i przez to lęka się, że nie będzie miała dzieci. No, cóż. Film rządzi się własnymi prawami, w związku z tym należało odpowiednio przeorganizować i pozmieniać wątki fabularne z książki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A sama książka? Ciekawy pretekst do jej napisania (sukces bloga o tematyce kulinarnej). Kawałek dobrego rzemiosła, a przez to - dobrej rozrywki. W sam raz do odreagowania po powieściach cięższego kalibru (jak chociażby wspomniany Coetzee). Podobał mi się też wątek przemiany głównej bohaterki, to, że coś w sobie odkryła, czegoś się nauczyła, coś zmieniła, jak również wątek bycia zainspirowaną przez zupełnie obcą osobę. To także książka o tym, jaki wpływ może mieć na nas literatura, w jaki sposób odbieramy autorów, w jaki sposób wchodzimy w interakcje z nimi w naszym umyśle, w jaki sposób czynimy ich częścią naszego świata i jaki mogą mieć na nas wpływ. Nawet jeśli jako realne postaci wcale do tego nie pretendują - czy też my sami nie próbujemy ich do naszego świata jako realnych ludzi zaprosić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze o blogach chciałam wspomnieć. Jako środek wyrazu artystycznego stają się coraz bardziej popularne, a sukces bloga często jest przyczynkiem do napisania książki - jak chociażby wspomniany przeze mnie blog Tomasza Kwaśniewskiego (ale było też w naszym kraju kilka innych prób). Niektóre powieści są promowane poprzez poświęcone im blogi (wspomniany cykl historii Karoliny Macios, "prowincjonalny" blog Katarzyny Enerlich). Dobrze to czy źle? Trudno wyrokować. Wydaje mi się jednak, że dzięki blogom zyskaliśmy dodatkowe narzędzie do promowania literatury czy narzędzie umożliwiające publikowanie swoich prób literackich. Pisanie bloga jest aktem odwagi, podobnie jak twórcze pisanie. Dlatego, jeśli ma się predyspozycje w tym kierunku, warto próbować, gdyż przykład kilku autorów pokazał, że może to być wstęp do czegoś poważniejszego, jak pierwsza własna książka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Julie Powell, Julie&amp;Julia. Rok niebezpiecznego gotowania, Świat Książki, Warszawa 2009&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-6244560252824372177?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/6244560252824372177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/julie-powell-julie-i-julia.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6244560252824372177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/6244560252824372177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/julie-powell-julie-i-julia.html' title=':: Julie Powell :: Julie i Julia'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-5722917633847455439</id><published>2009-12-10T13:12:00.002+01:00</published><updated>2009-12-10T13:13:49.697+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ojcostwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>:: Tomasz Kwaśniewski :: Dziennik ciężarowca ::</title><content type='html'>Dopiero później, już po zamówieniu książki Tomasz Kwaśniewskiego "Dziennik ciężarowca" przez biblioteczny katalog, przypomniałam sobie, że &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53668,3650037.html"&gt;jej fragmenty były zamieszczone w Wysokich Obcasach&lt;/a&gt; i już wtedy chciałam ją przeczytać. Facet pisze o ciąży swojej żony i o wspólnym oczekiwaniu na dziecko. To już jest ciekawe. Lekkie ukłucie zazdrości - no tak, dziennikarz Wyborczej, raz, że Agora zatrudnia wielu utalentowanych literacko ludzi, dwa, że pewnie przez to łatwiej jest im coś wydać. W pierwotnej wersji książka była zresztą &lt;a href="http://dziennikciezarowca.blox.pl/html"&gt;blogiem, który autor pisał pod pseudonimem, jako Paweł Grodzki&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otwieram książkę, zaczynam lekturę. Od razu zauważam, że coś nie jest tak. "Byłem bardzo zaciekawiony i zaintrygowany", "czuję się winny", "robię się zmęczony". Mężczyzna, który w ogóle potrafi to zauważyć, a co dopiero nazwać? Kto go tego nauczył? Już parę zdań dalej sprawa się wyjaśnia - autor wspomina, że bierze udział w terapii jako osoba lecząca się z uzależnienia od hazardu. Precyzyjny opis stanów emocjonalnych przyszłego ojca jest głównym atutem tej książki. Nie jest łatwo - Tomek lęka się i o zdrowie żony, i sam bywa zmęczony, i czuje się odpowiedzialny za rodzinę, i obawia się, że może zabraknąć pieniędzy na podstawowe potrzeby jego bliskich. Do tego ma pod opieką ciężarną kobietę. Aby uchwycić jej zmieniające się nastroje, aby za nimi nadążyć i odpowiednio zareagować, potrzebna jest właśnie ta uważność, którą bohaterowi daje terapia i walka z własnym nałogiem. To, co jest piękne, to także sposób, w jaki Tomek i Agnieszka budują swój związek - widać wyraźnie ciężką pracę ze strony obydwojga, aby ze sobą jak najwięcej rozmawiać, aby nazywać uczucia swoje i tej drugiej osoby, aby reagować. A nawet jeśli poniesie ich złość - aby umieć mimo wszystko wyciągnąć rękę do zgody, porozmawiać, wyjaśnić, wybaczyć sobie i zacząć budować od nowa. Od Agnieszki i Tomka wiele pod tym względem można się nauczyć.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tomasz Kwaśniewski, Dziennik ciężarowca, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2009.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/50093025814404782-5722917633847455439?l=szafkazksiazkami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/feeds/5722917633847455439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/tomasz-kwasniewski-dziennik-ciezarowca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5722917633847455439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/50093025814404782/posts/default/5722917633847455439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://szafkazksiazkami.blogspot.com/2009/12/tomasz-kwasniewski-dziennik-ciezarowca.html' title=':: Tomasz Kwaśniewski :: Dziennik ciężarowca ::'/><author><name>Anna M.</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02310044529152254503</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_oGYEjyQVEMw/Sxpjn1WJ6fI/AAAAAAAACfI/p_eknL0yqOA/S220/szafka2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-50093025814404782.post-6013789580459055190</id><published>2009-12-10T12:39:00.001+01:00</published><updated>2009-12-10T12:45:27.260+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='XX wiek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='proza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afryka'/><title type='text'>:: J. M. Coetzee :: Ciemny kraj ::</title><content type='html'>Kiedyś, kiedy Znak zaczął tłumaczyć Coetzeego, kupowałam kolejne jego książki. Fascynowały mnie. Jego bohaterowie, wyprani z wszelkich emocji, ż
