
Drugim istotnym nurtem opowieści jest życie seksualne Victora. Opowiada, że ożenił się z dziewczyną, w której bracie był zakochany przez całe życie, jednak porzucił rodzinę na rzecz samotniczego życia i przypadkowych kontaktów seksualnych z mężczyznami. Podobnie jak bohater filmu "Oczy szeroko otwarte", dopiero wtedy doświadcza intensywnych emocji, których nie daje mu relacja z kobietą, "czuje, że żyje". Jednak ciągle jest osamotniony, "niedotykalny". Tytuł powoduje wiele różnych skojarzeń - od hinduskiego "niedotykalnego" czyli przedstawiciela najniższej warstwy społecznej (a takim Victor się staje po publicznym ujawnieniu jego winy), po człowieka, który nie lubi być dotykany, który nie daje się dotknąć, który innymi słowy, nie pozwala wejść ze sobą w kontakt (a taki właśnie Victor jest). Ciąży mu niewyznana tajemnica jego podwójnego życia (Victor przypuszcza wręcz, że to oddaliło go od żony), nie umie nawiązać relacji z własnymi dziećmi (syna traktuje obojętnie, nalega, by żona usunęła drugą ciążę, co jednak się nie staje, do tego nie jest pewien ojcostwa - pod koniec życia dowiaduje się, że kochankiem żony był jeden z jego bliskich przyjaciół). Do tego dołącza się śmiertelna choroba. W którymś momencie Victor stwierdza wręcz, że łatwiej jest mu nawiązać relację z przedmiotem - w krytycznej dla jego życia myśli o nie o tym, co stanie się z jego bliskimi, ale o tym, co stanie się z jego ukochanym rysunkiem, "Śmiercią Seneki" Nicolasa Poussina. To zresztą istotny symbol w tej powieści - Seneka, już po wycofaniu się na starość z życia publicznego, posądzony został o udział w spisku przeciw cesarzowi. Z obawy przed śmiercią w męczarniach zadawaną spiskowcom, wolał popełnić samobójstwo.
Książki Johna Banville'a przywodzą mi na myśl prozę J. M. Coetzeego - jego bohaterowie to mężczyźni równie osamotnieni i równie niepostrzeżenie wikłający się w zło, z którego już później nie potrafią się wycofać. Ten typ bohatera kiedyś mnie pociągał, teraz coraz wyraźniej mnie odrzuca. Nie mogę się przez jakiś czas otrząsnąć z przygnębienia po takiej lekturze. A jednak sięgam - Banville świetnie pisze, tworzy wiarygodne psychologicznie, pogłębione portrety postaci. I cieszę się, że Znak go wydaje. Tutaj duży minus dla wydawnictwa - kto wpadł na to, aby wydać książkę z czcionką o rozmiarze 10 pt? Masakra. Odrzucało mnie ilekroć po nią sięgałam przez dwa tygodnie od wypożyczenia jej z biblioteki. Gdy już zaczęłam, odkładałam po przeczytaniu niewielkiego kawałeczka. Nieźle się ze sobą nawalczyłam, aby jednak skończyć lekturę. A przecież nie mam jeszcze jakiejś strasznie dużej wady wzroku...
PS. Pies Kuba zdrowieje - najnowsze aktualności znajdują się na profilu Kuby na Facebooku, prowadzonym przez lekarza współpracującego z fundacją Mrunio. Zapraszam wszystkich zainteresowanych.
John Banville, Niedotykalny, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010.
ja jestem właśnie w trakcie lektury... i czcionka rzeczywiście jest stanowczo za mała... ledwo widzę co czytam :)
OdpowiedzUsuńoszczędzają :(
OdpowiedzUsuń